Zespół Ekspertów Macierewicza to farsa, czyli kto jest kim?

Jestem zirytowany, gorzej, jestem naprawdę wku*.*ony. Miałem nigdy nie pisać o Smoleńsku, chciałem trzymać się od bredni Zespołu Macierewicza z daleka, chciałem pozostać na swoim poletku pseudonaukowej medycyny, ale skoro najpierw była sztuczna mgła, potem był hel, potem bomby próżniowe, trotyl, a teraz wybitni polscy naukowcy rozmieniają się na drobne uczestnicząc w politycznej hucpie, czas powiedzieć stop!

I – Zamiast wstępu.

Na rozgrzewkę, poszperałem trochę po necie i znalazłem perełkę, w sam raz na początek pasjonującej wg mnie podróży do jądra ciemności. Otóż „Najnowsze wydanie recenzowanego czasopisma naukowego Mathematical and Computational Forestry & Natural-Resource Sciences (MCFNS) zostało poświęcone katastrofie smoleńskiej.”informuje mnie serwis Solidarni2010. Serwis pisze dalej:

„Jest to młode czasopismo […] zajmujące się, jak sama nazwa wskazuje, matematycznymi i obliczeniowymi aspektami leśnictwa i zasobów naturalnych, które w swoim komitecie redakcyjnym skupia m. in. profesorów Cieszewskiego, Rońdę i Witakowskiego”.

Kiedy leśnicy piszą o katastrofie Smoleńskiej wiedz, że coś się dzieje!  Spodziewałem się raczej analizy składu runa leśnego czy kierunku porostu mchów, ale co kraj to obyczaj. Założycielem pisma jest … pan Cieszewski (tego już Solidarni 2010 nie piszą), skądinąd utytułowany człowiek, tyle że biometryk leśny. Przypominam, że biometria zajmuje się badaniem zmienności populacji organizmów w środowisku naturalnym. Krótko mówiąc – zrób sobie własne czasopismo dla leśników, zaproś Rońdę i Biniendę do napisania pracy o katastrofie Smoleńskiej i opublikuj ją u siebie. Voila! Masz artykuł naukowy o katastrofie Smoleńskiej! Na stronie tego szanowanego pisma dla leśników znajdujemy 4 prace w temacie katastrofy w Smoleńsku. Weźmy pracę Pana Gierasa pt. „Selected Technical Aspects of Tu-154M Smolensk Air Crash on April 10, 2010”. Pan Gieras pisze w konkluzji:

„Although probability of explosion of fuel in the left wing outer tank due theelectric short circuit, arcing or static electricity is low, this problem should be carefully considered in futureexamination of the wreckage and remaining electrical wiring and equipment.”

Pan Gieras nie pisze zatem o wybuchach, sztucznej mgle, bombie próżniowej czy trotylu, ale o możliwości zwarcia instalacji elektrycznej – czego prawdopodobieństwo, jak sami pisze jest MAŁE. Wiemy jednak, że do samego uderzenia Tutki w ziemię wszystkie systemy działały prawidłowo. Pisanie w konkluzjach, że „odkryliśmy to i to, ale potrzeba dalszych badań” w istocie oznacza że nic nie odkryliśmy. W artykule Solidarni2010 na samym dole są zdjęcia rosyjskiego fotoamatora „z otchłani”, które mają rzekomo dowodzić, że Tupolewa uszkodziły wybuchy. Tyle że nie ma ŻADNYCH problemów z odnalezieniem mapy satelitarnej miejsca katastrofy (np tu). Nie wiem też skąd Solidarni2010 wzięli Pana Rońdę jako członka redakcji (jest korespondentem) pisma dla leśników, drobiazg. W innej pracy, z kolei Pan Cieszewski pisze, cyt:

„The main conclusions from the study were that: (i) the pattern of the plane destruction debris and their spatial distribution found on the ground following the catastrophe was not consistent with expectations associated with a plane crash but rather was suggestive of a plane explosion

Co znaczy tyle co: rozkład szczątków ze zdjęć satelitarnych nie odpowiada wzorcowi katastrofy lotniczej, ale odpowiada wzorcowi rozkładu szczątków po eksplozji. Nie wiem skąd te wnioski patrząc na zdjęcie z DigitalGlobe, nie wiem. Gdy spojrzymy na zdjęcie satelitarne (poniżej) wykonane tuż po katastrofie, tj 12.04.2010 możemy zauważyć,  że cyt:

„pole szczątków jest w istocie bardzo małe, skupione w miejscu zderzenia maszyny z ziemią i tarciu jej powierzchni. W przypadku wybuchu w powietrzu szczątki kadłuba i jego zawartości byłyby rozrzucone na dużo większym obszarze, jeszcze przed miejscem upadku”

jak cierpliwie tłumaczy pan Michał Setlak w artykule „Anatomia kłamstwa” na łamach „Przeglądu Lotniczego”. Popatrzcie zresztą na zdjęcie:

II – Zespół Macierewicza, czyli bij się z kompetencjami.

Dla lubujących się w lustracji ten fragment posta będzie ucztą, zajrzałem niemal w każdy zakamarek życia ludzi tworzących tzw. Zespół Ekspertów Macierewicza, chciałem przez to wykazać, że grzebanie w życiorysach, a zwłaszcza w życiorysach rodziców, to miecz obosieczny, jednak nie było moją intencją dyskredytowanie kogokolwiek (chyba że względów merytorycznych), a ponieważ są to informacje powszechnie dostępne dzięki internetowi, reklamacji nie uwzględnia się. Tą sekcję podzieliłem na dyscypliny naukowe którymi parają się członkowie tego gremium ekspertów od katastrof lotniczych, kuriozum na partyjnych usługach. Do rzeczy:

  • Mechanika i Konstrukcje:

1. Prof. zw. dr hab. inż. Kazimierz Flaga, dr h.c. Politechniki Krakowskiej

Zacna postać, tyle że to „specjalista w zakresie budowy mostów i tuneli, konstrukcji betonowych i materiałów budowlanych”. Brał na przykład udział przy opracowywaniu projektów konstrukcyjnych m.in. kościoła Matki Bożej Królowej Świata w Radomiu, kościoła pw. Ducha Świętego w Mielcu, kościoła św. Józefa w Rzeszowie itd itd. Odznaczony w 2005 r przez Aleksandra Kwaśniewskiego za „wybitne zasługi w działalności na rzecz społeczności lokalnej”. Pan prof. Flaga jest istotnie członkiem Polskiej Akademii Nauk, tyle że reprezentuje „Komitet Inżynierii Lądowej i Wodnej”. Nigdy nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Nie ma licencji pilota.

2. Prof. dr hab. inż. Grzegorz Jemielita; 1) Politechnika Warszawska, 2) SGGW

Odnaczony w 2001 r przez Aleksandra Kwaśniewskiego polski naukowiec o specjalności „budownictwo i teorii konstrukcji”. Pracownik dydaktyczny „Zakładu Mechaniki i Konstrukcji Budowlanych” Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego (SGGW). Rozprawę habilitacyjną napisał z tematu „Ścisłe równania teorii płyt i tarcz”, uzyskując tym samym tytuł „doktor habilitowany nauk technicznych w zakresie budownictwa, specjalność : budownictwo”. Nie słyszałem, żeby betonowe budynki latały…Nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Nie ma licencji pilota.

