THC pod lupą : analiza kłamstw, za i przeciw.

Wygląda na to moi drodzy, że przymiarki do depenalizacji marihuany w Polsce, wschodzą w fazę realizacji.  Wypadałoby więc odnieść się do argumentacji przeciwników i zwolenników posiadania marihuany na własny użytek w sposób merytoryczny. Osobiste uprzedzenia, fobie, nawet te poparte przykrymi doświadczeniami, jak również ugruntowane wcześniej przekonania, nie mogą zastąpić bezwzględnie obiektywnego osądu dowodów naukowych.

Sięganie do badań klinicznych i statystyk daje ogromną frajdę, zwłaszcza wtedy kiedy próbujesz zweryfikować slogany krzyczących aktywistów walczących o kraj wolny od narkotyków. Na ironię zakrawa fakt, że w przeważającej części są to politycy, którzy albo nigdy w życiu nie spotkali się z substancjami psychoaktywnymi, albo palili, ale się nie zaciągali, albo najprościej rzecz ujmując, bardziej interesują się cudzym życiem i portfelem niż swoim własnym. Na początek, chciałem dowiedzieć się jakie jest stanowisko miłościwie nam panującej koalicji PO/PSL na temat depenalizacji posiadania marihuany na własny użytek. I oto, ustami Julii Pitery, nomen-omen, ex-Pełnomocnika Rządu do Spraw Opracowania Programu Zapobiegania Nieprawidłowościom w Instytucjach Publicznych taka opinia wraz z argumentacją została wyartykułowana. Nieco później, podobnie rzeczowym „nie bo nie”, popisał się w audycji TVN24 premier Donald Tusk. Ja, skądinąd, spodziewałem się raczej stanowiska Ministerstwa Zdrowia, ale cóż  – co kraj do obyczaj. Przedstawiciele oponentów zazwyczaj posługują się tymi samymi argumentami, wyrosłymi na utartych stereotypach palaczy-narkomanów. Na początku lat 90tych, i o tym trzeba pamiętać, na polskich ulicach można było zauważyć heroinistów, ludzi ciężko doświadczonych przez transformacje ustrojową. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ten obraz na stałe wbił się w świadomość graczy politycznych w raczkującej wtedy demokracji. Z drugiej strony, równie irytujące przeświadczenia przeciwników depenalizacji posiadają jej gorliwi orędownicy, wypowiadając nie mniej śmieszne z punktu widzenia nauki twierdzenia że oto, marihuana jest dobra na wszystko, leczy raka, złogi i nałogi oraz pozwala na osobisty kontakt z Bogiem. Spróbujmy zatem przyjrzeć się argumentom obu stron i skonfrontować je z nauką.

Marihuana prowadzi do  uzależnienia: Nie bardziej niż nikotyna, czy alkohol, ale powoli. Szalenie trudno jest zdefiniować uzależnienie w przypadku marihuany. Ciężkie zespoły uzależnienia można zdiagnozować, jeśli w przypadku zażywającego marihuanę da się zaobserwować następujące zjawiska : silne poczucie przymusu zażycia, fizjologiczne objawy odstawienia (tzw. syndrom odstawienia), narastającą tolerancję na specyfik, czy zaobserwowane rosnące zniechęcenie do innych form rozrywki. W przypadku marihuany uzależnienie fizyczne nie występuje, a przynajmniej, brak jest badań jasno to stwierdzających. Przy długotrwałym zażywaniu występuje zazwyczaj uzależnienie psychiczne, które w skrajnych przypadkach, u ok. 25% regularnie przyjmujących , może prowadzić do zaburzeń osobowości, schizofrenii, a nawet śmierci. Wydaje się więc zatem, że przeciwwskazania dla zażywania marihuany posiadają, podobnie jak w przypadku „bad tripów” na LSD, ludzie obarczeni ryzykiem defektów psychicznych i zaburzeń zachowania.

Marihuana jest bardziej szkodliwa niż alkohol i nikotyna : W 2007 roku prestiżowy The Lancet opublikował badania, z których jasno wynika że to nie prawda, co więcej, zarówno nikotyna, jaki alkohol znalazły się przed marihuaną w indeksie „harm rating” (oceny szkód). Artykuł stał się niemałą sensacją, podobnie jak ocenzurowany raport WHO z 1997 r, kiedy wyszło na jaw, za sprawą uznanego periodyku New Scientist, że dane kliniczne nie zostawiają na piewcach tezy o demonicznych skutkach zażywania marihuany suchej nitki. Posługując się suchym językiem faktów wykazano, że tam, gdzie ryzyko istnieje, jest ono w rzeczywistości o wiele poważniejsze w przypadku obydwu legalnych narkotyków. Nie wszystko jednak jest takie proste jak się na pierwszy rzut oka wydaje, pamiętajmy bowiem, że najczęściej marihuanę spożywa się wziewnie (w lufce, skręcie, z butli etc), rzadziej w postaci ciastek czy herbat. Tym samym narażamy swoje płuca na kontakt z tysiącami toksycznych substancji. Jak czytamy w raporcie brytyjskiej fundacji BLC:

„jeden joint dziennie podnosi ryzyko zachorowania na raka płuca o około 8%”

co samo w sobie nie jest przecież aż takie dziwne, bowiem przeciętna objętość dymu wciąganego przez palącego marihuanę jest 60% większa niż przy zaciąganiu się papierosem. Nikt też nie zaprzeczy że dla lepszego efektu, zatrzymywana jest w płucach około 4 razy dłużej. Przeciętny palacz przyjmuje więc bardzo wysoką „dawkę” substancji smolistych oraz tlenku węgla, jak zauważa dr Maciej Zatoński. Notabene badania nowozelandzkie potwierdzają tezy z tego raportu, również mówiąc o 8% ryzyku raka płuc związanego z paleniem marihuany. Jak widzicie, wcale nie jest tak różowo!

Marihuana jest obecnie kilkukrotnie silniejsza niż 10 lat temu : To tak. W 2007 roku brytyjski Independent opublikował na pierwszej stronie artykuł pod tytułem „Cannabis – przeprosiny”. W artykule grzmiano że :

rekordowa ilość nastolatków wymaga leczenia odwykowego, w wyniku palenia odmiany marihuany o nazwie ‚skunk’ „.

Faktem jest, że Independent przez długie lata opowiadał się za legalizacją marihuany na własny użytek, tym niemniej, jak pisze dr Ben Goldacre z jakiegoś powodu zmieniono stanowisko, ale wszystko miało wyglądać tak, jakby było rezultatem nowych badań, czy dokładniejszej analizy wówczas dostępnych. Tym czasem, z danych Brytyjskiego Biuletynu Statystycznego,  jasno wynikało w tym momencie, że spożycie marihuany w przedziale wiekowym 16-24 lata spadało (patrz obrazek po lewej, lub w w/w Biuletynie na str 19). Najwyraźniej Independent pokusił się o fałszowanie danych naukowych na polityczne zamówienie, acz jest to teza która wymaga dowodów, i nie wyszła poza strefę przypuszczeń. Także (delikatnie mówiąc) przeszacowanie mocy marihuany nie przyniosło gazecie chwały, blogi naukowe zawrzały, a raz po raz ukazywały się sprostowania, serwując podstawowe pojęcia ze znienawidzonej przez pismaków dziedziny, statystyki. Duże liczby bowiem, przemawiają do wyobraźni znacznie skuteczniej niż małe, bez względu na fakt czy są prawdziwe. Dane Forestic Science Service z lat 1995-2002 (patrz tabela), wykazują niewielką zmianę zawartości THC w żywicy konopi indyjskich, właściwie nie ma jakiś specjalnych trendów które mogłyby uzasadnić melodramatyczny ton artykułu, pisano 30 razy silniejsza!”. Zastanówmy się : w latach 70tych najsłabsza porcja marihuany zawierała 0,2 % THC, podczas gdy 3 lata później w najsilniejszej próbce wykryto już 12% ! Czy w przedziale 3 lat siła marihuany wzrosła 60-cio krotnie? Oczywiście że nie. Takie rezultaty dają właśnie kompletnie nieracjonalne zestawienia . Jak zauważa (nieoceniony!) Ben Goldacre w książce „Bad Science” (str 265) :

„Tendencja wzrostowa siły halucynogennej marihuany ma charakter stopniowy, właściwie, mało spektakularny , wynikający głównie z większej dostępności konopi, które są hodowane w kraju, w pomieszczeniach zamkniętych, intensywnie wspomagane odżywkami „

To twierdzenie można włożyć między bajki, zajmijmy się następnym:

Marihuana wzmaga agresje:

