Terapie oczyszczania z toksyn. Kasa za nic. (1)

Prowadzę dość barwny żywot. Tydzień wypełnia mi w znacznej części praca, natomiast  piątek lub sobotę, jak to w gwarze nazywają, najczęściej spędzam na fakultatywnych zajęciach z melanżu. Kiedy po kilku dniach takich harców czuję że mam dość, że „pij, nie pierdol” już nie posiada takiej siły przebicia, przyznaję sam przed sobą, że muszę trochę odpocząć. Spędzam wtedy parę wieczorów w domu, odżywiam się regularnie, wzbogacając jadłospis o sałatki i owoce, czytam książki, szydełkuję, by w końcu, po tym okresie rozpasania dojść do siebie. Tym czasem, modelki, celebryci, a także jak się zdaje, ludzie z odpowiednim stopniem samodramatyzmu poddają się detoksykacji. Co to jest?

Przede wszystkim, detoksykacja nie jest wymysłem nowym. Jej korzenie sięgają setek lat i osadzone są w jałowej intelektualnie glebie niemal każdego systemu religijnego świata. Pozwól że sprecyzuję, okresy postów, zmian diety czy abstynencji były znane na długo przedtem, nim na świecie rozbłysło światło medycyny ; Wielki Post, Ramadan, żydowskie święto Jom Kippur, by wymienić tylko niektóre z nich. Dzisiejszy fenomen oczyszczania organizmu jest interesujący z przynajmniej dwóch względów. Po pierwsze, jest innowacją wprowadzoną przez specjalistów od medycyny alternatywnej i marketingowców. Po drugie, chodzi o wynalezienie i zagospodarowanie (dla siebie) osobliwego procesu psychologicznego, którego w kategoriach medycyny, fizjologii czy biochemii nie da się oprzeć na jakichkolwiek podstawach naukowych. Kiedy otworzysz któryś z podręczników „Fizjologii człowieka”, przejrzysz uważnie strony, zapewne dostrzeżesz to samo co ja, próżno szukać w nim jakiejkolwiek wzmianki o systemie detoksykacyjnym. Jest ku temu bardzo prosta przyczyna. Natura nie zna czegoś takiego jak „detoksykacja”. Najwyraźniej ten proces został zręcznie przystosowany do naszych naturalnych potrzeb. Dziś, ludzie łykają środki odurzające, piją alkohol, żyją i odżywiają się szybko i niezdrowo, nadużywają leków, czują że „nie mają mocy” lub najzwyklej w świecie cierpią na nadwagę. Nie będzie nadużyciem jeśli stwierdzę, że my, ludzie XXI wieku, jak nasi bogobojni przodkowie z czasów jaskiń i gorejących krzaków, również szukamy swego rodzaju rytualnego odkupienia win, odnowienia czy oczyszczenia. Chcemy raptownie przeskoczyć pewien etap, dzięki czemu znów powrócimy na ścieżkę zdrowego rozsądku. Produkty i diety oczyszczające są zatem towarem powstałym na ludzkie zapotrzebowanie i towarzyszą nam niemal od początków cywilizacji.

Internet to wspaniałe źródło wiedzy, ale i paskudnego obskurantyzmu. Kiedy w wyszukiwarce wpiszesz frazę „terapia oczyszczająca”, ta zwróci Ci niemal 82 tyś. wyników, a kiedy zachce nam się wklepać „plastry oczyszczające” wyszukiwarka daje aż 144 tyś wyników zwrotnych! Toż to musi być hit, a klienci najpewniej walą drzwiami i oknami! Cytując klasyczny już slogan: „No to bierzemy głosowanie!”. Produkty tego typu są dostępne w każdym niemal sklepie ze zdrową żywnością, można je także nabyć w niezliczonej ilości miejsc w internecie, żeby wymienić tylko popularną platformę aukcyjną czy strony przedstawicieli takich magicznych marek jak Aikido, Tanoki czy Kinokatara. Hai! Każdy z tych plastrów wygląda trochę jak saszetka z herbatą, z tą różnicą że na jednej stronie ma klej i tą stroną mocujesz plaster do stopy przed zaśnięciem. Zobaczmy jak to działa (w skrócie) :

Detoksykacja organizmu następuje dzięki działaniu unikalnej mieszanki składników aktywnych zawartych w plastrach detoksykacyjnych Aikido. Plastry Aikido działają na zasadzie ciśnienia osmotycznego. Ciepło detoksykacyjnych plastrów wchłania substancje toksyczne wraz z potem z podeszwy naszej stopy. Pod wpływem dalekiej podczerwonej energii turmalinu powodują wydalanie toksyn poprzez skórę.