3. Prof. zw. dr hab. inż. Jan Obrębski; Politechnika Warszawska

Ok, Pan Jan Obrębski to (znów) zacna postać, tyle że jest (znów) specjalistą w zakresie budownictwa. Jest autorem kilkunastu publikacji, a że niekoniecznie w temacie katastrof lotniczych, czy w ogóle konstrukcji i wytrzymałości samolotów, to przecież fakt pomijalny. Pracuje na Politechnice Warszawskiej na Wydziale Inżynierii Lądowej, publikuje rzadko, chyba że chodzi o „mechanikę lotu i mechanikę zniszczenia jak też zagadnienia specjalistyczne związane z analizą danych pokładowych” – wtedy tak, publikuje wypowiada się często. Nigdy nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Nie ma licencji pilota.

4. Dr hab. inż. Zdzisław Józef Śloderbach, prof. PO; Politechnika Opolska

Z Panem Zdzisławem miałem trochę kłopotów. Ciężko człowieka znaleźć, ale udało się. Jak czytamy na jednym z blogów na portalu NowyEkran Pan Śloderbach cyt.:

„specjalizuje się w takich dziedzinach jak mechanika ciała stałego, wytrzymałość materiałów oraz teoria sprężystości i plastyczności”.

Na stronie Politechniki Opolskiej możemy jednak przeczytać przy nazwisku pana Śloderbacha: „Wydział Inżynierii Produkcji i Logistyki » Instytut Organizacji Procesów Wytwórczych » Katedra Zastosowań Chemii i Mechaniki”. Jedyna cytowana praca naukowa (a napisał ich, o ile dobrze widzę 17) nie ma nic wspólnego ani z lotnictwem, ani z wytrzymałością materiałów. Co więcej, żadna Jego praca naukowa nawet nie leżała obok tej tematyki. Zabawne że, jedna ze stron www obsadza nawet Pana Śloderbacha jako pracownika Katedry Pojazdów Drogowych i Rolniczych, a żeby było śmieszniej, serwis NaukaWPolsce potwierdza te informacje. Pan Śloderbach jest też nie tylko pracownikiem naukowym, ale i etatowym propagandzistą Gazety Polskiej i gorliwym obrońcą pseudochrześcijańskiej polityki Tadeusza Rydzyka, czego dał wyraz  [pozycja 150] swoim podpisem pod listem do Arcybiskupa Józefa Michalika. Nigdy nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Nie ma licencji pilota.

  • Matematyka i Informatyka

1. Prof. dr hab. Witold Kosiński; 1) Polsko-Japońska Wyższa Szkoła Technik Komputerowych, 2) Uniwersytet Kazimierza Wielkiego

Pan Witold Kosiński bezsprzecznie jest utytułowanym naukowcem, prawdziwym, publikuje licznie i w niezłych, recenzowanych czasopismach naukowych. Jest członkiem PAN (szacun). Tylko jest jedno ALE : Pan Kosiński jest informatykiem i matematykiem, a nie fizykiem czy materiałoznawcą. Obecnie na przykład, pracuje w Zakładzie Systemów Baz Danych i Inteligencji Obliczeniowej na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego oraz szefuje Wydziałowi Informatyki w Polsko-Japońskiej Szkole Technik Komputerowych. Kompetencje pana Kosińskiego zawęża zresztą on sam w tzw. hasłach kluczowych dotyczących kierunków badawczych (str 9), cyt : „sieci neuronowe […] rozmyte systemy wnioskujace […] algorytmy genetyczne i ewolucyjne (to musi być ciekawe – przyp. mój), automaty komórkowe i inteligencja obliczeniowa”. Reasumując, pan Kosiński jest wybitnym specjalistą, tylko nie w tym co trzeba, ale to przecież …ehh. Nigdy nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Nie ma licencji pilota.

2. Prof. dr hab. inż. Jacek Rońda; Akademia Górniczo Hutnicza

Wracamy tymczasem do Pana Rońdy, który wsławił się między innymi tym, że w wieczór 10.04.2013 podczas rozmowy z Pawłem Artymowiczem, polskim astrofizykiem, który neguje ustalenia zespołu Macierewicza, na jego pytanie „skąd ma materiały fotograficzne?”, odpowiedział : „nie powiem”. Puszka po napoju gazowanym miała symbolizować kadłub Tupolewa, Pan Rońda zgniótł ją na oczach widowni, rzucił o ziemię i eureka! Oto dowód na zamach! Trzeba jednak oddać, że Pan Rońda również jest uznanym naukowcem, publikuje sporo,  a nawet ma osiągnięcia patentowe, tyle że ma to niewiele wspólnego z przedmiotem sprawy. Specjalizuje się w informatyce stosowanej, matematyce przemysłowej, matematyce stosowanej, mechanice stosowanej i metodach programowania. Publikacje pana Rońdy chyba nawet bardziej są związane z …medycyną niż lotnictwem, np: „Analiza stanu naprężenia w panewce endoprotezy stawu biodrowego z powłoką DLC”, albo „Dwuwiązkowa metoda IBAD w zastosowaniu do implantów medycznych”, co prawda są też prace ze spawalnictwa, analizy termo-mechanicznej obudowy turbin i prace z zakresu magnetyzmu, także dorobek naukowy, zaiste pokaźny, ale czy przydatny w przedmiotowej sprawie? Ocenę pozostawiam Tobie czytelniku. Ah, i jeszcze jedno : studenci za nim nie szaleją. Nigdy nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Nie ma licencji pilota.

3. Prof. dr hab. inż. Andrzej Stepnowski; Politechnika Gdańska

Tu pośmiejemy się razem. Andrzej Stepnowski to istotnie profesor zwyczajny Politechniki Gdańskiej, uznany w świecie autorytet w zakresie informatyki, telekomunikacji i uwaga…hydroakustyki (także gdyby Tu-154 przemalować na żółto, można by nucić w tej chwili „Yellow submarine” The Beatles). Jego specjalnością jest „Telemonitoring środowiska i systemy GIS” . Co robi w zespole Macierewicza? Nie wiadomo, ale w 2011 r dołączył do Społecznego Komitetu Poparcia Jarosława Kaczyńskiego, co wiele przecież wyjaśnia. Żeby nie być tak nikczemnie złośliwym (to zupełnie do mnie nie podobne!) dodam jeszcze, że Pan Stepnowski jest pionierem, naprawdę! Wdrażał bowiem „komputerowe systemy oceny i monitorowania zasobów ryb dla statku r/v „Prof. Siedlecki”, a pracę habilitacyjną pisał z tematu „Zarys teorii i technika hydroakustycznych metod oceny siły celu i populacji ryb”. Być może pan Antoni Macierewicz opatrznie zrozumiał tekst z Ewangelii gdzie Jezus mówi do przyszłych apostołów „Uczynię Was rybakami ludzi”, a może właśnie tak wygląda współczesny makiawelizm? Pan Stepnowski nigdy nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Nie ma licencji pilota.