Bardzo popularny mit, który najprawdopodobniej ma swoje korzenie w legendach z czasów krucjat. Wtedy to bowiem wśród krzyżowców krążyły plotki o wyjątkowo brutalnych i skutecznych wojownikach muzułmańskich pod wodzą Starca z Gór, Rashida Ad-din As-Sinana (stąd do dziś funkcjonujące w niektórych językach słowo assassini), którzy przed każdą wyprawą mieli popalać haszysz. Inna wersja tej legendy mówi dla odmiany, że haszysz palono jako nagrodę za wykonanie zadania, a z kolei najnowsze ustalenia Farhada Daftary’ego w ogóle przeczą podobnym tezom . Czy więc marihuana wzmaga agresję? Największy jak sądzę polski autorytet w dziedzinie narkotyków, neurobiolog prof. Jerzy Ventulani nie daje tu jednoznacznej odpowiedzi, i w swojej pasjonującej książce „Mózg: fascynacje, problemy. tajemnice” na stronie 127 pisze :

[…] Japończycy donieśli, że pojedyncza dawka tetrahydrokannabinolu, głównego aktywnego składnika marihuany, powoduje nasilenie agresji chłodnej u szczurów, mierzonej intensywnością ataków łowczych na myszy. […]

nieco dalej jednak dodając (str 128) :

„Z drugiej jednak strony, idąc wieczorem przez park, rozsądnie jest omijać grupki młodych ludzi, od których czuć alkohol, a bezpiecznie zbliżyć się do tych, których otacza charakterystyczny zapach palonej trawki”

Bądź tu mądry! Nadal czułem się nieusatysfakcjonowany dostępnym materiałem dowodowym, postanowiłem więc, w myśl zarządzenia nr 350 KGP i polegając na wolnym dostępnie do informacji publicznych zwrócić się o oficjalne statystyki przestępczości pod wpływem zarówno alkoholu jak i (ogólnie!) narkotyków (cała paczka statystyk tu do pobrania). Na początek,

zabójstwa z podziałem na motywy (okres 1.1.2010-31.12.2010) :

Ten sam okres, ale tym razem nieumyślne spowodowanie śmierci, gwałty i gwałty ze szczególnym okrucieństwem :

i na deser bójki lub pobicia z narażeniem na niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkim uszkodzeniem ciała, ze skutkiem śmiertelnym i z użyciem broni:

Pomimo że dane statystyczne są z 2010 roku widać jednak że mit o agresywnych zachowaniach pod wpływem marihuany nie ma faktycznych podstaw. Ze swojej strony żałuję ponad to, że oficjalne statystyki Komendy Głównej Policji nie robią rozróżnienia między narkotykami, i tak do jednego worka wrzucane są przestępstwa popełnione zarówno pod wpływem amfetaminy, jak i te pod wpływem marihuany (o ile te ostatnie w ogóle istnieją). W jednym z badań udowodniono także, że palacze marihuany są statystycznie bezpieczniejsi dla ruchu samochodowego niż zwolennicy piwa, ale wyniki wg mnie należałoby potwierdzić niezależnie w jeszcze przynajmniej kilku analizach.

Marihuana upośledza system rozrodczy:

Okazjonalne palenie marihuany może wzbogacić strefę seksu, jako że ganja wyostrza zmysły, nasze ciała stają się zdecydowanie bardziej wrażliwe na dotyk. Umiejętne zastosowanie trawki może  (choć nie musi!) dać nie zapomniane doznania, zarówno jednej jak i drugiej stronie. Jednakże udowodniono, że częste palenie marihuany istotnie upośledza strefę seksu i nie jest obojętne dla systemu rozrodczego zarówno kobiet jak i mężczyzn. U obu płci pod wpływem regularnego stosowania trawki spada poziom hormonów płciowych, u mężczyzn skraca się żywotność plemników które często są zdeformowane, a u kobiet miesiączka staje się nieregularna. Jak pisze prof. Ventulani [„Mózg: fascynacje…” – str 208]:

„Jest sprawa otwartą czy może to zwiększyć ryzyko posiadania potomstwa z wadami wrodzonymi czy tylko zmniejsza szanse na ojcostwo.”

Niestety użytkownicy marihuany narażają swoje potomstwo na przedwczesne przyjście na świat,  a także co znamienne, na prawdopodobnie większe ryzyko zachorowania dziecka na nowotwory typu astrocytomas i białaczka. Dalej uważasz że ganja to niewinne ziółko ?

Marihuana uszkadza pamięć:

Bezsprzecznie tak, co udowodniono w przynajmniej kilkunastu szeroko zakrojonych badaniach, np  w tym, ale czytelnikowi winny jestem krótkie wyjaśnienie. Jak wykazali badacze na łamach prestiżowego periodyku „Cell”,  marihuana upośledza działanie pamięci operacyjnej, czyli tej w której następuje analiza informacji. Dzieje się dlatego, że wpływa na astrocyty – komórki tkanki nerwowej dotąd uważane za podrzędne do neuronów (zobacz też tu), przy okazji jednak odkryto że rola astrocytów być może jest znacznie bardziej odpowiedzialna niż sądzono (nauka nie przestaje nas zaskakiwać!). Jest więc zatem sprawą otwartą czy marihuana wpływa destruktywnie na pamięć długotrwałą, tu potrzebujemy kolejnych badań i nic nie jest przesądzone.

Podsumowanie :

Palacze marihuany często powołują się na jej medyczne zastosowania, na testy gdzie wykazywano jej dobroczynne działania niemal na każde schodzenie. Nie da się ukryć że takie badania, istotnie są prowadzone, ale właściwie, czego to dowodzi? Również morfinę i opium wykorzystywało się i pewnie nadal wykorzystuje, by łagodzić ból ludzi w terminalnych stadiach raka, trwają też eksperymentalne próby nad leczeniem ludzi chorych na depresję czy schizofrenię za pomocą LSD i extasy. I znów, czego to dowodzi? Racjonalizowanie sobie, wbrew faktom naukowym użytkowania marihuany, twierdzenie że THC nie szkodzi, to nic innego jak właśnie wybieranie rodzinek z ciasta i własny świat gdzie ewidentne problemy z użytkowania marihuany zostają przykryte nonszalancko funkcją rekreacyjną, ale czy ma to jakiekolwiek poparcie w faktach naukowych? Nie można przejść obojętnie wobec badań wykazujących negatywny wpływ THC na ludzki organizm, nawet jeśli nasze przekonania mówią nam kompletnie co innego. Zapraszam do dyskusji.

(*) Tabela zawartości THC za Ben Goldacre „Bad Science” (fragment tekst ordynarnie zerżnąłem), obrazek krzaczka – zbiory własne, statystyki – Komenda Głowna Policji w Warszawie. Polecam też w temacie, świetny artykuł Michała na Stronie Czajniczek Pana Russela.

Informacje o To nie przejdzie

Wieczny student, sceptyk, prześmiewca i cynik. Samozwańczy adiunkt w Instytucie Dziejów Najnowszych Pseudologii Stosowanej. Na blogu publikuję teksty związane z paranauką, pseudonauką, teoriami spiskowymi oraz papką informacyjną.
  • LogikaPodpowiada

    To jasne, że marihuana będzie miała jakieś negatywne skutki. Wszystko w nadmiarze zaszkodzi nawet woda. Pytanie czy te negatywne skutki i ich ilość jest mniejsza niż dozwolonych papierosów czy alkoholu upoważniają kogokolwiek do zakazywania sadzenia, posiadani, zażywania i handlu??Zachodzi tutaj uzasadnione podejrzenie, że państwa które kierują prawe w danych państwach doskonale wiedzą jak człowiek reaguje na używki i uzależnienie od nich wśród swoich obywateli. Wiedzą też i wybrali do dozwolonego użytku tylko te które jest trudniej wytwarzać, bo marihuanę można zasadzić w byle doniczce. Zakaz jest tez na rękę przestępcą i to BARDZO.Myślę, że obecna budowa prawa jest tak zrobiona umyślnie aby czerpać z tego duże zyski, a marihuana jest zagrożeniem bo dużo osób gotowa jest porzucić nałóg alkoholowy lub tytoniowy na TAŃSZY.Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Tak czy inaczej, chcącemu nie dzieje się krzywda. Cała prohibicja narkotyków to próba przerzucenia odpowiedzialności z tych którzy mimo zakazów i tak sięgają po narkotyki na wszystkich obywateli, bo przecież z ich pieniędzy opłaca się ich leczenie, policję do ich ścigania itp itd. Gdyby w Polsce było normalnie czyli tak, że każdy odpowiada za swoje czyny, a nie za cudze, musiała by istnieć WYŁĄCZNIE prywatna służba zdrowia. Wtedy jak ktoś pali fajki, pije alk lub ćpa coś innego MUSIAŁ by za leczenie płacić sam lub z ubezpieczenia jeśli dobrowolnie się ubezpieczył. Jeśli nie ma to może mu pomóc rodzina lub znajomi, a jeśli nie to skończy tak jak i tak kończą Ci którzy sobie z nałogiem nie poradzili czyli w trumnie. Zatem po co obciążać innych odpowiedzialnością?? Niech za swoje czyny odpowiada sprawca.

