Wczoraj, na jednym z popularnych portali przyuważyłem artykuł o reklamie podprogowej, o wdzięcznym tytule „MydłoGate”. Pobieżny przegląd treści pozwolił mi ustalić, że oto zaczęła się w krajowym internecie poważna dysputa publiczna! Pominąłem wzajemne oskarżenia użytkowników portalu i starałem się uszczknąć tam coś dla siebie. Udało się, a najśmieszniejsze w tej całej historii jest to, że ciskające epitety strony, najwyraźniej zupełnie nie zdają sobie sprawy z bezprzedmiotowości całej tej dyskusji. Gotowi?
-
-
- Śledztwa dziennikarskie, jak i utrzymanie bloga kosztują. Możesz wspomóc moją pracę finansowo. Dziękuję za każdą wpłatę i życzę owocnej lektury!
-
Polecam książkę: Praca pod red. Gajewski, Jaeschke, Brożek :
"Podstawy EBM, czyli medycyny opartej na danych naukowych dla lekarzy i studentów medycyny"
Wyd. Medycyna Praktyczna, Kraków 2008 r.

- Współpraca :
Autorskie
Ekonomia
POL-SkeptiX
Polityka
Varia
Dzisiejsza notka będzie lekka i przyjemna, stylizowana raczej na wiosenny spacer wśród niedorzeczności, pośród których kwiat rozsądku budzi się do życia po zimowym śnie. Ta opowieść jest rezultatem lektury książki
Dostaję ostatnio sporo listów, w których autorzy z niedowierzaniem odnoszą się do „rewelacji” jakie poruszam na blogu, zarzucając mi manipulację, siedzenie na garnuszku koncernów farmaceutycznych, czy bycie w zmowie z mafią lekarską. Bywa. Dlatego dziś, postaram się wyposażyć Was w zmysł krytyczny odnośnie cudownych terapii na wszystkie możliwe choroby świata. Poznajcie EBM, to nie gryzie!
Historia tego wpisu jest długa. O doktorze Burzyńskim słyszałem już jakiś czas temu, ale moją głowę zaprzatały wtedy problemy natury strategicznej. Kilka dni temu jednak temat odżył ze zdwojoną siłą, znajomy bowiem
Istnieją w polskim internecie strony które z powodzeniem można wskazywać jako wzór wiarygodności naukowej, to miejsca gdzie, blogerzy biorą na warsztat twierdzenia zawarte na stronach innych blogerów, rozkładając na czynniki pierwsze zawarte tam treści, po czym wydają wyrok, z gracją unicestwiając argumenty. Są też takie miejsca, gdzie na pierwszy rzut oka trup nauki ściele się gęsto, ale po wnikliwej lekturze niedorzeczności wręcz przerażają. Panie i Panowie : poznajcie Astromarię!
Miałem już nie pisać w tym roku. Miałem, ale w kilka godzin po ukazaniu się ostatniego artykułu, na Facebooku zaroiło się od artykułu 
Mój
Idę o zakład, że nie minie kilka tygodni a tabloidy znów będą rozpisywać się w alarmującym tonie o sezonie grypowym. Tym czasem, w telewizorni już latają najnowsze reklamy środków na przeziębienie, na „oznaki grypy” czy wzmacniające odporność. Idąc tropem ostrożnego blogera, zacząłem się zastanawiać, czy i tym razem naiwniacy nie są nabijani w butelkę, oto co znalazłem.
Przy okazji rocznicy zamachów z 11 września, przyszła mi na myśl jeszcze jedna, okrągła data. Dokładnie dekadę temu światło dzienne ujrzał największy skandal w historii medycyny, medialna afera o niespotykanym wcześniej zasięgu i konsekwencjach. Była to bodaj najszerzej komentowana sprawa dotycząca opieki zdrowotnej i praktyk klinicznych od 2001 roku, która odbiła się cieniem na współczesnej medycynie. Debata nad dowodami w tej sprawie zazwyczaj od razu przeradza się w konflikt dwóch zwaśnionych stron, choć jak się przekonamy, zwycięzcą mogła zostać tylko jedna.
Wsparcie dla :