Historia tego wpisu jest długa. O doktorze Burzyńskim słyszałem już jakiś czas temu, ale moją głowę zaprzatały wtedy problemy natury strategicznej. Kilka dni temu jednak temat odżył ze zdwojoną siłą, znajomy bowiem podesłał mi link do „Dzień dobry TVN”, gdzie doktor Burzyński wraz z żoną opowiadali, jak udało im się opracować i zastosować z dobrym skutkiem jeden ze Świętych Gralli medycyny – lek na raka. Świetna rzecz! Czytaj dalej
-
-
- Jeśli podobają Ci się treści na ToNiePrzejdzie zagłosuj na mnie w konkursie BLOG ROKU 2011 w kategorii ABSURDY. Dzięki!
Śledztwa dziennikarskie, jak i utrzymanie bloga kosztują. Możesz wspomóc moją pracę finansowo. Dziękuję za każdą wpłatę i życzę owocnej lektury!
-
Polecam książkę: Praca pod red. Gajewski, Jaeschke, Brożek :
"Podstawy EBM, czyli medycyny opartej na danych naukowych dla lekarzy i studentów medycyny"
Wyd. Medycyna Praktyczna, Kraków 2008 r.

- Współpraca :
Autorskie
Ekonomia
POL-SkeptiX
Polityka
Varia
Istnieją w polskim internecie strony które z powodzeniem można wskazywać jako wzór wiarygodności naukowej, to miejsca gdzie, blogerzy biorą na warsztat twierdzenia zawarte na stronach innych blogerów, rozkładając na czynniki pierwsze zawarte tam treści, po czym wydają wyrok, z gracją unicestwiając argumenty. Są też takie miejsca, gdzie na pierwszy rzut oka trup nauki ściele się gęsto, ale po wnikliwej lekturze niedorzeczności wręcz przerażają. Panie i Panowie : poznajcie Astromarię!
Miałem już nie pisać w tym roku. Miałem, ale w kilka godzin po ukazaniu się ostatniego artykułu, na Facebooku zaroiło się od artykułu 
Mój
Idę o zakład, że nie minie kilka tygodni a tabloidy znów będą rozpisywać się w alarmującym tonie o sezonie grypowym. Tym czasem, w telewizorni już latają najnowsze reklamy środków na przeziębienie, na „oznaki grypy” czy wzmacniające odporność. Idąc tropem ostrożnego blogera, zacząłem się zastanawiać, czy i tym razem naiwniacy nie są nabijani w butelkę, oto co znalazłem.
Przy okazji rocznicy zamachów z 11 września, przyszła mi na myśl jeszcze jedna, okrągła data. Dokładnie dekadę temu światło dzienne ujrzał największy skandal w historii medycyny, medialna afera o niespotykanym wcześniej zasięgu i konsekwencjach. Była to bodaj najszerzej komentowana sprawa dotycząca opieki zdrowotnej i praktyk klinicznych od 2001 roku, która odbiła się cieniem na współczesnej medycynie. Debata nad dowodami w tej sprawie zazwyczaj od razu przeradza się w konflikt dwóch zwaśnionych stron, choć jak się przekonamy, zwycięzcą mogła zostać tylko jedna.
Mówiąc szczerze, do dziś sądziłem że przetrząsnąłem internet na tyle skrupulatnie, że nic nie jest w stanie mnie zadziwić poziomem głupoty, aż tu nagle obiektem mojego zainteresowania stała się książka Iwana Pawłowicza Nieumywakina pt. „Woda utleniona na straży zdrowia”. Zapewniam Was, drodzy czytelnicy, że w całym internetowym szambie pseudonaukowych bzdur ze świecą szukać przykładów bardziej perfidnych nonsensów które bazują na ludzkiej nadziei i niewiedzy. Poziom absurdu prezentowany w tej książce to prawdziwy Mont Everest, lub jak kto woli – dno rodzaju Rowu Mariańskiego, jednym słowem, nic się do tego nie umywa.
Rynek kosmetyków to świetnie prosperująca maszyna sprzedaży, przynosząca producentom krociowe zyski. Tylko w Polsce, rynek kosmetycznego handlu detalicznego
W poprzedniej notce skupiłem się na totemach, magicznych i drogich talizmanach które w zamyśle ich twórców mają nie tyle oczyszczać z toksyn ale przede wszystkim drenować kieszenie. Dziś chciałbym skupić się na nie mniej podłych i bezużytecznych technikach radzenia sobie z efektami niezdrowego trybu życia, mianowicie – tzw dietach optymalnych i oczyszczających. Nie będzie więc pudełek z prądem, nie będzie plastrów i bandaży, będą książki i wykłady. W księgarniach półki uginają się od „podręczników” o zdrowych nawykach żywieniowych i technikach zmierzających do poprawy samopoczucia, choć jak się zaraz przekonacie, tylko autorów takich rewelacji którzy często zaglądają na swoje konta bankowe.
Wsparcie dla :