  • krefik

    *przestępcom*

    To, że wytwarzanie tytoniu czy alkoholu jest trudne, to wierutna bzdura – do tytoniu też wystarczy byle doniczka, a do alkoholu – plastikowy baniak i kilka kilo cukru. Ewentualnie jeśli chcemy mieć mocny alkohol, potrzeba jeszcze (w najtańszym i najprostszym wariancie) czajnik/szybkowar, metr wężyka silikonowego, dwa metry rurki miedzianej i obciętą butelkę PET. Nic, czego nie można nabyć szybko, tanio, łatwo i bez wywoływania podejrzeń. Zgodnie z tezą o łatwości wytwarzania, legalna powinna być heroina, kokaina, LSD i ecstasy (tego już się bez w miarę dobrze wyposażonego laboratorium i dość zaawansowanej wiedzy chemicznej nie wyprodukuje).

    Wyłącznie prywatna służba zdrowia i brak ubezpieczeń społecznych jest absurdem, i to kosztownym dla całego społeczeństwa absurdem – chyba że od razu decydujemy się na fundowane przez państwo zamknięte hospicja z krematoriami. Kto ma pojęcie o epidemiologii nie może nie potwierdzić, nie wspominając o skojarzeniach – dość oczywistych.

    A trawka… no kurde, na coś trzeba umrzeć, czymś się trzeba oszołomić. Czemu niby nie mogę za ciężko zarobione pieniądze kupić worka i zapalić spliffa żeby się zrelaksować po ciężkiej i wykończającej umysłowo pracy?

    W czym oszołamianie się trawą miało by być gorsze od spożywania alkoholu (po MJ nie ma takiego kaca, więc jest mniej wykluczająca społecznie, a w wymiarze jednostkowym – nie ma takiego ryzyka wywalenia z pracy) czy oglądania telewizji (negatywne skutki zdrowotne – choroby psychiczne, choroby układu kostno-stawowego, układu krążenia, etc).

    Można powiedzieć, że zgodnie z marksowskim „Religia to opium dla mas” i XVI-wiecznym „Cuius regio, eius religio” każdy chce dilować swoim opium.

  • LogikaPodpowiada

    Tytoń NIE rośnie z taką łatwością jak maryha. Alkohol przynajmniej dla mnie jest bardziej skomplikowany niż wrzucenie nasionka w ziemię i podlewanie.

    Służba zdrowia… chcesz mi powiedzieć, że opłacenie lekarzy, leczenia i leków będzie droższe dla społeczeństwa niż opłacenia lekarzy, leczenia, leków i urzędasów??

    • m

      czy ja wiem, czy alkohol ciężko pędzić? co to za kłopot sobie wiśniówki lub wina zrobić?

      • Kuba

        Zestaw do destylacji kosztuje podobnie co box do uprawy konopi, więc powiedzmy że łatwoć produkcji jest porównywalna. Myślę że tu chodzi przede wszystkim o ‚wydajność’ używki – objętościową i wagową. Kilkadziesiąt gramów uzyskane z jednego plonu to dla jednej osoby może być wiele miesięcy palenia, do uzyskania podobnego efektu potrzeba znacznie więcej alkoholu. Zaś tytoń jest najbardziej niepraktyczny do uprawy ‚dla siebie’ – to roślina sezonowa, wymaga obróbki, mało któremu palaczowi chciałoby się z tym cackać.

        • a00

          1. Alkohol łatwo i szybko się robi. W tydzień możesz już mieć własnej produkcji. Ale własna produkcja alko jest też zabroniona. Destylatory kosztują ok 500 – 1000 zł. Jeśli sam będziesz robić wg. dostępnych schematów to i 200 zł będzie to kosztować.
          2. Nie mam pojęcia jak tytoń rośnie, ale żeby odczuć jego działanie to trzeba mocnego szluga spalić. Marysi wystarczy nabić lekko w lufe,
          3. Absolutnie Prywatna (bez jakiejkolwiek kontroli) służba zdrowia wykończyłaby nawet zdrowych. Rozwiązaniem które od ręki można wprowadzić to podatek na leczenie skutków. jak gram marihuany kosztowałby ok 1 zł, to podatku na to dołożyć 100% + vat.

    • weź

      to chyba nie wiesz ile zachodu trzeba, żeby wyhodować porządny krzaczek. „wrzucenie nasionka w ziemię i podlewanie”, poczytaj o hodowli indoor a potem pisz głupoty.

      • bolek

        dlaczego od razu indoor? Słonko tak pięknie świeci przecież ;)

      • a00

        Nie trzeba dużo zachodu, tylko na mocy traci jak hodujesz jak roślinkę domową

  • Andrzej

    Zgadzam się z Tobą Piotrze. Rozpracowałeś to pod względem dostępnej wiedzy naukowej, natomiast według mnie do szkodliwych tzw. używek zalicza się wszystko co nie jest pokarmem. To takie uproszczone spojrzenie dające mi dość precyzyjny wgląd w materię i dzięki temu uniknąć wprowadzania do organizmu wszelkich substancji niepotrzebnie obciążających ciało. Chociaż od czasu do czasu spożywam w rozsądnych ilościach alkohol ( w młodości niestety więcej ). Narkotyki, papierosy, alkohol i tym podobne stymulatory nie są same w sobie pokarmem. Nawet jak niektóre z nich jak alkohol czy kawa są metabolizowane w organizmach to pokarmami w sensie stricto nie są. Dzisiejszy świat w pogoni za przyjemnościami wynajduje coraz więcej dających kopa substancji po to jak określił powyżej Krefik po ciężkiej pracy wyluzować. Inni szaleją na wyjazdach i w weekendy. Panuje na o coraz większe społeczne przyzwolenie. I chociaż zwolenników zalegalizowania narkotyków tzw. miękkich jest coraz więcej, to czy ktoś chciałby zostać uczestnikiem np. wypadku drogowego z kimś, kto będąc pod ich wpływem nie zapanował nad swoim pojazdem? Dotyczy to wszystkich substancji odurzających oraz niektórych leków. Pewnie i Ty sam wyjeżdżając na drogę chciałbyś się czuć bezpiecznie? Nawet jeśli niektóre badania zdawałyby się wskazywać na niewielką szkodliwość w zakresie pobudzenia do agresji to jednak w ruchu drogowym może to doprowadzić do tragedii. Nie mówiąc o innych dziedzinach życia społecznego.

    • Bambaryła

      A czy znasz dane dotyczące statystyk wypadków? Pewnie nawet nie wiesz jak się prowadzi po marihuanie. Otóż ja ciebie uświadomię. Naukowcy byli zdumieni kiedy okazało się, że po zdepenalizowaniu trawki liczba wypadków malała średnio o 9%. Nawet nie wspominam o tym, że na haju jedziesz maksymalnie 40 na godzinę… Jaki groźny wypadek można wtedy spowodować? oczywiście nie powinno się jeździć pod wpływem. Ale trawka nie zmienia twojego systemu wartości tak jak alkohol. A jak ktoś będzie chciał jechać pod wpływem to alkohol jest 200 razy bardziej niebezpieczny. A teraz zagadka. Który kraj w Europie ma najbezpieczniejsze drogi? TAK! Holandia. Dziekuję, do widzenia.

      • resident_troll

        Tytułem uzupełnienia, link do abstraktu z pracy naukowej opartej o badania wpływu marihuany na prowadzenie pojazdów, w tym porównanie zachowań kierowców pod wpływem kannabinoidów i alkoholu.

        Z podsumowania: „Evidence from the present and previous studies strongly suggests that alcohol encourages risky driving whereas THC encourages greater caution, at least in experiments. Another way THC seems to differ qualitatively from many other drugs is that the former’s users seem better able to compensate for its adverse effects while driving under the influence.”
        Nalezy jednak pamiętać, że „one can still easily imagine situations where the influence of marijuana smoking might have a dangerous effect; i.e., emergency situations which put high demands on the driver’s information processing capacity, prolonged monotonous driving, and after THC has been taken with other drugs, especially alcohol”.

        http://druglibrary.net/olsen/HEMP/IHA/iha01206.html

    • Kuba

      Idź do najbliższego sklepu i poczytaj składy produktów spożywczych – zobaczysz ile w nich pokarmu a ile substancji które pokarmem na pewno nie są. Związki chemiczne wszelkiej maści, konserwanty, polepszacze, spulchniacze, emulgatory, aromaty ‚identyczne z naturalnym’, barwniki, słodziki itp – to nie jest pokarm. Mięso produkowane przemysłowo też pozostawia wiele do życzenia – zwierzęta karmione są koncentratami z dodatkiem hormonów (nienaturalnie szybki wzrost) i antybiotyków (bo w warunkach masowej hodowli ich system odpornościowy szlag trafia), a potem do mięsa dodaje się różne związki chemiczne zatrzymujące wodę, zwiększające objętość czy konserwujące – to też byle jaki pokarm.