4. Prof. zw. dr hab. inż. czł. rzecz. PAN Jan Węglarz; 1) Politechnika Poznańska; Wydział Informatyki; Instytut Informatyki, 2) Instytut Chemii Bioorganicznej PAN

Kolejny PAN’owiec w zespole Macierewicza to Jan Węglarz, matematyk i informatyk (to już się robi nudne). Nie zajmuje się więc awioniką, mechaniką, fizyką lotu statków powietrznych, nie jest nawet specjalistą od materiałoznawstwa. Konikiem pana Węglarza są systemy operacyjne, sterowanie rozdziałem zasobów, systemy wspomagania decyzji itd. Kiedy więc będziemy chcieli roztrząsać czy OS Tupolewa nie wyłożył się atakiem DDOS na 3 sekundy przed katastrofą, z pewnością pan Jan Węglarz się przyda, na dzień dzisiejszy figuruje tam tylko jako ozdoba. Nigdy nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Nie ma licencji pilota.

5. Dr hab. inż. Piotr Witakowski, prof. AGH; Akademia Górniczo Hutnicza

Pan Piotr, jak możecie się szanowni czytelnicy domyślić, nie jest ekspertem lotnictwa, jest budowlańcem, bardziej związanym z ziemią niż niebem, pracę doktorską ten szanowany polski naukowiec pisał bowiem, w temacie „Analiza naprężeń termicznych w masywach betonowych„. Kogoś kto uważa też, że to bliźniacza dziedzina wiedzy wobec awioniki, muszę rozczarować. Być może Jego przydatność jako eksperta w Zespole Antoniego Macierewicza określa fakt, że to były działacz opozycji demokratycznej, KOR’owiec. To świetnie, że Pan Piotr Witakowski jest też autorem raportu pt. O naprawie sytuacji mieszkaniowej.”, gdzie z pewnością z godną podziwu skrupulatnością obnaża słabość polskiej polityki mieszkaniowej ostatniego dziesięciolecia, ale w kwestiach katastrof lotniczych, wytrzymałości materiałów znam lepszych ekspertów. Nigdy nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Nie ma licencji pilota.

  • Elektrotechnika i Elektronika

1. Prof. dr hab. inż. Jacek Gieras, IEEE Fellow, UTC Fellow; 1) UTC Aerospace Systems, Rockford, Il, USA, 2) Uniwersytet Technologiczno-Przyrodniczy w Bydgoszczy

Prof. Jacek Gieras, utytułowany naukowiec, z licznymi publikacjami (niestety nie w przedmiocie sprawy)  z Uniwersytetu Technologicznego w Bydgoszczy przedstawił hipotezę eksplozji w zewnętrznym zbiorniku paliwa lewego skrzydła na skutek zapłonu elektrycznego mieszanki paliwo-powietrzej.  Jak już pisałem wcześniej, w renomowanym czasopiśmie dla leśników (sekcja 5.2 poz. 28) przyznaje jednak, że prawdopodobieństwo owego zdarzenia jest małe, więc trzeba dokonać dalszych badań. „Znaleźliśmy to i to, ale w zasadzie to nic nie znaleźliśmy’. Szkoda czasu, bo jak zapewne domyślacie się drodzy czytelnicy – Nigdy nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Nie ma licencji pilota.

2. Prof. zw. dr hab. inż. czł. rzecz. PAN Tadeusz Kaczorek; 1) Politechnika Białostocka, 2) Politechnika Warszawska

Sędziwy już, Pan Tadeusz Kaczorek to polski, utytułowany inżynier sterowania, specjalizujący się w „teoretycznej analizie i syntezie układów sterowania”. To istotnie, świetny naukowiec, tyle że specjalizuję się głównie w komputerowej automatyce i robotyce. Raczej cichy (mówiąc kolokwialnie) członek Zespołu Macierewicza, nie bierze udziału w konferencjach n/t katastrofy pod Smoleńskiem, nie udziela się w mediach, co może nieco dziwić, gdyż Pan Kaczorek jest „przewodniczącym prezydium komitetu naukowego”. Nie znalazłem ani jednej pracy naukowej pana Kaczorka dot. katastrofy, lub choćby odczytu na konferencjach zespołu parlamentarnego Macierewicza, których autorem byłby Pan Kaczorek, nic! Echo! Dla mnie sprawa wydaje się jasna, pan Kaczorek w porę zorientował się, że ta granda nie przyniesie mu sławy i postanowił pozostać w ukryciu. Taki przyczajony tygrys, ukryty smok! Nigdy nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Nie ma licencji pilota.

  • Fizyka i Geotechnika

1. Prof. zw. dr hab. Kazimierz Bodek; Uniwersytet Jagielloński

Pan Kazimierz Bodek to znakomity fizyk, tyle że jądrowy. Jest pracownikiem Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Elita! Pan Bodek jest nie tylko jednak specjalistą od katastrof lotniczych, z czym co prawda ma niewiele wspólnego, o nie, ma także dość oryginalne poglądy w kwestii ocieplenia klimatu, wiatraków i konsumpcji energii (np str. 12). Pan Bodek np twierdzi (str. 11), że:

„Poza tym, nie ma pewności, czy globalny klimat się ociepla, czy oziębia.”

No cóż, dane klimatyczne nie pozostawiają złudzeń, tak- Panie Bodek, klimat się ociepla, gawiedź naukowa nie ma co do tego żadnych wątpliwości, oczywiście ze szczątkowymi wyjątkami, np Pańskim. Nigdy nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Nie ma licencji pilota.

2. Prof. dr hab. Marek Czachor, prof. PG; Politechnika Gdańska

Pan Czachor to musi być fajny gość! Członek opozycji demokratycznej w PRL, prześladowany przez komunistyczne władze, odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Zasłużony niewątpliwie dla polskiej demokracji. Ohy i ahy! Pracuje na Politechnice Gdańskiej, na Wydziale Fizyki Technicznej i Matematyki Stosowanej. Wszystko by się zgadzało, kompetencje pana Czachora jednak, nie pozwalają mi uznać Go za specjalistę od wytrzymałości materiałów i katastrof lotniczych, albowiem w pokaźnej bazie publikacji Pana Czachora próżno szukać haseł takich jak: wytrzymałość materiałów, awionika, konstrukcje latające, jest bowiem fizykiem teoretycznym i kwantowym, a rozprawę doktorską pisał z tematu „Aspects of Nonlinear Quantum Mechanics„. Jest za to autorem dziwnych twierdzeń, co szeroko komentowano na portalu Racjonalista. Nigdy nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Nie ma licencji pilota.

3. Prof. zw. dr hab. Robert Gałązka, czł. rzecz. PAN; Instytut Fizyki Polskiej Akademii Nauk

Pan Robert Gałązka to kolejny polski utytułowany naukowiec z pokaźnym dorobkiem naukowym, którego obecności w Zespole Macierewicza nie rozumiem. Jest autorem 220 prac naukowych publikowanych w międzynarodowych czasopismach naukowych z wysokiej półki (np. w prestiżowym Physicial Review Letters). Specjalizuje się w fizyce ciała stałego, magnetyzmie i półprzewodnikach, co przecież ma się nijak do przedmiotu sprawy. Szlag mnie jasny trafia, jak świetni polscy fizycy rozmieniają się na drobne, angażując się w polityczne gierki i insynuacje, od których nauka powinna trzymać się z daleka! O Panu Gałązce jest też dziwnie cicho, nie udziela się w telewizji, nie udziela wywiadów, nie bierze udziału w „konferencjach naukowych n/t katastrofy smoleńskiej”, nic, tak jakby udział (na papierze) pana Gałązki w Zespole Macierewicza miał przyciągać wzrok kolejnymi tytułami przed nazwiskiem. Nigdy nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Nie ma licencji pilota.