Ta unikalna mieszanka składników aktywnych jest dostępna dla ciekawskich w sekcji FAQ lub w opisie (tu, konkurencyjnego) produktu. Wszystko będzie się powoli wyjaśniać, jeśli sprawdzisz czym dokładnie są owe składniki. Po kilku minutach stwierdzisz bowiem, że zostały one podejrzanie dobrane. Producenci takich plastrów nie są zbyt oryginalni i nie szafują miksturami, skład różnych produktów tego typu może się tylko subtelnie różnić. W saszetkach znajdziesz więc: ocet drzewny, eukaliptusowy lub bambusowy, hydrolizowane sacharydy, turmalin, oraz witaminy. Nie będę przynudzał więc przejdę do rzeczy : acetum-pyro-lignosum to sproszkowany ocet drzewny i substancja higroskopijna. Hydrolizowane sacharydy to pomimo magii słów zwykły cukier. Sacharydy (np. skrobie) w procesie trawienia, Twój organizm rozbija na cząstki prostsze (np. glukozę), właśnie w procesie zwanym hydrolizą. Turmalin, szlachetny minerał - ma ponoć emanować wiązką dobrotliwych jonów działając jak katalizator. Turmalin, jako krzemian jest co prawda magnetyczny i może dawać efekt kociego oka, lecz niestety, tylko przy sztucznym świetle, a przecież pod kołdrą jest całkiem ciemno. Taka „energia pochodząca od turmalinu” to nic innego jak bujda na resorach Matchboxa. Podsumujmy : naklejamy plaster na stopę, idziemy spać, stopa się poci, ocet drzewny wiąże wilgoć z potu (jak torebeczki z dwutlenkiem krzemu w kartonach ze sprzętem audio), a cukier w plastrze zaczyna się lepić. Czy kogoś to dziwi? Gdy wstaniemy rano zastaniemy więc plaster który zamienił się w lepką, nieprzyjemną i dziwnie pachnącą maź w której, a jakże, muszą być toksyny! Jeśli jakimś cudem ktoś namówił Cię na kupno tych plastrów, zrób coś dla siebie : weź jeden z nich i szklankę z gorącą wodą. Skrop kilkoma kroplami wody Twój plaster i przyczep od spodu do szklanki. Jeśli po 15 minutach otrzymasz dokładnie ten sam efekt co po „leczniczej nocy”, możesz dać się zwieść i stwierdzić, że w szkle Twojej szklanki na poranną kawę również są toksyny. Przerażająca perspektywa!

Trzeba przyznać że ta branża ma talent, a stanie się to jasne, kiedy przejdziemy do kolejnego triku. Spodoba Ci się jego oryginalność. Wanny oczyszczające z toksyn, lub jak wolą nazywać je ich producenci, bioenergizery lub jonizatory, to niepozorne kawałki plastiku w kształcie miski z kilkoma mądrze wyglądającymi urządzeniami u boku. Założenie jest proste :

D-tox rozpoczyna proces przywrócenia równowagi bioenergetycznej Twojego ciała. Następuje to poprzez wymianę jonów dodatnich i ujemnych wskutek czego następuje usunięcia toksyn z ciała. Efektem jest wzrost energii, zarówno psychicznej jak i fizycznej następujący wraz z pojawieniem się dobrego samopoczucia.

Szczerze mówiąc, gdy ja chciałbym nabrać dobrego samopoczucia, ostatnie co bym zrobił, to wsadzał stopy do plastiku z wodą w której płynie prąd. Co kto lubi, spierać się nie będę. Producent przekonuje jednak, że w ten sposób urządzenie „w trakcie 30 minutowego zabiegu [...] wywołuje wymianę jonów z polem bioenergetycznym co stanowi sedno całego zabiegu”. Rezultatem miałoby być uwolnienie z organizmu zalegających przez lata toksyn, co sygnalizowane jest zabarwieniem koloru wody na brązowo (brzmi znajomo). Wszystko co musisz zrobić, to poza nabyciem urządzenia oczywiście, wsypać do miski soli, włożyć nogi i włączyć ten cud techniki. Masz też dużą niebieską lampkę, dla relaksu na czas zabiegu, bajera! Jeśli tylko nie spałeś na lekcji chemii w podstawówce, wiesz że sól kuchenna to NaCl. Chlorek sodu jest elektrolitem . Jeśli taki roztwór wody i soli potraktujesz prądem, otrzymasz brązowy osad na elektrodach, a w rezultacie zabarwienie wody. Woda będzie więc ciemnieć nawet jeśli nie będziesz trzymać w niej nóg – to proste zjawisko elektrolizy. Jest też obstawa medialna. Ulotki i opisy takich produktów pełne są wykresów i rysunków, sprawiają wrażenie udowodnionych naukowo, mamroczą też coś o badaniach. Tu nikt jednak nie troszczy się o szczegóły, jak opis metody eksperymentów, liczy się tylko pozytywny przekaz, piękne wykresy. Mam tu taki jeden. Jak przekonuje karta produktu u dystrybutora „wykonane w podczerwieni zdjęcia wyraźnie ukazują wzrost krążenia krwi już po upływie 15 minut od rozpoczęcia zabiegu D-toxem (zdjęcie po prawej) w porównaniu do zdjęcia wykonanego przed rozpoczęciem zabiegu (zdjęcie po lewej)”. Wszystko fajnie, ale jeśli jest tam grzałka, taki efekt jest po prostu spowodowany rozszerzeniem naczyń krwionośnych pod wpływem ciepła roztworu. Nieco dalej na stronie produktu u dystrybutora (co znamienne nie znalazłem tego na stronie producenta) , widać kolejny dowód skuteczności plastikowej wanienki, w postaci fotografii kirlianowskiej i właściwie wszystko staje się jasne. Ironicznym zatem wydaje się hasło: „Nowoczesny tryb życia kosztuje nas więcej niż nam się to wydaje”, szczególnie wtedy jeśli przychodzi nam zapłacić za miskę z grzałką 1200 złotych.