      Wyścig cenowy i marketing robi swoje i ludzie jedzą te nie-pokarmy na potęgę, łyżką kopiąc sobie grób… zażreć się na śmierć jest łatwiej niż przedawkować konopie, wielu rodaków co dzień to udawadnia umierając na ‚choroby cywilizacyjne’…

  • Andrzej

    Bardo dobrze napisane. Opierając się na dostępnych badaniach naukowych oraz kierując się logiką podałeś ciekawe wnioski końcowe. Ja upraszczając sobie na własny użytek wyeliminowałem wszelkie tego typu substancje ze swojego menu ponieważ w sensie stricto nie są one pokarmami. Chociaż kiedyś spożywałem spore ilości alkoholu teraz okazjonalnie czasem jakieś piwko, lampka wina w towarzystwie. Nawet kawa nie jest pokarmem. Ponadto, dzisiejszy hedonistycznie nastawiony świat coraz śmielej sięga po coraz silniej działające środki dające, powiem kolokwialnie – kopa. Trzeba bowiem tak jak napisał Krefik wyluzować po ciężkim dniu pracy. Tylko czy ktoś chciałby zginąć lub zostać kaleką po wypadku z takim wyluzowanym kierowcą? Lub mieć kontakt z człowiekiem odurzonym narkotykami lub alkoholem wykonującym poważne obowiązki zawodowe jak strażak, lekarz czy np. pilot samolotu? Niektórzy nawet po kilku czy kilkunastu kawach lub mocnych herbatach też są jak po narkotykach.

    • ktostam

      pierdoly i tyle…sugerujesz ze automatycznie pilot palilby skreta przed startem,strazak pedzac wozem na akcje tez luzowalby sie skrencikiem a lekarz dymilby w sali operacyjnej podczas otwierania pacjenta….takie sprawy jak juz wczesniej napisano zlatwia sie PO CIEZKIM (lub lekkim,jak kto woli)DNIU PRACY….a co jazdy smochodem po M to polecam,palilem robiac prawo jazdy nascie lat temu(w miesiac bylo po wszystkim)pale przed jazda(nie zawsze,a po malym piwku choc to legalne koniami mnie za kierownice nie zaciagniesz)nigdy nie mialem nawet stluczki a codziennie tylko do pracy smigam ok 60km w jedna strone(potem ok.6 z 8h pracy prowadze cos wiekszego) a wszyscy ktorzy maja jakiekolwiek zdanie na temat tego czy jestem czlowiekiem odpowiedzialnym za kierownica bez wachania wsiadaja ze mna do samochodu gdy tylko skoncze skreta…sprobuj polecam,ja calkowicie poswiecam wtedy swoja uwage na prowadzeniu samochodu i innych uczestnikach ruchu…luzik i bez stresu do przodu,jest 60 to spokojnie 55km/h…

  • Bez sensu

    A czy ktoś chciałby zginąć lub zostać kaleką po wypadku ze spiętym kierowcą, który nic nie zażywał?

    • Sądzę że nikt, ale co to ma do rzeczy?

      • bolek

        to, że czasem lepiej się wyluzować :)

  • Adam Kulpiński

    Jak zwykle genialnie i bardzo merytorycznie. Gratuluję artykułu i przyznaję rację (przynajmniej w oparciu o aktualny stan wiedzy jaki mam).

    Mam jednak uwagę co do tych statystyk – powoływanie się na nie jest chyba mało miarodajne. Jak by nie patrzeć narkotyki w Polsce są znacznie mniej popularne niż alkohol, toteż i przestępstw popełnionych pod ich wpływem będzie mniej. Czy może wziąłeś na to poprawkę?

    A co z przestępstwami popełnionymi pod wpływem papierosów? :D

    • @Adamie, pamiętaj proszę że jednak jest różnica w psychoaktywności obydwu narkotyków. Wziąłem poprawkę też na to, że statystyki nie mówią nam o tym czy _wszyscy_ zostali poddani badaniom toksykologiczny, nie mniej jednak jest to jakieś źródło wiedzy n/t/t. I dziękuję za miłe słowa!

      • Adam Kulpiński

        Nie neguje tego w całości, chodzi mi jednak o to, że alkohol jest w Polsce olbrzymim problemem, gdy jednocześnie narkotyków jest niezmiernie mało (przynajmniej w porównaniu do alkoholu).

        Czy w powyższym artykule temat został już całkowicie wyczerpany, czy mogą być jeszcze jakieś uboczne skutki używania marihuany, o których nie ma tam mowy?

  • koko
    • Tam jest też taki fragment :

      „Jednakże sam dym marihuany zawiera wiele innych składników, z których wiele może potencjalnie wywołać inne choroby dróg oddechowych. Dlatego też najlepiej byłoby przyjmować THC w innej formie.”

    • Lolek

      ‚Rzetelne’ wiadomości z onetu zawsze na propsie… (;

  • Kevin

    To tak wybiórczo:

    Marihuana jest silniejsza niż 10 lat temu – to bzdura – 10 lat temu były tak samo silne odmiany, tylko może nie były tak popularne jak teraz.
    To tak jakby powiedzieć, że 10 lat temu wino było słabsze.

    „jeden joint dziennie podnosi ryzyko zachorowania na raka płuca o około 8%” – To również bzdura, z czego ta fundacja musiała się później sporo tłumaczyć.
    Fundacja ta nie dostarczyła żadnych dowodów na swoją tezę, poza tym jednym nowozelandzkim badaniem, które było przeprowadzone na znikomej próbie osób.
    Z resztą wystarczy poczytać tutaj: http://www.clear-uk.org/british-lung-foundation-fails-to-back-up-its-cannabis-and-lung-cancer-scare/

    „Przy długotrwałym zażywaniu występuje zazwyczaj uzależnienie psychiczne, które w skrajnych przypadkach, u ok. 25% regularnie przyjmujących , może prowadzić do zaburzeń osobowości, schizofrenii, a nawet śmierci”
    Nie zostało to nigdy udowodnione. Nie ma przyczynowo-skutkowej zależności palenia marihuany i schizofrenii.

    „Jednakże udowodniono, że częste palenie marihuany istotnie upośledza strefę seksu i nie jest obojętne dla systemu rozrodczego zarówno kobiet jak i mężczyzn.”

    To badanie nic nie udowodniło. Ankieta telefoniczna w przypadku gdy używanie narkotyku jest nielegalne, nigdy nie da wiarygodnych wyników, pomijając też
    stygmatyzację używania marihuany, należy wątpić w prawdziwość odpowiedzi ankietowanych.

    „Jak wykazali badacze na łamach prestiżowego periodyku „Cell”, marihuana upośledza działanie pamięci operacyjnej, czyli tej w której następuje analiza informacji.”

    Badacze w periodyku „Cell” nie wykazali, że marihuana upośledza działanie pamięci u ludzi – badanie było przeprowadzone na myszach i nie sprecyzowano jakie kanabinoidy były użyte – a te występują też chociażby w czekoladzie.
    Oczywiście będąc pod wpływem niektórych rodzajów można mieć problem z pamięcią, tak samo jak po upiciu się alkoholem. Jednak po zaprzestaniu używania, mózg wraca do pełnej formy.

    • Ad2 : Pulmunologia
      Pojęcie etyki w badaniach jest Ci znane?
      a) http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18238947
      b)http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/j.1440-1843.2007.01186.x/abstract;jsessionid=808752B9775EFBA4A272F1145DA3EBCD.d03t04
      c) http://druglibrary.org/schaffer/hemp/medical/nelson1.htm

      Ad3. Schizofrenia
      a) http://archives.drugabuse.gov/pdf/NNCollections/NNMarijuana.pdf

      Ad4 : Sex
      „Męskiej płodności szkodzi głównie siedzący tryb życia, przegrzanie jąder, nadmiar alkoholu, narkotyki (zwłaszcza kokaina, marihuana, morfina), ”

      tu : http://www.poradnikzdrowie.pl/seks/problemy-z-seksem/choroby-ktore-wplywaja-na-nieplodnosc-u-mezczyzn_39076.html

      a także :
      „THC działa toksycznie na jajniki (zmniejsza się częstotliwość owulacji) i jądra (zmniejsza się ilość plemników i pogarsza jakość spermy) a także płód (mniejsza waga urodzeniowa, wrodzone wady narządów wewnętrznych, mniejszy iloraz inteligencji, mózgowe porażenie dziecięce); palenie marihuany przyczynia się też do przedwczesnego porodu (Day i Richardson, 1991) oraz zwiększa prawdopodobieństwo zachorowania dziecka na nowotwory typu astrocytomas i białaczka (Kuitjen i in., 1990, Robison i in., 1989)”

      • Kevin

        Dziękuję za odpowiedź.