4. Prof. dr hab. Zbigniew Jacyna-Onyszkiewicz, dr h.c. Uniwersytetu w Kaliningradzie; Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu

Człowiek orkiestra, polityk ex-LPR/PIS, fizyk (o tym za moment), kawaler Zakonu Rycerskiego Grobu Bożego w Jerozolimie, członek rady naukowej uczelni Ojca Rydzyka, tj. organu doradczego Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Pan Jacyna-Onyszkiewicz jest fizykiem teoretycznym, ze specjalnością dość odległą od przedmiotu badań zespołu parlamentarnego Antoniego Macierewicza – jest bowiem głównie fizykiem kwantowym, do tego, o dość egzotycznych poglądach. Całkiem serio bowiem opublikował pracę pt. „Geneza zasad kosmologii kwantowej”, i nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie wpleciona w całość wywodów … Trójca Święta, zresztą poczytajcie sami. Częsty gość Radio Maryja, blisko związany z Ojcem Rydzykiem, autor wykładów nt. wojującego ateizmu (na zdjęciu) itd. Istna Kraina OZ. Nigdy nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Nie ma licencji pilota.

5. Kazimierz Nowaczyk, Ph.D. Assistant Professor; Center for Fluorescence Spectroscopy, University of Maryland School of Medicine

Pierwsza z prawdziwie medialnych twarzy „Zespołu Parlamentarnego Macierewicza”. Rozpoznawalny, często występujący w telewizji, cytowany w gazetach. Obecnie jest on fizykiem doświadczalnym w Centrum Spektroskopii Fluorescencyjnej przy Szkole Medycznej (!) University of Maryland. Co to ma wspólnego z lotnictwem, wypadkami statków powietrznych? Nic. Zgodnie z ustaleniami Kazimierza Nowaczyka samolot Tu-154M przeleciał nad tzw. brzozą smoleńską na wysokości 20 metrów nad ziemią (przypominam, wyżej mamy zdjęcie satelitarne), nie zderzył się z drzewem i nie utracił końcówki lewego skrzydła w wyniku kolizji z brzozą (ktoś podrzucił), co stoi w sprzeczności z ustaleniami MAK, Komisji Jerzego Millera i zespołu dr Laska. Pan Nowaczyk twierdził też, że ‚kopia nagrań z kokpitu zmanipulowana” (musi spisek!), co zresztą stoi w sprzeczności z ustaleniami kilku niezależnych ekspertyz, w tym renomowanego Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. dr Jana Sehna w Krakowie. Żeby nie być gołosłownym: Piotr Lipiec, specjalista od odczytywania danych, cyt:

„Mamy pełną zgodność wszystkich zapisów w obiektywnych źródłach informacji, które były na pokładzie tego samolotu”

I nieśmiertelne wręcz: Pan Kazimierz Nowaczyk nigdy nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Nie ma licencji pilota.

  • Chemia i Badania Strukturalne

1. Prof. dr hab. Lucjan Piela, Uniwersytet Warszawski

Nie pojmuje jak znakomici polscy naukowcy, mogą angażować się w pracę zespołów których przedmiot pracy jest całkowicie poza ich kompetencjami. Pan Lucjan Piela jest tu znakomitym przykładem – pracuje bowiem w Pracowni Chemii Kwantowej Zakładu Chemii Teoretycznej i Krystalografii Uniwersytetu Warszawskiego. Jak, nie mając dostępu do próbek z miejsca katastrofy Pan Piela mógłby się do czegoś przydać? Pan Piela pracował bowiem  np nad „syntezą molekuły zapamiętującej informacje”, zajmował się polimeramijest nawet autorem książki (z pewnością nie jedynej) pt. „Idee chemii kwantowej” (Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2003). Wszystko pięknie, ładnie, ale do jasnej cholery, bycie członkiem Belgijskiej Akademii Królewskiej zobowiązuje, bycie odznaczonym Krzyżem Komandorskim Odrodzenia Polski również! Pan Piela, w niezwykle emocjonującym wystąpieniu krytykuje nawet rektora Uniwersytetu Warszawskiego, zarzucając Szanownej Pani Rektor cenzurę naukową, choć jak się przekonujemy, pan Piela i zespół Macierewicza nie spełnił podstawowych procedur przewidzianych w organizacji konferencji naukowej na jednej z najstarszych polskich uczelni. Nigdy nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Nie ma licencji pilota.

2. Prof. dr hab. Sławomir Szymański; Instytut Chemii Organicznej PAN

Po raz kolejny, kompletnie nie wiem dlaczego Pan Szymański znalazł się w zespole parlamentarnym Antoniego Macierewicza, albowiem jest pracownikiem Instytutu Chemii Organicznej PAN a Tu-154 raczej nie przejawia cech materii organicznej, poszycie kadłuba tego samolotu jest z metalowej blachy. Warto zaznaczyć, że poszycie samolotu nie jest projektowane na slalom między drzewami, nie jest też projektowane na korridę z powietrznymi rowerzystami. Oczywiście Pan Szymański może służyć swoim doświadczeniem, analizując próbki rzekomego TNT (trotylu) który jest związkiem organicznym, tyle że bez badania samych próbek (a jest ich ponad 250) formułowanie wniosków brzmi jak wróżenie z fusów. Jak na ironię, ostatnie ustalenia Prokuratury Wojskowej wykluczyły obecność trotylu na wraku Tupolewa. Nigdy nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Nie ma licencji pilota.

  • Lotnictwo i Aerodynamika

1. Prof. dr inż. Wiesław Kazimierz Binienda; University of Akron (Ohio)

Druga, najbardziej medialna twarz Zespołu Parlamentarnego. Prof. Binienda powiedział już w zasadzie wszystko o „zamachu smoleńskim”. Co prawda „może mieć rację, ale nie we wszystkim”, jak twierdzi prof Wnuk, ale niestety, pracujący ongiś (podobno) dla Boeinga prof. Binienda nie sięgnął do dokumentacji NASA w których skrzydła lecących samolotów zderzały się z pniami różnych obiektów, z efektem podobnym do katastrofy pod Smoleńskiem, ale nie to jest najważniejsze, Binienda bowiem wciąż jest zwolennikiem teorii wybuchu, jak sam twierdzi:

„Najpierw musiał być wybuch i musiał on nastąpić w powietrzu, żeby ściany mogły się otworzyć na zewnątrz. Dopiero później upadł całym ciężarem na ziemię”

co stoi w sprzeczności z materiałem fotograficznym i zapisami rejestratorów. Zarówno Paweł Artymowicz jak i Grzegorz Szuladziński omówili krytycznie problem wyników dr Biniendy (tak, Binienda nie jest profesorem!), wykazując, że LS-DYNA (program używany do symulacji przez Biniendę) może dać „20 różnych” wyników zależnie od parametrów wejściowych”, do dnia dzisiejszego jednak dr Binienda nie opublikował nigdzie danych wejściowych jakie użył do analizy. Dziwne, prawda? Pan Binienda okazuje się też specjalistą od dendrologii (polecam!), a także przesłał do prokuratury wszystkie materiały dot. katastrofy, a mówiąc ściślej…pracę magisterską swojego studenta. I tak można by ciągnąć i ciągnąć ten spektakl farsy, i nie wiadomo już czyja wersja spisku ma być brana pod uwagę, czy Macierewicza który twierdzi, że zapisy rejestratorów sfałszowano, czy Biniendy który swoje obliczenia oparł właśnie na tych zapisach. Nie wiadomo też, czy wedle słów szalonego Antoniego Tupolew mógł zrobić beczkę po uderzeniu w brzozę i przeciąć ją, czy wedle Biniendy, Tupolew w ogóle w brzozę nie uderzył, albo odwrotnie, istny dom wariatów.  I jakby tego mało, kłamstwem jest mówienie przez Wiesława Biniendę (który nigdy dla Boeinga nie pracował, zaskoczeni?), że katastrofy podobne do Smoleńskiej nigdy się nie zdarzyły, korzystając tylko z google, nie przeszukując baz danych Komisji Badania Katastrof Lotniczych w innych krajach znalazłem dwie, niemal bliźniacze, w Nigerii i w USA. Wiesław Binienda nigdy nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Posiada licencję pilota-ucznia, dr. Binienda nie może samodzielnie siadać za sterami.