Podsumowując muszę odnieść się do najważniejszego aspektu całej tej sprawy. Nie ma nic złego w zdrowym odżywianiu, w rozsądnym trybie życia czy powstrzymywaniu się od potencjalnie szkodliwych i stanowiących ryzyko dla organizmu praktyk, ale magiczne mikstury, szybko działające antidota na lenistwo nie mają ze szlachetną cnotą rozsądku nic wspólnego. Nie dobre jest więc udawanie, że te modne bzdury to po pierwsze, coś nowego, a po drugie, że ma to jakiekolwiek podstawy naukowe.

O kilku dietach cud i ich autorach napiszę w części 2.

Informacje o To nie przejdzie

Wieczny student, sceptyk, prześmiewca i cynik. Samozwańczy adiunkt w Instytucie Dziejów Najnowszych Pseudologii Stosowanej. Na blogu publikuję teksty związane z paranauką, pseudonauką, teoriami spiskowymi oraz papką informacyjną.
  • jerry

    :D jak zawsze dobre!

    • http://olasterkiiwanienka zorba

      antynaukowoibezanalitycznie wyglądało to tak:

      zakupiłem 60 szt :) i parę razy ponawiałem zamówienie :)
      jak nakleiłem pierwszy JEDEN plasterek na stopę to już wiedzxiałem że jeden to za mało :) i naklejałem po DWA każdej nocy na to skarpetkę i lulu…
      Przez pierwsze 2-3 tygodnie faktycznie były jednakowo czarne i wilgotne (ten plasterek który widać na zdjęciu jest słabobrązowy).
      Jednak stopniowo zaczęły zmieniaćkolor na jasno brązowy, a następnie na bladobeżowy, a ostatnie dni rano wogóle były tylko ciepłe i wilgotne.
      Całość trwała tak ze 2 miesiące.
      O wrażeniach jak się czułem nie piszę bo i tak to wyśnmiejecie :)

      • marika66tk

        Napisz mi :D Na marika66tk@wp.pl chętnie posłucham :] A co do tych plastrów tak w ogóle to artykuł nie kłoci się z tym co sama wiem i sądzę na temat różnych „magicznych” sposobów na detoksykację :D Pozdrawiam i całuski dla wszystkich :*

  • http://www.tonieprzejdzie.pl To nie przejdzie

    To nie przejdzie.

    • MarcinRzecze

      A jak to robią, że z czasem nie ma tego osadu na tych plastrach? Wiesz – że niby pomagają…

      • http://www.tonieprzejdzie.pl To nie przejdzie

        Nie wiem, wątpię czy tak jest w istocie, a Ty, masz jakiś pomysł? Oczywiście, nie zmienia to faktu że oba wynalazki nie mają prawa działać.

  • Lenny

    Brawo dla autora za otwarte oczy!

  • gdzie polskie znaki

    gdzie polskie znaki ?

  • detox

    podałeś akurat najbardziej bzdurne przykłady detoxu, detox to jest łyknięcie paru piguł po których człowiekowi jest niedobrze bo pozbywa się dzięki nim toksyn… i pożytecznych związków. Pożyteczne związki w nadmiarze też są szkodliwe dlatego to nic groźnego pod warunkiem że nie dopuścimy do zbytniego wyjałowienia naszego organizmu, więc trzeba połączyć to z dobrym odżywianiem się i ewentualną suplementacją

    • http://www.tonieprzejdzie.pl To nie przejdzie

      Bzdurne nie bzdurne, interes się kręci. Poza tym, nie mogłem wszystkiego zawrzeć w jednym wpisie, czytałoby się topornie. Generalnie od tzw detoksykacji, mamy nerki i wątrobę, także tego… Mogę spytać jakim cudem możesz zmusić organizm to „detoksykacji”? Aa, chyba że bierzesz spironol albo jakieś nitraty, wtedy tak, nie mam pytań .