        Ad 2)

        a) http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18238947

        Dokładnie jest to to badanie na które powołała się ta fundacja. Żeby nie brzmieć jako „average joe” z internetu, polecam się w takim razie
        zapoznać z opinią profesora Nutt-a na ten temat:
        http://profdavidnutt.wordpress.com/2012/06/11/smoke-without-fire-scaremongering-by-the-british-lung-foundation-over-cannabis-vs-tobacco/

        b) Próba dotyczy jedynie 10 pacjentów. To o niczym nie świadczy. Polecam się zapoznać z terminem „Dowód anegdotyczny”

        c) Jest napisane tam, że nie stwierdzono jeszcze ani jednego przypadka raka płuc spowodowanego paleniem marihuany. W badaniach wymienionych w większości
        mężczyźni również palili tytoń, więc nie są one zbyt wiarygodne.

        Prof Tashkin, również tam wymieniony twierdził, że marihuana zawiera podobne ilości substancji smolistych jak tytoń, jednak okazało się po dalszych
        badaniach, że osoby które paliły marihuanę (tylko marihuanę) miały mniejszą zachorowalność na raka płuc niż osoby, które nie paliły wcale.
        Przyjmuje się, że marihuana zabija komórki rakowe pozostawiając zdrowe komórki nienaruszonymi.

        Polecam zobaczyć: http://nimbintelevision.net/194

        Ad 3)

        Nie wiem co miało to przedstawiać. Oczywiście palenie marihuany w młodym wieku – gdy mózg się jeszcze rozwija – tak samo jak picie alkoholu, czy
        palenie papierosów może mieć negatywny wpływ na psychikę człowieka.

        Jeśli chodzi o schizofrenie, mimo zwiększającej się ilości osób konsumującej marihuanę, nie ma wzrostu zachorowań na schizofrenie – poziom zachorowań ma
        nawet tendencję spadkową.

        Polecam przeczytać chociażby ten artykuł: http://www.alternet.org/drugs/151776/debunking_the_myth_of_a_link_between_marijuana_and_mental_illness/?page=1

        W każdym razie dowodów, że palenie marihuany powoduje schizofrenie nie ma.

        Ad 4)

        „Męskiej płodności szkodzi głównie siedzący tryb życia, przegrzanie jąder, nadmiar alkoholu, narkotyki (zwłaszcza kokaina, marihuana, morfina), ”

        Brak źródeł tych twierdzeń. Brak jest dowodów by marihuana powodowała problemy z płodnością. Artykuły tego typu są szkodliwe i mam wrażenie, że
        autorka dodała tam marihuanę „bo to zła roślina jest i już, w telewizji tak mówią przecież!”

        „THC działa toksycznie na jajniki (zmniejsza się częstotliwość owulacji) i jądra (zmniejsza się ilość plemników i pogarsza jakość spermy)”

        O ile mi wiadomo nie ma na to naukowych dowodów. Z chęcią bym się z nimi zapoznał.

        „a także płód (mniejsza waga urodzeniowa, wrodzone wady narządów wewnętrznych, mniejszy iloraz inteligencji, mózgowe porażenie dziecięce);”

        Oczywiście palenie marihuany, papierosów czy picie alkoholu w ciąży to zły pomysł. Już widzę jak po zalegalizowaniu wszystkie kobiety w ciąży masowo rzucą się na skręty z marihuaną ;)

        Co do np. mniejszego ilorazu inteligencji czy wad narządów, nie udowodniono wpływu marihuany. Z chęcią bym zobaczył jakieś badania naukowe na ten temat.

        Tutaj http://druglibrary.org/schaffer/hemp/medical/can-babies.htm

        I ostateczne rozprawienie się z tymi mitami: http://www.erowid.org/plants/cannabis/cannabis_myth7.shtml

          • Kevin

            Witam

            Dowód anegdotyczny to również taki dowód, który dokonuje generalizacji na podstawie niewystarczającej ilości informacji. Ciężko tutaj mówić aby grupa 10 osób
            była reprezentatywna.

            a) Różne rodzaje marihuany zawierają różne poziomy THC oraz CBD, jest faktem, że wysoki procent zawartości THC oraz niski CBD może powodować pogorszenie się objawów schizofrenii (nie permanentne!), ale nie ją powodować.
            Z artykułu to nie wynika. Co więcej niektóre odmiany marihuany z wyższą zawartością CBD są stosowane w leczeniu objawów u osób chorych na schizofrenie. Stąd też związek z tym, że osoby chore dużo palą –
            ponieważ przynosi im to ulgę.
            Brak jest szczegółów dotyczących tego badania, ale jeśli badali tylko samo wyodrębnione THC to nie dziwie się takim rezultatom.

            b) To potwierdza co napisałem. Osoby chorujący na schizofrenie i tak by na nią zachorowały, bez znaczenia czy palą marihuanę czy nie. Marihuana o wysokiej zawartości THC i niskiej CBD pogarsza objawy, więc całkiem możliwe, że
            u osoby która jeszcze nie wie, że jest chora – bo objawy są nie wielkie – może to spowodować, ujawnienie się choroby. To nie znaczy, że marihuana schizofrenie powoduje.

            C) To Niemieckie badanie nie jest miarodajne, ponieważ nie brało pod uwagę tego, że wiele osób pali marihuanę wraz z tytoniem. Osoby te są uzależnione od smaku owej mieszanki oraz od tytoniu. W konsekwencji palą więcej
            marihuany niż paliłyby nie używając tytoniu w ogóle. Inna sprawa, badanie nie brało pod uwagę jaki rodzaj marihuany był palony – pasowałaby tutaj analogia o badaniu picia alkoholu, bez rozróżnienia czy ktoś pije codziennie wódkę,
            czy piwo – liczyłby się jedynie fakt czy dana osoba w danym dniu spożywała alkohol. Nonsens prawda? Jak wiadomo (i wcześniej napisałem) są różne odmiany marihuany o różnym stężeniu różnych kanabinoidów – osoba kupująca
            marihuanę, najczęściej nie wie co będzie palić (to kolejne zło prohibicji) – jak wcześniej również napisałem odmiany o wysokim stężeniu THC i niskim CBD mogą powodować nasilenie się objawów schizofrenii.
            I dalej artykuł powiela ten mit o schizofrenii.

            Także być może niechcący potwierdziłeś co pisałem wcześniej, ale dobrze, że mogłem więcej na ten temat napisać :)

            Płodność, sperma:

            a,b) Przedstawione badanie nie bierzę pod uwagę palenia marihuany wraz z tytoniem. Tytoń ma właściwości tutaj przypisywane marihuanie. Również badanie dotyczyło 22 osób, więc można tu jedynie mówić o dowodzie anegdotycznym
            – brak również informacji o tym jaką marihuanę palili. Badanie więc jest bez wartości.
            Innym naukowcom nie udało się tego udowodnić.

      • Z tymi uszkodzeniami płodu i wcześniactwem to nie do końca tak… http://mothering.com/pregnancy-birth/use-of-marijuana-during-pregnancy

  • Loco_Mario

    Pozwólmy na wszystko i zobaczmy za 20 lat, co zostanie.

  • Marcin

    „obrazek krzaczka – zbiory własne” PADŁEM !

  • Ze zbiorów własnych zdjęcie czy krzaczek? ;)

    Też mi chodziła po głowie taka notka ale opierająca się na trochę innych mitach – na przykład że olej z konopii ma jakieś tam super idealne kompozycje kwasów tłuszczowych albo że z łodyg robi się idealny ekologiczny papier.

    Jeśli chodzi o statystyki przestępstw – nie wyróżniają one typu narkotyków więc trudno to odnieść do marihuanistów.
    Nawiasem mówiąc ten wykres szkodliwości jest dosyć paradoksalny, bo jednak konopiom przypisano większą szkodliwość niż LSD i Ecstazy. A nie znalazłeś czegoś na temat ryzyka otyłości u palących konopie? Pobudzenie receptorów cannobinowych powoduje zwiększenie apetytu.

    • Kuba

      Olej z ziaren konopi można kupić w każdym sklepie ze zdrową żywnością – ceniony ze względu na zawartość nienasyconych kwasów tłuszczowych omega 3 i 6. Ziarno jest także bogate w proteiny więc wytwarza się z niego suple dla sportowców (jakościowo konkuruje ze spiruliną). Ziarno jest też sprzedawane w każdym (sprawdż sam) sklepie zoologicznym bo jest niezastąpione jako składnik diety ptaków śpiewających (kto miał kiedyś kanarka ten wie).

      Z łodyg można wytwarzać papier – jest trwalszy niż ten z drewna ale droższy w produkcji, dlatego ma raczej niszowe zastosowanie (np bibułki papierosowe).