III. Podsumowanie

Zespół doktora Laska złożony z przedstawicieli nauk technicznych, czynnych pilotów, robi co może (choć może zbyt mało) by wyjaśnić zwykłym ludziom przyczyny katastrofy pod Smoleńskiem, nie mniej jednak raporty MAK, zespołu Millera i zespołu dr Laska są powszechnie dostępne w internecie, podczas gdy raport Komisji Macierewicza szumnie zapowiadany w trzecią rocznicę katastrofy zniknął zanim się ukazał, można go jednak było kupić w księgarni Gazety Polskiej, dopiero pod naciskiem opinii publicznej, internautów w maju 2013 r. zdecydowano się na jego publikację. Naturalnie nic w nim nowego, ciągle powtarzane są tezy o zamachu, bez dowodów i co kuriozalne, bez danych wyjściowych. Najsmutniejsze w tej całej historii jest to, że w tym całym zamieszaniu, tańcu na grobach ofiar wybitnych polskich polityków, zapomnieliśmy o dwóch najważniejszych rzeczach: należytej czci którą jesteśmy im winni i bezstronności politycznej w nauce. Widać, dla niektórych są to rzeczy kompletnie nie istotne.

(*) Artykuł jest rozwojowy, nowe, ujawnione przez komentujących fakty dotyczące członków Komisji Macierewicza będą systematycznie uzupełniane. W kwestii licencji pilotów, polegałem na artykułach z prasy krajowej i zagranicznej oraz wypowiedziach członków Zespołu Macierewicza.

 

Informacje o To nie przejdzie

Wieczny student, sceptyk, prześmiewca i cynik. Samozwańczy adiunkt w Instytucie Dziejów Najnowszych Pseudologii Stosowanej. Na blogu publikuję teksty związane z paranauką, pseudonauką, teoriami spiskowymi oraz papką informacyjną.
  • czystaczynasty

    „wiedz a nie wiec” ;-)

  • To jest znak naszych czasów chyba.

    Sytuacja z pismem przypomina niedawną sprawę z publikacją genomu Wielkiej Stopy – główna autorka „nabyła” (raczej: stworzyła) pismo, w którym jej praca została opublikowana. Jako do tej pory jedyna publikacja. Chociaż oddam tu autorom sprawiedliwość – opisane przez Ciebie pismo powstało PRZED katastrofą smoleńską (wietrzę zamach, czyżby redaktor naczelny stał na czele spisku mającego na celu zwiększenie profilu pisma?).

    A z kolei przy okazji listu AKO ogłaszającego, że homoseksualizm jest anomalią, pisałem o problemie ludzi, którzy próbują podpierać stwierdzenia naukowe tytułem profesorskim – w innej dziedzinie! Na liście 270 sygnatariuszy apelu AKO: historycy, filolodzy i jedna pani genetyk. Od roślinek. A dzieci na to patrzą i uczą się manipulanctwa. Bo skoro pan czy pani profesor może taką erystyke uprawiać, to czemu nie szary człowiek?

    • @Rafał : to jest przerażające, wg mnie głównie dlatego że ludzie z naprawdę dużym dorobkiem naukowym angażują się w takie projekty polityczne, pod z góry ustanowioną też: ZAMACH.

      • Przypomina mi to historię z listem otwartym naukowców ws. zamachów z 11 września, dowodzących, że budynki musiały zostać wysadzone. Po skrupulatnym sprawdzeniu okazało się, że spośród kilkudziesięciu nazwisk, większość to osoby spoza dziedzin mechaniczno-architektonicznych, niektórzy już nie żyli a inni nie wiedzieli że są dopisani do takiej listy.

        • zaciekawiony : rzuć mi proszę linkiem jakimś do tego ;)

        • Grzegorz Bajorek

          czyli uważasz że trzeba byc ekspertem, profesorem tułowanym by zrozumieć tłumaczenie pirotechnika od wyburzeń, pokazującego kawałek stalowej kolumny ciętej linearnie w ukos ładunkiem kumulacyjnym kierunkowym, śwadczącym o celowym wyburzeniu czego skutkiem był spadek swobodny konstrukcji; czy trzeba być ww. profesorem by na wielu filmach z akcji wyburzania dostrzec serię poziomych eksplozji kierunkowych świadczących o detonacji planowanej które pokazuje się w dokumentach o wyburzaniu pirotechnicznym w różnych technologiach np.?!

          • Zaciekawiony

            Bardziej mnie ciekawi kim trzeba być aby na listę poparcia wpisywać osoby, które o tym nie wiedzą.

          • Jacek Rakoczy

            Nie trzeba, o ile takie rzeczy faktycznie są realne. Ale tu istniały wyłącznie w urojeniach paranoików.

            • Grzegorz Bajorek

              Jacuś też skierowałby mnie z chęcią na badania psychiatryczne i zalecił psychotropy. Jedyna rozsądna argumentacja wg. niego. A ja z przerażeniem dostrzegam że im bardziej ktoś wykształcony tym bardziej zacietrzewiony i zamknięty…

  • Wreszcie jakiś porządny artykuł smoleński…. bo w tv pierdolenie.

  • Jakub z Poznania

    Jedno pytanie – czy wszyscy wymienieni powyżej udzielali się jakoś aktywnie w zespole Macierewicza? Czy zostali do niego zakwalifikowani dlatego, że publikowali cokolwiek na łamach rzeczonego czasopisma? Kończyłem Politechnikę Poznańską, na której Jan Węglarz jest postacią prawie że legendarną. Nie chce mi się aż wierzyć, że maczał ona palce w tych bredniach Macierewiccza. Jeżeli tak rzeczywiście jest to zacznę się chyba wstydzić, że ukończyłem właśnie informatykę na PP.

    • Jest wymieniony jako jeden z ekspertów Zespołu Macierewicza, niestety, mówie niestety, bo przeglądałem Jego dorobek naukowy i jest naprawdę pokaźny…Przykro patrzeć jak „legenda” rozmienia się na drobne.