  • http://www.enterosgel.pl KRISU

    Ja polecam prawdziwy detox preparatem enterosgel. Apropo alkocholu to ten specyfik dobry jest i na kaca.

  • Jędrek

    tak się złożyło że czytając to, w tle słuchałem: Strachy Na Lachy – Żyję w kraju ;]

    • http://www.tonieprzejdzie.pl To nie przejdzie

      Jung nazwałby to synchronicznością ;)

  • nunu85

    Przed 5 lat nie mogłam niczym wyleczyć kurzajek na stopie, poddałam się całkiem. Potem spróbowałam takiej „plastikowej wanienki” (btw nie ma grzałki woda stygnie i szybko robi się zimna) Po dwóch takich kąpielach w 2 tygodnie zniknęły mi wszystkie kurzajki. Nie stosuję już oczyszczania, od ostatniego minęło 5 miesięcy i do dziś kurzajki nie powróciły. W tym czasie nie stosowałam innych leków, nie zmieniałam diety i nawyków żywieniowych …..więc ja się pytam niby po czym mi to dziadostwo zniknęło w kilka dni??? Jak wytłumaczysz to, że kolor mojej wody miał zupełnie inny kolor od wody męża, który miał zaraz po mnie taki zabieg ?

    • alicja

      Wiadomo, ze prąd o określonej częstotliwości może zniszczyć wirusa brodawki ( badania dr Huldy Clark)

      • http://www.tonieprzejdzie.pl To nie przejdzie

        Następna nawiedzona naturopatka, która zarabia na ludzkiej głupocie :

        The Federal Trade Commission brought a complaint against the Dr. Clark Research Foundation because of the foundation’s claims about the effectiveness of the Syncrometer, the Super-Zapper Deluxe and „Dr. Clark’s New 21 Day Program for Advanced Cancers.”[18] In November 2004, the case reached stipulated judgment, wherein the case’s judge ordered the foundation’s operators to offer refunds to the purchasers of these devices and to refrain from making a number of claims about those devices.[19] The Director of Enforcement at the Food and Drug Administration has stated that Clark’s devices seem to be „fraudulent.” [2]„

        Źródło : http://en.wikipedia.org/wiki/Hulda_Regehr_Clark
        Czyli brednie, brednie i jeszcze raz brednie.

        • Alicja

          Badano (in vitro)skuteczność zwalczania grzybów z gatunku
          Candida albicans przez dwa aparaty typu zapper: Medikzap i NE 555 znajdujących się na rynku
          medycyny naturalnej.
          Skrót do streszczenia http://www.medi-flowery.dk/Pracanaukowa1.pdf

          • http://www.tonieprzejdzie.pl To nie przejdzie

            Prosiłbym o dokumenty świadczące o skuteczności tych magicznych pudełek, damy radę?

            • http://blogdebart.pl bart

              No to jest przecież taki dokument. Na razie jest co prawda opublikowany na jakiejś dziwnej stronie internetowej, a nie w piśmie peer-review i opisuje wpływ prądu elektrycznego na bakterie in vitro, no ale gdzieś trzeba przecież zacząć!

              • http://www.tonieprzejdzie.pl To nie przejdzie

                @Bart:
                Dokument dodała z edycji, a wszedłem sobie, i stoi tam:

                „W rezultacie przynosi to nam:
                -Poczucie harmonii umysłu.
                -Zmniejszoną podatność na stres.
                -Większą akceptację siebie i pewność siebie.
                -Zwiększoną zdolność koncentracji.
                -Zwiększenie poczucia kontroli wewnętrznej.
                -Podwyższony poziom energii życiowej.
                -Poprawa wydajności pracy.
                -Wzrost zdolności twórczych.”

                Szwankuje mi kontrola wewnętrzna jak widzę takie pierdoły.

            • Alicja

              Pana błyskotliwa myśl: „Szwankuje mi kontrola wewnętrzna jak widzę takie pierdoły.” mam nadzieje, ze skłoni Pana do natychmiastowego

              zajęcia się tropieniem oszustw nie tylko na terenach medycyny wiejskiej i „niekonwencjonalnej’ ! – choćby dzisiejszym newsem odnośnie fałszowania danych w majestacie nauki akademickiej.

              http://wiadomosci.onet.pl/nauka/badacz-czerwonego-wina-oskarzony-o-naukowe-oszustw,1,4999846,wiadomosc.html

              Gwarantuje,ze o takich „badaczach” wielokrotnie jeszcze pisać się będzie. Wszak granty państwowe…

              Będzie i obiektywniej i ciekawiej, czego panu życzę.

              Alicja.