      Paradoks lokalizacji LSD i ecstasy na tym wykresie wynika z Twojej nieznajomości ich mechanizmu działania oraz ryzyka wiążącego się z zażywaniem. Aby rozwiać wątpliwości polecam przejrzeć artykuł prof Nutta z którego pochodzi ten wykres (opublikowany w Lancet), warto wiedzieć z czym się ma do czynienia.

      Gastrofaza jest znana chyba każdemu kto kiedyś zapalił, to pośrednio dzięki niej konopie są pomocne np w czasie chemioterapii lub AIDS bo wydatnie poprawiają apetyt

      ‚receptory cannobinowe’?? WFT?

  • ???

    uklad endokanabinoidowy – polecam

  • ???

    po polsku Jerzy Adam Gracjan Vetulani profesor nauk przyrodniczych
    psychofarmakolog, neurobiolog, biochemik, członek Polskiej Akademii Nauk i Polskiej Akademii Umiejętności, doctor honoris causa Śląskiego Uniwersytetu Medycznego i Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

  • sadzić palić zalegalizować!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! i huj!!!!!! lepsze od fajek alko itp ogarnijcie die ludzie! sam sobie jak coś krzywde robisz a nie innym.więc co lepiej klej ćpać?????????????????????????????????????????????????

  • asa

    DŁUGA historia palenia była juz dawno przed nami i już pewnie się kończy .
    kiedyś legalna w większości teraz zaś coś złego ją od nas ją broni .

  • Kocbuch

    Wszyscy którzy mówią o nas narkomani są w błędzie.Marijuana nie jest narkotykiem lecz środkiem odurzającym,narkotykiem jest tytoń i alkohol,hera lub kokos i inne.
    Wiemy ze marijuana nie uzależnia fizycznie tak jak te inne.
    Nie wiem czy to nie zaszkodzi naszym przeciwnikom aby nazywali sprawę po imieniu nie narkotyk lecz środek odurzający. Zioło jest odurzające a nie narkotyczne.Trzeba im wpajać jak jest a nie słuchać ich głupot jak oni mówią.To muszą nasi (politycy mądre głowy????) wytłumaczyć innym oszołomom.

    Pale jakieś 18 lat jak nie chce to nie muszę.
    Pale tyle lat. Od 19 roku życia mam problem z kręgosłupem i nie jaram zawsze tylko jak napierdalają mnie kości .

    Jestem rolnikiem po Polsku (wieśniakiem) mam owoce kawałek ziemi i sadu mogę pędzić mogę sadzić trawę dla owiec co robię? Po prostu żyje dbam o moje owce które lobią to co ja.

    Sadzić palić zalegalizować.

    Pozdro dla ziomali

  • Kocbuch

    te filmiki są ok ale po polsku by lepiej politycy (oszołomy to zrozumieli )

  • Mariusz Kocbuch

    hallo sex ja po ziole mogę bez problemów chyba z tobą coś nie tak

  • Tomasz.

    Ciekawie napisany artykuł. Sam jestem palaczem marihuany, palę od 15roku życia a mam 24. Obecnie mieszkam w Holandii od 2lat i przyznam że w pewnym momencie bałem się że sam się od tego uzależniłem. Ale jednak widzę po sobie że bardzo ciężko się uzależnić. Często nie palę 2tyg lub miesiąc i nie mam z tym kompletnie żadnego problemu a gdy idzie mi na tydzień gram dobrego holendra to myślę że duża dawka to nie jest. Dziwi mnie jednak mentalność krajów takich jak polska. Moja matka lat w tej chwili 50 stawia „zioło” na równi z heroiną.

  • Dzisiejszy stan wiedzy naukowej nt. marihuany i kanabinoidów w sensie ogólnym, pozwala jasno stwierdzić że klasyfikowanie tych substancji jako niebezpieczne oraz penalizacja posiadania tychże przynosi zdecydowanie więcej strat niż korzyści. Praktycznie każdy negatywny aspekt zażywania marihuany został albo obalony, albo skala problemu jest zdecydowanie mniejsza niż się kiedyś wydawało. Oprócz tego rzetelne badania pozwoliły odkryć nieznane wcześniej, pozytywne skutki zażywania kanabinoidów, jak również przyczyniły się do zaskakujących odkryć jak to dotyczące istnienia systemu endokanabinowego. Należy przy tym zauważyć że mnóstwo substancji będących nieodłączną częścią życia współczesnego człowieka ma zdecydowanie większy wpływ na życie społeczne w jego zdrowotnym aspekcie- dwa pierwsze z brzegu przykłady: sól, środki przeciwbólowe dostępne bez recepty. W przeciwieństwie do marihuany nadmiar soli w organizmie prowadzi do śmierci, skutki przedawkowania leków przeciwbólowych są do sprawdzenia na ulotkach dostarczanych wraz z nimi. Takich przykładów można by mnożyć i mnożyć. W sensie społecznym, ekonomicznym i moralnym penalizacja posiadania, uprawy i zażywania marihuany jest całkowicie bezzasadna i szkodliwa, a popieranie jej świadczy albo o niedouczeniu, albo o jawnym zaprzeczaniu nauki jako takiej, albo o interesowności.

  • resident_troll

    Rozważając kwestię ewewntualnej depenalizacji (a w dłuższym horyzoncie czasowym – legalizacji) marihuany, nie można zapominać, że aspekt medyczny nie jest jedynym istotnym.
    Aktualnie produkcja oraz handel marihuaną spoczywa w rękach grup przestępczych. Stanowi poważne źródło dochodów dla rozmaitych organizacji o charakterze kryminalnym, mających niejednokrotnie krew na rękach (handel narkotykami to jedna z najbrudniejszych i najbrutalniejszych form działalności przestępczej). Państwo angażuje poważne środki – tak finansowe, jak organizacyjne – na walkę z handlem marihuaną, nie osiągając przy tym jakichkolwiek godnych uwagi rezultatów. Przepisy, w zamierzeniu skierowane przeciwko handlarzom, biją głównie w konsumentów. W efekcie wspomniane poważne nakłady nie tylko stanowią marnotrawstwo publicznych pieniędzy oraz czasu, sił i środków szeroko rozumianego aparatu przymusu oraz wymiaru sprawiedliwości, ale również niszczą życie wielu osób, które nikomu nie wyrządziły krzywdy a jedynie zostały przyłapane na paleniu relatywnie nieszkodliwej używki.
    Legalizacja marihuany przyniosłaby w powyższym zakresie dużo pozytywów, przy relatywnie niewielkich kosztach. Uderzyłaby w źródło dochodów zorganizowanej przestępczości. Zapewniłaby budżetowi dochody z podatków i akcyzy (które – wzorem tytoniu i alkoholu możnaby przeznaczyć w części na profilaktykę i leczenei uzależnień) oraz pomogła w jakimś stopniu ograniczyć bezrobocie. Podniosłaby autorytet państwa, które obecnie penalizuje sam fakt posiadania mało szkodliwej używki, dopuszczając swobodny obrót innymi, których szeroko rozumiana szkodliwość znacznie przewyższa negatywne skutki wiążące się z paleniem marihuany. Minusy legalizacji trawy, polegające na możliwym upowszechnieniu się jakichś negatywnych skutków zażywania THC, w sporej mierze byłyby łagodzone pozytywami w postaci zmniejszenia spożycia silniejszego narkotyku, jakim jest alkohol. Nie znam osoby, która paląc w dany wieczór spożyłaby porównywalnie dużą ilość alkoholu, jak w wieczór bez palenia. Sam palę bardzo rzadko – kilka razy do roku – ale za każdym razem odnotowuję, że osiągam porównywalny poziom wyluzowania przy skręcie i 2-3 drinkach, jak przy 5-6 drinkach bez palenia. Przy takiej kombinacji (THC + nieco C2H5OH) następnego dnia nie mam objawów zatrucia, zaś przy spożyciu większej ilości alkoholu – już tak. Łączny poziom zatrucia organizmu jest odczuwalnie mniejszy, jeśli pali się samą marihuanę lub łączy ją z niewielką ilością alkoholu, niż przy spożywaniu samego alkoholu.
    Legalizacja, to niestety melodia dość odległej przyszłości. Depenalizacja nie przyniesie aż tylu pozytywów, niemniej trochę – i owszem. Ograniczy nieco dochody grup przestępczych (regularnie palący przestawią w znacznej mierze się na uprawę własną, porzucając dealerów). Oderwie Policję, Prokuraturę i sądownictwo od zajmowania się bzdetami, pozwalając im na skupienie się na zwalczaniu przestępczości o większym stopniu społecznej szkodliwości. Uratuje przyszłość tysiącom głównie młodych ludzi, którym obecnie obowiązujące prawo odbiera możliwość normalnego życia, stygmatyzując jako karanych sądownie za posiadanie niewielkich ilości mało szkodliwego roślinnego suszu.