  • jot-es49

    Szanowny Autorze!
    Serdeczne podziękowanie za tak skrupulatne rozprawienie się z „ekspertami”. Dawno już temu – prawie trzy lata minęły – starałem się na forum KwS (Gazeta) uzmysłowić ten problem interlokutorom. Ukułem nawet określenie dla A.M. – „człowiek z zespołem” ponieważ jego zachowania i wypowiedzi są wręcz klinicznym obrazem paranoi. Z licznych publikacji na temat zachowań ludzkich wynika niezbicie, że może ona się udzielać osobom emocjonalnie bliskim paranoikowi (paranoja indukowana). Żal mi tylko poważnych naukowców, specjalistów a czasem nawet wybitnych specjalistów w swoich dziedzinach, że poddali się tej indukcji. Jest jednak dla nich szansa!
    Jako przykład pozwolę sobie przypomnieć twórcę teorii „rozpylonego helu” mec. Rogalskiego, który po zachował resztki zdrowego rozsądku po odejściu od „induktora”.
    Niestety, wstyd pozostanie na zawsze. Przykre to w rzeczy samej ale i lekcja dla naukowców – politykę zostawić politykom i jak najdalej trzymać ich od nauki – zawsze jedynie czynią jej szkodę.
    Zaś co do samej katastrofy – był to klasyczny CFIT (Controlled flight into terrain) – czyli inaczej pisząc kontrolowany lot do ziemi. Nie ma w nim ani nic tajemniczego ani dziwnego.
    I nigdy nie było po pierwszych odczytach rejestratorów pokładowych – po pierwszej konferencji Komisji Technicznej MAK.
    Możemy się sprzeczać co do samej końcówki lotu – ostatnich 4-5 sekund – jednakże jakakolwiek ona nie była – nie zmienia to w żadnej mierze przyczyn tej katastrofy.
    „Próbę generalną” mieliśmy dwa lata wcześniej z Casą. Ba! Na tamtej konferencji, z której wracali była właśnie mowa o przyczynach obu katastrof.
    Od dawna wiadomo, że:
    „mądr Polak po szkodzie
    a gdy i ta prawda zwodzie
    Polak nową prawdę kupi
    że i przed szkodą i po szkodzie głupi”
    (cytat z głowy czyli z niczego – za błędy przepraszam ale jak powiedział nie tak dawno pewien minister: „nie ważna litera a ważny duch” – też z niczego).
    Pozdrawiam serdecznie.

    • jot-es49

      No i wstyd okazał się bolesny! Ich zeznania potwierdzają wnioski płynące z artykułu!

      Co nie przeszkadza innym „naukowcom” brnąć w bagno polityki z okrzykiem „naszych biją!”.

      „Eksperyment myślowy” to jednak nie to co doświadczenie w badaniu katastrof…

  • sylvik

    podoba mi się ten wpis. w zespole pana m. wiele wybitnych osób … ale jakoś tak wydawałoby się, że może nie takich … :)

  • Przekonani i tak nie dadzą się przekabacić, bo mamy do czynienia z wyznawcami, dla której katastrofa smoleńska jest fundamentem ich wiary.

    Trochę przypomina mi to wyznawców Kościoła Dzieci Atomu składających modły niewypałowi bomby atomowej w mieście Megatona w grze komputerowej Fallout 3: http://pl.fallout.wikia.com/wiki/Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_Dzieci_Atomu

    Co prawda nasz tupolwi wrak już nie wybuchnie;-), nie mniej gdyby go sprowadzić do Polski to mogłoby być podobnie jak z tą bombą atomową z Fallouta. Ewentualnie poszedłby na medaliki.

    Z Freudem Szanowny Autor „dał ciała”, ale bravissimo za artykuł „smoleński”.

  • Jarokatarz

    Musi im PiS nieżle płacić skoro tak się szmacą

  • wszystko-fajnie-ale

    „PAN-owiec”, „KOR-owiec”, a nie „PAN’owiec, KOR’owiec”
    „opacznie”, a nie „opatrznie”

  • unik

    I jeszcze „szlag” a nie „szlak”. Jasny szlag jest od niemieckiego Schlag (uderzenie, udar).
    Trzeba dbać o takie szczegóły.
    A za biograficzny wkład pracy dziękujemy.

  • Busiek

    Antoni och Antoni co Ty na to ???

  • Maciek

    Ajt!

    • Mack : pod to mema genialnego można zrobić;)

    • ~~żorek.pl

      Co się robi z tym Antkiem czyżby zapomniał wziąć lekarstwa przeciw wściekliźnie

    • Kris Kus

      Stał pod brzozą, już wystawiał ręce, żeby go łapać… a on wziął i wybuchł! :(

  • Andrzej Szy

    Aż dziwne, że nie ma tu negatywnych komentarzy. Chyba ich nie usuwasz?

    • Frustraci piszą na maila, widać tekst jest jasny i prawdziwy, co można przecież sprawdzić po odnośnikach.

      • Veritas

        Za przeproszeniem srasz w majty przed merytoryczną dyskusją, kasując merytoryczne posty, które obnażają Twoje niskich lotów manipulacje/kłamstwa i oszczerstwa.

        Mimo, że doskonale wiesz jak bardzo tendencyjny i nieuczciwy jest Twój tekst, który atakuje ad personam wybitnych naukowców kasujesz i banujesz tutaj i na swoim profilu na fb.

        Wiesz doskonale, że gdybyś zachował się jak mężczyzna poległbyś w każdej dyskusji pozbawiony opcji kasuj. Oczywiście skasujesz ten post bo jesteś przewidywalny jak kalendarz.

        Twój poziom butthurtu przekroczył już wszelkie możliwe skale.

        Cały Ty. :)

        • O, Trollu. A jak tam Twoje leczenie raka moczem, grypy antybiotykami, poparte artykułami w Kwartalniku Rolniczym? Jak tam spizeg 9/11? Jak tam chorągiewkowanie, podpatrywanie co tam napiszą praficowe fp i kopiowanie ich u siebie, bo nie masz żadnych swoich poglądów? :D I najważniejsze – CI LUDZIE STOJOM ZA MEDZIEREFICZEM :D Rolnicy, mostowi, rybacy – gratzy, spoko, nie skasuje, niech sie ludzie pośmieją :D

          Jakbyś zachowal sie jak mężczyzna, to byś pokazał morde stojącą za fanpejdzem, a tak jesteś słaby jak trampki bolka, ale tak to jest jak sie jest gimbazą bez własnych poglądów, adios.

        • Z Tobą nie ma merytorycznej dyskusji, Ty masz urojenia, paranoiczny wishfullthinking. Lemingu smoleński.

      • mariusz

        Oczywiście frustraci piszą na maila zamiast zostawić komentarz pod artykułem. Oczywiście można zostawić tutaj swój kontrargument i nie ma politycznie poprawnej moderacji i wszyscy w to wierzą :)

  • kalikst

    To nie przejdzie. Autor – Anonim nie ma odwagi się ujawnić bo to obciach tak łgać. Autorze , jak gotujesz sobie zupę to też musisz mieć licencję pilota? To krętactwo jest żałosne i z pewnością nie przejdzie. Prawdy nie da się zakrzyczeć. A prawda jest taka, że bez wybuchu nie jest możliwa taka masakra jak się zdarzyła. Jakie są granice honorarium za takie zeszmacenie ?

    • kaliks : w sekcji „Kontakt” masz moje imię i nazwisko, to po pierwsze, po drugie – zdanie sobie sprawy że możesz iść do okulisty ze złamaną nogą (bo to też lekarz) może rozgoryczyć, i sprawić że ktoś może spieprzyć sprawę, po trzecie : piszę społecznie, bez honorarium.