              • http://www.tonieprzejdzie.pl To nie przejdzie

                Fałszował badania n/t wina. Ok. Ale na co to jest dowód?
                Czy to że Hitler napisał „MeinKampf” sprawia że stawia Pani w stan oskarżenia alfabet?

                Mój komentarz zaś, tyczył się tych pudełek których wiarygodność naukowa jest żadna. Proszę pokazać te badania.

                Nie blokuje również żadnych wypowiedzi, skrypt Akismet blokuje spamowanie lub „za szybkie powtórne komentarze”, to wszystko.
                Ostatnie co zrobię na tym blogu to moderacja.

                Z poważaniem
                Piotr

        • Mokambo

          Ja kurzajki wyleczyłem kaczeńcem , za darmo , bo rośnie na polu !
          Jesteście śmieszni , ale to miłe że można na Was zarabiać :D

      • http://sporothrix.wordpress.com/ sporothrix

        I co to jest wirus brodawki? :)

        • Alicja

          Wirus brodawczaka ludzkiego (HPV, Human Papilloma Virus) – około 100 typów, tutaj mowa o tzw.'”kurzajce”.

  • Adam

    A jak to wygląda ze SPA i innymi temu podobnymi ‚zabiegami’?

  • Ewa
  • http://www.ariene.pl Arletta

    Ha! Świetny tekst! Z zaciekawieniem przeczytałam i już podsyłam psiapsiułom, coby oczka otwarły szerzej na świat ;)
    Dzięki i pozdrawiam :)

    • http://www.tonieprzejdzie.pl To nie przejdzie

      Dziekuje również i zapraszam ponownie, na dniach ;)

  • Choone

    @Aya
    widzę, że po latach poszukiwań w końcu zacząłeś używać swojego nieprzeciętnego umysłu w pożyteczny sposób. Gratulacje :)

    • http://www.tonieprzejdzie.pl To nie przejdzie

      Powiem prawie jak poetycko – używałem, ale gdzież byłbym teraz? ;)

  • http://www.youtube.com/user/mosadi85 metzengerstein

    Przepraszam, że nie na temat, ale czy dobrze widzę, że zdjęli Cię z moda? Miałem wrażenie, że tak się może stać, jak dla mnie idea swobodnej wymiany myśli tam się wyczerpała; lub też, idąc za moim wrażeniem, gdy się pożegnałem, że tak naprawdę żadnej myśli tam nie ma, dużo gadania i powtarzania szemranych informacji z mało wiarygodnych, mówiąc bardzo, bardzo delikatnie, blogów (typu monitorpolski). Szkoda, zawiodłem się. Wyglądało ciekawie.

    Prowadzisz świetny blog, tego poszukiwałem, jako laik, bo czasem w tym bałaganie informacyjnym ciężko jest się połapać.

    Pozdrawiam. :)
    Adrian – metzengerstein.

    • http://www.tonieprzejdzie.pl To nie przejdzie

      Dzięki, z dniem dzisiejszym opuściłem forum. Bez specjalnego żalu, za to z wielką ulgą. Wiem że wyglądało ciekawie, opakowanie było interesujące, niestety, same slogany, bez pokrycia. Dziękuje za słowa wsparcia, i zapraszam oczywiście do czytelnictwa ;)

  • piotrek

    Jak wytłuamczysz,ze co dzien tych „toksyn” jest mniej..?

    • http://www.tonieprzejdzie.pl To nie przejdzie

      Może ze zdenerwowania mniej sie pocisz? ;) A serio, za usuwanie toksyn odpowiadają narządy wewnętrzne, a nie plastry czy magiczne wanny. Proponuję przeprowadzić prosty eksperyment, powinien nie byc kosztowny. Zrób sobie 3 dni postu, na wodzie lub kefirach (np). Trzeciego dnia, naklej plaster.

  • nowina

    Za późno!!!. Skusiłam się. Własnie wczoraj złożyłam zamówienie i kupiłam Tanoki !!!
    Mądrze piszesz i bardzo rzeczowo. Szkoda, że dopiero dzisiaj trafiłam na Twój blog.
    Pozdrawiam :)

    • http://www.tonieprzejdzie.pl To nie przejdzie

      Można odesłać i zażądać zwrotu pieniędzy, albowiem towar nie jest zgodny z umową, plastry nie oczyszczają z toksyn. Powodzenia, trzymam kciuki!