    Powyższe rozważania wykraczają oczywiście poza naukowe ramy tej strony, niemniej warto też mieć świadomość, że kwesta depenalizacji/legalizacji marihuany ma więcej ważnych aspektów, niźli tylko ten stricte zdrowotny.

  • Meeijn

    „W przypadku marihuany uzależnienie fizyczne nie występuje, a przynajmniej, brak jest badań jasno to stwierdzających.”

    – Tak się zawsze zastanawiałem, w czym lepsze jest uzależnienie psychiczne od fizycznego. Bo to, że trudniej mija, to chyba nie jest zaleta.
    Zresztą samo nazewnictwo jest dosyć śmieszne. Jakby psychiką było to mięsko, które jest poza otrzewną. :)

  • lorsmozol

    Trochę z tą śmiercią od marihuany to przegiął pan pałkę panie autor…….

  • Dlaczego w tym niby obiektywnym wpisie nie ma słowa o badaniach naukowych wskazujących na pozytywne efekty lecznicze palenia marihuany? Na końcu wpisu znajduje się niejako sugestia, że pozytywy z palenia to kwestia przekonań, podczas gdy badania wskazują na wiele negatywnych efektów. Czy autor słyszał o chorobie Leśniewskiego- Crohna i badaniach naukowych wskazujących pozytywne skutki palenia (przyjmowania w innej postaci) trawki? Chociażby tu: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21910367

    Po drugie, autor pisze, że „przy długotrwałym zażywaniu występuje zazwyczaj uzależnienie psychiczne, które w skrajnych przypadkach, u ok. 25% regularnie przyjmujących , może prowadzić do zaburzeń osobowości, schizofrenii, a nawet śmierci”. Szanowny autorze, korelacja to nie związek przyczynowo-skutkowy!! Powinieneś to wiedzieć.

    Reszta artykułu godna pochwały. Pozdrawiam

  • seedyman

    Co do ciąży i palenia to w Gazecie konopnej Spliff .. był artykuł o paleniu w ciąży .. badanie robione na jamajce . http://issuu.com/spliff/docs/spliff_nr44 strona 18 „ZIELONE DZIECI” polecam !!

  • dobre teksciwo, jednak nie uszkadza pamieci na stale!!!! Po odstawieniu pamiec wraca na swoje miejsce, sa na to badania poszukaj albo zapytaj sie prof. vetulaniego i to jest wlanie przewaga ganji nad innymi uzywkami co uszkadzjaa komorki trwale!

  • Pierro

    hehe przeczytałem najpierw artykuł i muszę przyznać, że oceniam go bardzo wysoko. Rzeczowa, skrupulatna i obiektywna analiza za i przeciw, korzyści i negatywnych skutków palenia. Zjeżdżam scrollem niżej na komentarze i tu już standard w polskiej debacie o ziole. Z wszystkimi korzyściami się zgadzamy, ale negatywne skutki? Gdziee tam, wymyślone, nie poparte należytą metodologią badań, co ten autor zmyśla itp itd.. a jeśli już nawet ktoś się z czymś zgodzi to standard ‚argument’ – a bo fajki gorzej szkodzą, a bo nawet za dużo witamin szkodzi. K*** =I ludzie, poza aspektem o tym czy legalizować czy nie, jest jeszcze aspekt jak korzystać z palenia. I tutaj żadnym argumentem nie jest, że alkohol bardziej szkodzi to palę zioło. Zatem ładuj fetę codziennie, bo mniej szkodzi od heroiny. Podawanie argumentów, jak to leczy setki schorzeń jest argumentem za legalizacją minimum do celów medycznych, ale nie jest argumentem żeby palić to codziennie czy parę razy w tygodniu i żyć w przeświadczeniu jakie to ziółko jest rewelacyjne, bo w końcu leczy.. Jesteś na coś chory, że rzeczywiście bez tego nie możesz normalnie funkcjonować? Wiesz w jakich dawkach i jakich formach chorzy przyjmują thc?
    Zresztą, nikomu nie narzucę jakiegoś toru myślenia. Żal tylko bierze, jak pojawia się konkretny głoś rozsądku, podający i korzyści i negatywne skutki. Zamiast siąść i pomyśleć, to zaraz kilkanaście bezkrytycznych komentarzy..
    Paliłem zioło przez 12 lat. Przez 11 lat wkręcałem sobie tak samo jak większość tutaj, że znalazłem najcudowniejszy środek na ziemi.. może niby uzależnia, ale nie mnie, bo palę kiedy chcę (szkoda tylko że chciałem minimum co 2-3 dni), może niby szkodzi choćby na ogólnie pojętą motywację, ale i tak nie wiem kogo może to dotyczyć, na pewno nie mnie (dopiero po miesiącu bez palenia okazało się, że jednak miała na mnie negatywny wpływ, na moją koncentrację, motywację, ilość energii i ODPOWIEDZIALNOŚĆ.. taak dorosły 25-letni chłop i ciągle a zrobię to później, a przesunę to na kiedy indziej, a może jednak dziś nigdzie się nie ruszać, a po co będę dzwonił i się przypominał – laaaajcik, po co się spinać, najważniejsze być wyluzowanym, spalmy zatem lola). I tak się okazało, że doprowadziłem się do stanu, że miałem siebie zupełnie dość, wiecznego olewactwa przez które kilka razy obniżyłem swoją reputację w oczach niektórych osób. Miałem dość wiecznego porannego k**ska w głowie i totalnego braku koncentracji i postępującego zamykania się we własnych czterech ścianach, we własnej głowie i rozkminach, z tylko palącymi znajomymi (którzy okazali się znajomymi tylko do czasu, kiedy przestałem palić). Okazało się nagle, że męczyłem się rok z rzuceniem nieuzależniającego ziółka. Że po miesiącu od zaprzestania palenia nieszkodliwego ziółka, zacząłem mieć w sobie pełno energii, motywacji, chęci do samorealizacji, do poznawania nowych ludzi, do głębszej i dłuższej wymiany poglądów itp itd.
    Podsumowując – jestem za legalizacją, nie jestem za paleniem. Chyba że paleniem okazjonalnym, załóżmy raz na miesiąc czy dwa. Tylko do tego potrzebna jest zmiana podejścia nie tylko betonu, który porównuje marihuanę z heroiną, ale i betonu, który myśli, że ziółko to same pozytywy.

  • tomek k

    Konopia indyjska jest cudowna, ale cudowny jest też glistnik. Lustrując zalecenia fitoterapeutów, starą, dobrą literaturę medyczną (Ożarowski) i abstrakty z najnowszych badań (są zwykle darmowe ;) zaaplikowałem żonie z ciężkim, powikłanym AZS terapię doustną zielem jaskółczym – napar z ok. 3-4 gram suszu dziennie. Zgodnie z moimi nadziejami zadziałała synergia właściwości uspokajających (de facto lekki narkotyk), przeciwalergicznych (jeden z alkaloidów znosi efekt szoku histaminowego i anafilaktycznego) i bakteriostatycznych. Ale też nie spodziewałem się aż tak znakomitych efektów – od dawna nie musi używać sterydu, antybiotyku ani immunosupresji. Warunek: długotrwałe stosowanie, wyszło nam 7 tygodni ż przerwą. Zagrożenia? Tak, są – i jesteśmy ich świadomi.
    Nie ma cudownej rośliny beż poważnych zagrożeń – bo silny lek to poważne działanie na organizm, poważne zagrożenie oddziaływania z innymi lekami itd.
    Wszystko jest dla myślących – zioła, powiedziałbym, w szczególności (bo bez recepty ;)
    ZIOŁO także…

  • Lolek

    Jeden z bardziej rzetelnych artykułów na ten temat, jakie dotychczas miałam okazję czytać (zwłaszcza, że ze względu na ubogość polskich stron, książek, klinik i stowarzyszeń -sic!- musiałam się dokopywać do badań medycznych, na własną rękę..). Naprawdę, gratuluję autorowi za obiektywne podejście do tematu, bo aktualnie niewiele dziennikarzy na takie coś się decyduje.

  • Badania jedni kupują na nie inni na tak. Komu wierzyć? Może żyć bez uzależnień, albo oddać się całkowicie przyjemnościom. Myślę, że wybór powinien podejmować każdy sam.

    • Sherry Wayne

      Halo

      Nazywam się Sherry Wayne, z USA. Byłem chory na raka około 3 lat i wykryto u mnie raka piersi.