  • JR

    Mam uwagę merytoryczną: obie wspomniane katastrofy mają niewiele wspólnego ze Smoleńską. W tych przypadkach lądowanie odbywało się w bardzo złej pogodzie (nad lotniskami były burze, czyli deszcz, błyskawice i przede wszystkim wiatr), z którą załogi sobie nie poradziły. Nad Smoleńskiem, poza widocznością ograniczoną przez mgłę, było spokojnie.

    Jednak jest katastrofa niezwykle podobna do Smoleńskiej: Avjet w Aspen w 2001 (http://en.wikipedia.org/wiki/2001_Avjet_Aspen_crash). Próba lądowania samolotem dyspozycyjnym w kiepskich warunkach (zapadający zmrok, przelotny śnieg) wymuszona przez naciski ze strony pasażerów; zejście poniżej MDA bez widoczności pasa, kolejne ostrzeżenia awioniki o zagrożeniu, spóźniona próba ratunku, w końcu uderzenie o ziemię przed pasem i śmierć wszystkich na pokładzie. Można też poczytać pełny raport NTSB (http://www.ntsb.gov/doclib/reports/2003/AAB0203.pdf). O dziwo, nie składali samolotu z kawałeczków, a podsumowując przyczyny napisali m. in.:

    The flight crew was under pressure to land at ASE.
    • Because of the flight’s delayed departure from Los Angeles International
    Airport and the landing curfew at ASE, the flight crew could attempt only
    one approach to the airport before having to divert to the alternate airport.
    • The charter customer had a strong desire to land at ASE, and his
    communications before and during the flight most likely heightened the
    pressure on the flight crew.
    • The presence of a passenger on the jumpseat, especially if it were the
    charter customer, most likely further heightened the pressure on the flight
    crew to land at ASE.

    A zasadnicza część artykułu wyśmienita, tylko nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać.

    • JR
      • Zaciekawiony

        Znalazłem podobny przypadek z Polski z lat 30. – 10 osobowy samolot lecący do warszawy znalazł się z gęstej mgle. Odbicia sygnałów radiolatarni powodowały, że pilot myślał że jest blisko. w szczerym polu rozpoczął procedurę lądowania i obniżył się na kilka metrów aby wyglądać pasa. Słup telegraficzny obciął mu skrzydło, samolot wykonał beczkę i roztrzaskał się na kawałki.

  • Grzegorz Bajorek

    na szczęście jestem spokojny o to że pewność której z podobnym uporem co oponenci autor broni, prowadząc swoje małe śledztwo na przekór kierunkom geopolityki światowej, znanej nie tylko z histori wspołczesnej zostanie za naście lub dziesiąt lat zweryfikowana o niepubliowane nigdy nagrania, dokumenty, wywiady…; bliżej mi do sekty „wariatów” od teorii zamachu niż do „racjonalistów” w różowych okularach którzy wierzą że Rosja Putina to przyjazny kraj swobodnej działalności społecznej, gospodarczej, wolnych mediów, gdzie za krytykę demokratycznie wybranego na głowę państwa męża stanu nie spada włos z głowy; wiara w nieszczęśliwy wypadek to jak wiara w Polskę silną, demokratyczną, Polskę przynajmniej średniej klasy polityków szczelną od obcych agentur i lobby mega korporacji, Polskę dobrych obyczajów bez korupcji i nepotyzmu, Polskę dumną, z własnym przemysłem energetycznym, motoryzacyjnym, lotniczym, elektronicznym, chemicznym, zbrojeniowym, stoczniowym; Polskę bez migracji zarobkowej, nie wyludnionej, nie zaściankowej, z mądrym obywatelem; Polskę pełną polskich sklepów z polskimi produktami, nowoczesnej sieci autostrad, sprawnej służby zdrowia, policji broniącej społeczeństwa, niezawisłych sądów, niskich i zbędnych podatków…;skoro autor jest taki dociekliwy niech przeanalizuje wszystkie te rzeczy których w Polsce nie ma i odpowie sobie na pytanie czemu tak jest; autor pisze że dostrzega manipulację piewców teorii spiskowej; nie zauważa jednak ogłupiania społeczeństwa w „fajnych” mediach, matactw prokuratury i najważniejszych głów w państwie; a najmniej dostrzega że sam jest elementem tej układanki i stawia się po stronie lepszych, ma pewność…ale czy ma instynkt? nie wiem; wiem tylko że człowiek w swojej historii był zdolny do największych okrucieństw dla checi zysku, pośredniego lub bez; poczekajmy a czas zweryfikuje jedną jak i drugą stronę…

    • Jacek Rakoczy

      Śliczne, ale jak to ma się do powodów rzeczonej katastrofy? Zły Putin ich sciagnał na ziemię daleko przed pasem telepatycznie?

      • Grzegorz Bajorek

        Jacku, skoro nie widzisz zależności to słaby masz procesor widocznie i szkoda czasu na przepychanki pseudointelektualne. Poklepujcie się tu z kolegami po ramionach i żyjcie w świecie iluzji. Co do głównego wątku czyli kompetencji zespołu parlamentarnego:

        http://pmk.salon24.pl/535549,galeria-ekspertow

        Nie licząc na to że to przeczytasz, zachęcam…

        • Pierwsze kłamstwo: „Dr Lasek, napisał jedną prace naukową”
          Patrzymy : Dr Lasek
          Kłamstwo drugie: Krystek nie napisał żadnej pracy naukowej.
          Patrzymy, i to jaką : http://yadda.icm.edu.pl/yadda/element/bwmeta1.element.baztech-article-BPL6-0023-0022

          Mam sprawdzać dalej te brednie?

        • wronski111

          Czy stanowisko prof Dakowskiego, prof Trznadla, dr Przywary, inż Rossy, inż Cierpisza, red Jaskólskiej i Jakuckiego w sprawie smoleńskiej jest Panu znane

          • Grzegorz Bajorek

            Jest dla mnie znane stanowisko prof Tuska, inż Turowskiego, dr Arabskiego. red Michnika, prof Sikorskiego, dr Komorowskiego i wielu, wielu, wielu innych. Zdrowego rozsądku nie można kupić na bazarze….

            • Jeszcze nie ma Pan dość?

              BIO : dr Maciej Lasek

              – Ogólnie : 51 publikacji naukowych od 1992, ostatnia w 2013. H-indeks=6.
              – W 2002 zakończył pracę w Instytucie Lotnictwa
              – Od końca 2002 pracuje w Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotnicznych (http://www.transport.gov.pl/2-4821a237de95c.htm)
              – Zakończył badanie 93 wypadków, 16 poważnych incydentów i 333 incydentów.
              – Odbył 2 kursy zarządzania badaniem dużych katastrof lotniczych organizowane przez SCSI (USA w 2005) i Singapore Aviation Academy (2006 r.)
              – Od dwóch lat jest adiunktem na MEiL PW (http://www.meil.pw.edu.pl/). Wykłada Mechanikę lotu i badanie wypadków lotniczych.
              – Doświadczenie lotnicze – wyszkolił ponad 70-ciu uczniów. Szybowce (instr. pil. dośw) i samoloty do 5700kg w tym wielosilnikowe.
              – Z publikacji: dotyczyły one techniki lotniczej (aerodynamika, mechanika lotu, identyfikacja, badanie wypadków lotniczych),

              Zespoł dr. Laska :