  • Pingback: Dr Jack Levine i magnetyczna opaska. Triumf głupoty. | To Nie Przejdzie

  • http://www.lepszastronatalerza.pl jagodzianka

    yyy, drogi autorze, piszesz, że

    <>

    A niby wątroba to czemu służy Twoim zdaniem….?
    A niby przemiana chemioterapeutyków to co innego jest detoksykacja właśnie…?

    pozdrawiam niezmiennie :)

    • http://www.lepszastronatalerza.pl jagodzianka

      uciekło mi, miał być cytat:

      Kiedy otworzysz któryś z podręczników „Fizjologii człowieka”, przejrzysz uważnie strony, zapewne dostrzeżesz to samo co ja, próżno szukać w nim jakiejkolwiek wzmianki o systemie detoksykacyjnym. Jest ku temu bardzo prosta przyczyna. Natura nie zna czegoś takiego jak „detoksykacja”

    • http://www.tonieprzejdzie.pl To nie przejdzie

      Dokładnie, do tzw. detoksykacji służy : wątroba, nerki, etc. Nie ma magicznych sposobów na detoksykację w inne sposób niż za pomocą narządów wewnętrznych, w szczególności chodzi tu o plastry, wanienki z prądem cy mikstury rodem z tanich filmów o historii średniowiecza.

      Pozdrawiam również!

  • iiiii

    No dobra, a co w przypadku gdy nerki i wątroba są chore?

    • http://www.tonieprzejdzie.pl To nie przejdzie

      W takim wypadku plastry oczyszczające to najbardziej absurdalny pomysł, potrzebne jest bowiem leczenie szpitalne.

  • Roland

    Jestem po 3-tyg. „kuracji” plastrami AIKIDO.
    Te 200 zl co wydalem to pieniadze wyrzucone w bloto.
    Bylem nastawiony, ze rzeczywiscie cos pomoga, ale im dluzej je uzywalem, tym bardziej sie do nich zrazilem.Pojawily sie bole zoladka, nudnosci i poddnenerwowanie. Od poczatku do konca byly po zdjeciu czarne. Jestem pewny, ze jak dlugo bym je stosowal to dalej bylyby czarne. TO WIELKI BUBEL!!! Odradzam!!!

    Roland

    • http://www.tonieprzejdzie.pl To nie przejdzie

      Szanowny Panie,
      Ciekawa sprawa, bo z Pańskiego opisu wynika, że uległ Pan efektowi nocebo. Notabene, sporo ludzi twierdzi, że tzw odwrotny efekt placebo nie istnieje, „bo jak ‚nic’ może mieć efekty uboczne”, czemu jednak Pański przypadek zadaje kłam. Życzę dużo zdrowia!

  • Juzik

    Już jestem całkiem głupi, wodę zamiast mózgu mam, o ile tam cokolwiek wcześniej było? Jednak najbardziej chyba jestem za Alicją…. Może lepiej wystarczy tylko umyć nogi? Też poskutkuje jak plastry? No sam nie wiem…… chyba jednak odpuszczę sobie. Dzięki za porady, pozdrawiam milutko.

  • Edyta

    Pierwszego dnia kuracji plaster jest czarny a po 30 dniach czysty to obala Twoją teorie.

    • Augustyn

      Od wielkiego doktora Pai Chi Wo dostałem cudowną gumę do żucia, która traci swój smak, kiedy oczyszcza organizm. Przetestowałem: z każdą godziną smak był mniej intensywny. Jestem oczyszczony! I to o wiele szybciej i taniej niż plastrami!

      • http://www.tonieprzejdzie.pl To nie przejdzie

        Wyśmienicie mi poprawiłeś humor Panie Augustynie ;)

    • WuPe

      Ale to nie jest ten sam plaster, tylko każdego dnia inny, więc jak to wytłumaczyć? Na skórze zostaje jakaś substancja? Zmienia się właściwość skóry, która już nie reaguje tak jak I dnia?

  • violo

    stosuje te plastry już od miesiąca. zakupiłam je w firmie multiner – 15 zł. za paczkę. Jak narazie mam je czarne. Jednak gdy przykleje sobie w miejsce bolące, ale nie na stopie, plastry są czarne tylko częściowo. To działa. Ale ten kto nie wierzy w działanie ziół tego nikt inny nie przekona do używania tych plastrów. A nasze biedne narządy wewn. myślę, że nie radzą sobie z oczyszczaniem tak dobrze w tym brudnym i chemicznym świecie. Możliwe, że ktoś myśli, że ludzie dają nabrać się na stosowanie tych plastrów. Inni „nabierają” się na odstresowujące palenie tytoniu. Jeszcze inni potrzebują naukowych dowodów na wszystko, bo są niedowiarkami.

    • http://blogdebart.pl bart

      Czy możesz poświęcić jeden plaster na prosty eksperyment i skroplić go ciepłą wodą destylowaną?

    • http://blogdebart.pl bart

      skropić, przepraszam :)

  • violo_mąż

    Moja żona już żałuje, że kupiła te plastry, ściema straszna. Rozciąłem jeden z plastrów i wysypało się trochę ziół, niczym z herbatki – był tam i ocen drzewny – poznałem po zapachu. Co za ściema, mogę wam odprzedać po 1zł za sztukę, pytanie tylko po co!?