      Zrobiłem chemioterapię, ale rak wrócił po chwili i mam dość wydawania pieniędzy na chemioterapię i radioterapię, które nie leczy raka całkowicie, więc postanowiłem szukać alternative.i zrobił jakieś badania i odkryłem, że leczy raka oleju konopnego więc postanowiłem zakupić it.my poszukiwanie wiarygodnych źródeł na zakup oleju konopnego z był bezskutecznie aż znalazłem Dr Calligan Lottie, która sprzedała oleju konopnego do mnie i powiedział mi, jak z niego korzystać za pośrednictwem poczty calliganlottie_cannabiscurescancer@outlook.com

      Poszedłem za jego instrukcjami, teraz jestem rak darmo.

  • Tomek k

    Dobrej jakości oleje roślinne zimnotłoczone potrafią mieć wspaniałe właściwości – nawet, jeśli nie uwierzę na słowo w to, że wyleczą raka, to przytoczę historię pewnego człowieka, którego osobiście zna mój wujek.
    Bolały go otóż strasznie stawy, nazywano to reumatyzmem. Przez lata szukał czegoś, co mu pomoże, wpierw u lekarzy, w końcu u czarodziejów. Ktoś mu powiedział, że wyleczył się z czegoś podobnego smarując zbolałe miejsca zimnotłoczonym olejem leszczynowym (z orzeszków laskowych). Jako że były to czasy PRL, o dobry olej nie było łatwo. W końcu jednak zdobył jakimś cudem kilkulitrową, ocynowaną puszkę. Zaczął stosować. Wyzdrowiał.
    Lubię takie historie i już – nikt mi tego nie odbierze :)
    Możliwe, że ten olej był dla niego jak święty grall, którego poszukiwał przez długie lata – i jak w końcu go dorwał, to na skutek przeżytego olśnienia i wstrząsu psychicznego jego organizm zainicjował proces samoleczenia. Nauka zna takie przypadki – dość licznie z nieuleczalnych wówczas chorób wychodzili ludzie, którzy udawali się do samego króla – a król, np. we Francji, miał obowiązek leczenia swych poddanych przez przyłożenie ręki. U części chorych to działało! Zapewne na zasadzie nieziemskiego wstrząsu psychicznego – bo król był kimś z innego świata, bo to całe napięcie oczekiwania, niezwykła atmosfera itd.
    Ale może też być tak, że i sam olej w czymś pomaga – że zawiera jakieś tam substancje, bardzo zresztą trudne do odkrycia i opisania (weźcie to na rozkład jakiego chwosta i oznacznie w nim substancję o nieznanej strukturze chemicznej, dotychczas nieopisaną – chemicy wiedzą, jakie to wyzwanie :) które tutaj działają.
    Ostatecznie jest to bardzo smaczny, szlachetny olej, przydatny w kuchni – do grzanek, surówek czy nawet do zapicia (łyżeczkę-dwie spożywa się z wielka ochotą i przyjemnością – więc pewnie i warto zażywać).
    Dodanie go do maści żywokostowej na bolące stawy nikomu nie zaszkodzi, prawda?
    Ot, uroki ludowej medycyny. Nie potrzebuje dowodów i badań klinicznych, ale czasami cuda zdziała. Innym razem nic nie zdziała. Skrywa wiele skarbów, także nieodkrytych – jak i sporo przesądów i śmiecia. I jak tu jej nie lubić? Jest po prostu jak życie – bo i nie jest nauką ;)

  • Premislaus

    Osobiście jestem zwolennikiem legalizacji marihuany i innych narkotyków z przyczyn moralnych. Uważam, że każdy dojrzały człowiek ma wolną wolę, ma prawo robienia ze swoim życiem co zechce, ma prawo ponoszenia konsekwencji ze podjęte przez siebie błędne decyzje. Ma prawo do odpowiedzialności za siebie! Myślę też, że chcącemu szkoda się nie dzieje. Badania naukowe są bardzo istotne, ale w tej dyskusji możemy się nieustannie przerzucać argumentami za i przeciw. Jestem przekonany, że uznanie ludzi za wolnych a nie niewolników (argumentacja moralna, etyczna, etc.) rozwiązuje ten problem.

    W każdym razie dekryminalizacja marihuany pozwoli na jej produkcję zgodnie z reżimami technologicznymi, z normami, etc. W Polsce nawet chrzczą paliwo, a co dopiero podróbki narkotyków… Na pewno znajdą się sytuacje w stylu zatrutego alkoholu na sklepowych pułkach, ale to będzie margines. Człowiek przeczyta sobie skład na etykiecie, będzie wiedział, że to marihuana a nie jakaś syfna mieszanka. A jeśli okaże się, że mu to zaszkodziło bo w środku było coś lewego, to będzie mógł iść do sądu!

  • rudy

    Ja pale od 13 roku życia ale nie to że muszę mogę nie palić miesiąc lub więcej. W mojej klasie w zawodówce nie pali tylko jedna osoba na 21 .palenie staje się czymś zwykłym i choć nie legalna staje się w polsce tak powszechna jak alkoho. Więcej moich znajomych woli wiadro niż iść się najebć. Najlepiej zrelaksować się przy dobrym rapie i blanciku. Pozdro dla palaczy :-D

  • Pingback: Marihuana najlepszym przyjacielem Policjanta « Idealistka()

  • Bruce Banner

    Wszystko NIBY rzeczowo ale na temat używania konopi jako lekarstwa…bardzo krzywdząco!

    Sam jestem epileptykiem i miałem nie raz okazję przekonać się jak potężnym narzędziem w walce z tą chorobą może być zioło.

    Zachęcam do obejrzenia filmu-link na końcu posta.

    „Społeczny lęk przed marihuaną sprawia, że nie
    wykorzystujemy potencjału leczniczego zawartego w konopiach – podkreślił
    znany neurofarmakolog prof. Jerzy Vetulani w wykładzie podczas
    krakowskiego Tygodnia Mózgu.

    Profesor z Instytutu Farmakologii PAN nawiązuje do
    wykorzystywania konopi w celach medycznych już przez mieszkańców krajów
    Wschodu. W hinduizmie stosowano konopie jako lek przeciwbólowy, nasenny
    oraz środek znieczulający.

    Europejczycy odkryli medyczne zastosowanie marihuany
    stosunkowo późno, pod koniec XVIII wieku. Na początku XX wieku, w USA i
    Kanadzie zdelegalizowano marihuanę.

    W 1964 roku odkryto aktywny składnik marihuany – THC –
    odpowiedzialny za jej działanie psychotropowe razem z innymi
    substancjami ogólnie określanymi jako kanabinoidy. Następnie znaleziono
    także odpowiedni receptor THC w ludzkim mózgu.

    Dzięki szeregowi badań, dziś wiadomo, że marihuana i
    czysty THC, mają wiele właściwości farmakologicznych. Między innymi
    działają przeciwbólowo, rozluźniająco, pobudzając apetyt czy nasennie.

    Marihuana według prof. Vetulaniego może być skuteczna w
    zaburzeniach związanych z pobieraniem pokarmu, takich jak otyłość,
    anoreksja czy nudności.

    Pobudzanie apetytu przez tę substancję jest istotne także w
    wypadku AIDS, gdy problemem jest brak łaknienia, powodujący
    wyniszczenie organizmu.

    Z powodu własności przeciwbólowych marihuany stosuje się
    ją także w terminalnych stadiach nowotworu, gdy słabnie efekt morfiny.
    Co niezwykle ważne, prowadzone od lat 70. ubiegłego wieku badania
    pokazują, że różnego typu kanabinoidy hamują rozmnażanie komórek
    nowotworowych. Według prof. Vetulaniego, lista nowotworów, których
    rozwój hamuje THC, stale się wydłuża i można mieć nadzieję, że zaowocuje
    to powstaniem nowych, skuteczniejszych metod leczenia raka.”

    źródło: Focus.pl

    http://www.konopialeczy.pl/medyczna-marihuana-dla-dzieci-z-epilepsja-w-izraelu/

    Kilku letnia dziewczynka URATOWANA za pomocą marihuany:

  • PZadu

    Marichuana uszkadza pamięć krótkotrwałą czy też „operacyjną”, wiem bo palę, odstawiam i znów palę. Na pamięć długotrwałą ma mniejszy wpływ, jakoś coś wyciągam z kursu językowego więc nie jest aż tak źle. Po odstawieniu mam początkowo problem z motywacją, czuję się głupszy, leniwy ale to mija po dłuższym odstawieniu. Dla szybszego wypłukania się z thc polecam owoce cytrusowe i sport np. Parę razy w tyg. Bieg (kardio). Dodatkowo stosuję inhalację z rumianku, co oczyszcza płuca. Pozdrawiam wszystkich palaczy

  • stefan

    Z własnego doswiadczenia wiem, że marihuana może być bardzo szkodliwa na psychikę, kiedy pali sie ją w młodym wieku, i nikt mi nie wmówi, że marihuana jest całkowicie nieszkodliwa. Abstrahujac oczywiście od powyzszego artykułu i kwestii, czy legalizować (np. lecznicza), czy nie.