  • dorota

    Ciekawe iż dla każdego stosującego „detoksykację” jest oczywiste iż czarny plaster oznacza że wyszły z nas same toksyny. Pytanie dlaczego toksyny miałyby być czarne? Mogłyby być białe lub żółte (jak mocz).
    Czy zabarwienie plastra jest jednozncznym dowodem na oczyszczenie?
    A może taki plaster wcale nie wyciąga toksyn tylko pożyteczne cząsteczki. Skąd plaster miałby wiedzieć co jest toksyną a co pożyteczną substancją?

    • http://www.tonieprzejdzie.pl To nie przejdzie

      Te plastry są inteligentne, z setną małpą przywędrowały z poczciwej H2O ;)

    • http://www.facebook.com/littlefinch Albert Finch

      Co to za argument ? A skąd kwas solny w naszym żołądku miałby wiedzieć co jest pożyteczną substancją w której trawieniu ma brać udział a co nie jest i organizm to wydala .. no nie wie. To po prostu reakcja chemiczna.

      Czy zabarwienie papierka lakmusowego na czerwono jest dowodem na zetknięcie z kwasem? A no jest.

  • 4est

    Ależ są znacznie łatwiejsze i tańsze metody oczyszczania. Np. ruch. Przyspieszenie metabolizmu lub jednodniowa głodówka bardzo sprawnie oczyszczają organizm. Autor słusznie zauważa, że wydawanie pieniędzy na takie preparaty to po prostu wyrzucanie pieniędzy w błoto. Niezależnie od tego czy działają czy nie, są tańsze sposoby, a samo myślenie pod prąd może się okazać oczyszczające. Ludzie lubią po prostu korzystać z dobrodziejstw rynku i wierzą, że mogą jeść więcej świństw, ruszać się mniej i pić więcej alko a przy tym być sprawnym i młodym, bo wystarczy łyknąć magiczną pigułkę, a forma zrobi się sama :)

  • adu

    pomijając cala oprawę marketingową plastrów kinoki ocet jabłkowy jest używany w fitoterapii , dlaczego nie miałby wartości leczniczych ocet bambusowy + zioła ?
    skóra absorbuje substancje ze swojej powierzchni (zresztą stąd sens stosowania maści – również ziołowych) i być może stąd działanie

    • http://www.nowaalchemia.blogspot.com Zaciekawiony

      Może i tak, ale między wyciąganiem z organizmu jakichś substancji a wprowadzaniem, jest całkiem spora różnica. Nawiasem mówiąc moja babcia tego używała bo rozgrzewało jej stopy, z powodu cukrzycy ma problemy z krążeniem.

  • Ann

    Mam pytanie. Rowniez nie wierze w te „cudowne plastry”, ktore w kilka tygodni oczyszczaja organizm, a my stajemy sie pelni energi (placebo). Zastanawiam sie jednak jak wytlumaczyc fakt, ze zaluzmy po kilku stosowaniach niektorzy uzytkownicy mowia, ze zabarwienie plastrow zmienia sie z brunatnego na jasnobrazowy? Bo to sie da wyjasnic…

    • http://kaminskainen.salon24.pl tomek k

      Jeśli takie zjawisko faktycznie zachodzi, to jest ono rodzajem ciekawostki godnej odnotowania i wyjaśnienia. Ogólnie jednak po prostu szkoda pieniędzy na takie „czary” – skoro zwykła łąka jest wielką, darmową apteką.
      No i właśnie: wiedza, wiedza, wiedza… Wiedza i rozum.
      Ja dziękuję Bogu za to, że przytrafił mi się solidny, naukowy background, trzymający mnie z dala od ciemniactwa i szarlatanerii. Zaczęło się od dzieciństwa – jeździłem na kolonie z dziećmi profesorów fizyki i chemii, bo mama pracowała na politechnice (szczecińskiej ;)
      Niedawno sobie uświadomiłem, że było może i najważniejsze doświadczenie, które mnie pchnęło na moje „tory” (tramwajowe, hehe ;)

  • Tomek k

    Medycyna ludowa (i nie tylko) zna szereg ziół „czyszczących krew” czyli po prostu wspomagających funkcje nerek i wątroby. One działają, łatwo się o tym przekonać – i kosztują parę złotych, albo i nic. Kto ma zacięcie eksperymentatorskie i zmysł obserwacji zaobserwuje bez problemu wpływ picia takich czy innych herbat ziołowych – ja pierwsze widoczne efekty odczuwam zwykle po ok. 5 dniach. Np. pijąc (jako herbatę, nie „zioła”) mieszankę krwawnika, rumianku, mięty, trawy cytrynowej i lukrecji pozbyłem się praktycznie swędziawek (pokrzywek) – po powrocie do zwykłej herbaty zielonej oczywiście wróciły, choć jakby słabsze i rzadsze. Wszystko jest naszpikowane subtelną „chemią” i wywiera na nas wpływ – i wiele można zaobserwować, choć oczywiście nie wszystko – pewne alkaloidy mogą nam popsuć wątrobę zupełnie bez naszej wiedzy i bez bólu ;)

  • Pawel

    Ciekawy artykulik, chciałbym troche podsumować zarówno stanowiska odnoszące się do „bardzo naukowego” podejścia jak i podejścia rodem z ciemnogrodu;]

    Najbardziej podobają mi się zawsze w wypowiedziach „efekt wróżki” i „efekt placebo”…
    Bo jak przyklejałem plastry przez 30 dni to akurat lepiej się czułem! No pewnie, przyklejałeś plastry o 22:00 i szedłeś spać, zamiast siedzieć przed TV do 2:00 i jeść chipsy i zapieprzać do lodówki co 10 minut. Może też przyklejałeś i zastanawiałeś się czy będą działać, co to jest, z czego to jest i w tym czasie przestałeś myśleć że jutro wyrzucą Cie z roboty i poprawił Ci się humor, byłeś bardziej radosny, pobudzony itp.

    Główne pytanie które nasuwa się: „Dlaczego plastry po 30 dniach przestają być czarne?” Dla jednych jest to ewidentny znak że pozbyliśmy się toksyn. Wg mnie równie dobrze możnaby powiedzieć, że zima kończy się dlatego ze zamarzło wystarczająco dużo bezdomnych, a chyba większość z nas uzna że są to niezwiązane ze sobą fakty.
    Może po 30 dniach stopy pocą się mniej (odnosząc się do obserwacji ze robią się czarne pod wpływem wody), może bardziej. Tak czy inaczej jak producent miałby nas zmusić do zdjęcia plastra jakby był czysty, biały i pachnący?

    Gdyby plastry te nie pokazywały żadnej interakcji z człowiekiem, nie dałoby się ich sprzedać,

    bo równie dobrze można przykleić podpaskę do czoła i mówić że pomaga… ale wtedy przyjdą wyznawcy plastrów aikido i powiedzą że podpaska nie działa… bo nie robi się czarna…(hmm niesmaczne)

    A tak w gruncie rzeczy to byłbym skłonny nawet w nie uwierzyć, bo argumenty iż jest to „tylko” ocet, krzemionka itd itp… również nie imają się logiki. Jakby jakaś roślina miała właściwości paracetamou, to również musielibyśm odrzucić jej skuteczność bo to „tylko” zioło? Jeśli ktoś chce wrzucać argumenty że lekarstwa powstają w wyniku procesów chemicznych, to przeciez ocet też.

    Myśle że artykuł to mimo wszysto typowe „Hejterstwo”, choć gdyby było więcej „Hejterów” Amber Gold, może tylu ludzi nie poszłoby tam wpłacać pieniędzy.
    Jakby użyć tego porównania, to zamiast określać to największym oszustwem, to można uznać to genialnym biznesem bez ryzyka. Ludzie kupują i w zależności czy uważają ze im pomaga czy nie, dostają to co chcą lub nie. Zwrotów nie ma więc wszystko gra.

    Podsumowując już ktoś też napisał, coś w życiu trzeba robić, jedni kupują plastry aikido, inni piszą o nich artykuły, jedni wolą ruszyc tyłek, inni przykleić plaster…
    Ludzie co miesiąc wydają 99% swoich pieniędzy… Całe życie mają kupowac tylko chleb i kiełbasę:P?

  • http://kaminskainen.salon24.pl tomek k

    Kora wierzby jest prastarym lekiem roślinnym o właściwościach paracetamolu. Zawiera znaczne stężenia kwasu salicylowego + cały kompleks związków działających z nim synergicznie. Nie lubię jej używać, paracetamol jest wydajniejszy i szybszy (z kory muszę zrobić odwar – gotować 10 minut!). Ale w wielu innych sprawach zioła są i szybkie/wygodne, i skuteczne. Szczególnie cenne są nalewki ;)

  • tomek k

    No tak, wpadłem. Co mi szkodzi zrobić syrop z odwaru wierzbowego, skoro robię nalewki z arcydzięgla czy rdestowca?
    Przy czym „fusy” po odcedzeniu odwaru należy z pewnością dobrze przepłukać spirytusem, który świetnie rozpuszcza kwas salicylowy. Co ciekawe jednak, odwary wodne działają wydajniej od alkoholatur czy nalewek – bo nie chodzi wyłącznie o kwas salicylowy, jako się rzekło.
    Syrop będzie miał wspaniały, rubinowy kolor – i średniawy smak „ulepku z czymś dziwnym” :)