              1) Płk pil. mgr inż. Mirosław Grochowski – pilot wojskowy;
              2) Mgr Agata Kaczyńska – prawnik ze specjalizacją z prawa lotniczego;
              3) Ppłk pil. mgr inż. Robert Benedict – pilot wojskowy, pilot doświadczalny;
              4) Mjr lek. med. Bogusław Biernat – lekarz wojskowy, anatomopatolog;
              5) Mjr. mgr inż. Dariusz Dawidziak – inżynier lotniczy;
              6) Mjr. mgr inż. Leszek Filipczyk – inżynier lotniczy;
              7) Mgr inż. Bogdan Fydrych – specjalista z zakresu kontroli ruchu lotniczego;
              8) Mgr Wiesław Jedynak – pilot liniowy w PLL LOT, instruktor, wykładowca Prawa Lotniczego na MEiL
              9) Mjr mgr inż. Artur Kułaszka – inżynier lotniczy, kierownik Pracowni Badań Silników Lotniczych w ITWL;
              10) Mec Agnieszka Kunert – Diallo – prawnik ze specjalizacją z prawa lotniczego;
              11) Mgr inż. Krzysztof Lenartowicz – pilot liniowy w PLL LOT;
              12) Mgr inż. Piotr Lipiec – inżynier;
              13) Mgr inż. Edward Łojek – inżynier lotniczy, radiooperator, kierownik Działu Planowania i Nadzoru Operacji Lotniczych w PLL LOT;
              14) Komandor rezerwy pil. Dariusz Majewski – pilot wojskowy w rezerwie;
              15) Mgr inż. Władysław Metelski– inżynier lotniczy;
              16) Ppłk dr inż. Sławomir Michalak – inżynier lotniczy, kierownik Zakładu Awioniki w ITWL;
              17) Ppłk mgr. inż. Cezary Musiał– inżynier lotniczy, technik pokładowy;
              18) Ppłk mgr inż. Janusz Niczyj– inżynier lotniczy;
              19) Płk rez. mgr inż. Jacek Przybysz– inżynier lotniczy;
              20) Mjr rez. mgr inż. Jerzy Skrzypek– inżynier lotniczy;
              21) Mgr inż. Kazimierz Szostak– inżynier pokładowy;
              22) Ppłk rez. mgr inż. Waldemar Targalski – pilot wojskowy w rezerwie, pilot liniowy;
              23) Płk dr Olaf Truszczyński– psycholog lotniczy;
              24) Płk mgr inż. Mirosław Wierzbicki– inżynier lotniczy, inżynier pokładowy;
              25) Płk dypl. Rez. pilot dr Andrzej Winiewski– pilot wojskowy w rezerwie, prawnik, specjalista ds. funkcjonowania operacyjnego portów lotniczych;
              26) Mgr. inż. Wiesław Wypych– inżynier lotniczy w PLL LOT;
              27) Dr hab. Marek Żylicz– specjalista prawa międzynarodowego lotniczego;
              28) Dr inż. Stanisław Żurkowski – inżynier.

              Nokaut? Czy psudonaukowa hydra znów podniesie łeb?

          • Grzegorz Bajorek
            • Łał, GazPol zlustrował aż trzech ekspeertów, w tym sekretarza redakcji, niesamowita robota śledcza!

        • wronski111

          Czy jest Panu wiadome, że Tupolew posiadał system http://pl.wikipedia.org/wiki/ACARS Gdzie są logi z zapisu i dlaczego nikt ze „specjalistów” nie domaga się ich ujawnienia?

  • Grzegorz Bajorek

    co do teorii spiskowych, jestem szczecinianinem jak autor; mam taką jedną; władza PO w mieście usunęła jeden z symboli miasta; czy usunięcie masztu z Maciejewicza jest symbolicznym usunięciem ze świadomości ogółu osoby Antoniego Macierewicza, demaskatora i pomysłodawcy ujawnienia agentów polskiego parlamentu w rządzie Olszewskiego podczas nocnej zmiany? proszę o ustosunkowanie się do moich bsesji…

    • Andrew Ankwicz

      Dobrze, że wiesz iż to obsesja. Dobrze rokuje leczenie.

      • Grzegorz Bajorek

        No tak, pełen zestaw argumentów. Ignoranci…

  • Świetny wpis. Szacun i dzięki za poświęcony czas i wysiłek na wydobycie tych wszystkich informacji i połączenie ich w tak dobry wpis.

    Szkoda, że te fakty nie mają znaczenia dla wszystkich zwolenników spisku, którzy gardzą twardymi danymi i wszystkim co stoi w sprzeczności z ich wypracowaną w ciągu pierwszych minut po katastrofie tezą, że ZAMACH!

    Na pewno jednak jest to jedno z niewielu miejsc, do których można ich odsyłać w celu wykazania, że ci naukowcy nie mają prawa arbitralnie wypowiadać się w sprawie katastrofy lotniczej. Ich opinie niczym nie różnią się od opinii każdego dowolnego hobbysty czy amatora zainteresowanego dowolnym tematem. Owszem, oni mają stopnie naukowe, ale to tylko jeszcze bardziej ich deprecjonuje i hańbi. O czym zresztą Autor wpisu wspomniał kilka razy.

  • wopako

    To nie Przejdzie do Veritas:
    „Jak tam chorągiewkowanie, podpatrywanie co tam napiszą praficowe fp i kopiowanie ich u siebie, bo nie masz żadnych swoich poglądów?”

    Rozumiem, że racjonalista = lewak?

    Poza tym Macierewicz to nie prawicowiec, bo trudno socjalistę uznać za takowego.

  • Christopher Ziyo

    Jak można być tak bezbrzeżnie tępym jak autorzyna tego artykuliku ? Wyjaśnij inteligencie na jakiej podstawie sądzisz, że badaniem katastrof lotniczych powinni zajmować się tylko ludzie związani z lotnictwem ? Od dziecka w każdej szkole nauczyciele uczyli mnie, że matematyka, fizyka, chemia jest we wszystkim co nas otacza. Kwestionując zasadność korzystania z wiedzy naukowców w takiej sprawie tylko dlatego, że nie są pilotami, lotnikami czy ogólnie ludźmi związanymi z lotnictwem jest wyrazem skrajnej głupoty i totalnej intelektualnej kompromitacji. Dawno nie czytałem tak pozbawionego sensu i logiki tekstu, w którym jednocześnie autor sugeruje, że jest bystrzejszy od innych.

    • A jak złamiesz noge, idź do okulisty, przecież to też lekarz. Intelygencie.

  • piotr

    lekko śmieszny ten artykuł… Widzę dwie opcje; ktoś Ci za to zapłacił…, albo jesteś skończonym debilem… Polecam szukać informacji w różnych źródłach…, wziąć to wszystko na „wagę” i pomyśleć… Piszesz tu, cytujesz ludzi jednego frontu… Przypadek? Ideologia? Lojalność partyjna? Czy może stwierdziłeś, że jest jedna prawda, poszukałeś informacji, które potwierdzają Twoją teorię i to opublikowałeś… Zero obiektywizmu. Gratuluję :-) Jesteś prostakiem… Jesteś prosty jak konstrukcja cepa… Gdybyś był PINem, to byś wyglądał tak: 1234

    Pozdrawiam myślących i niemyślących, łykających „prawdę” jak młode pelikany

    • Lekko śmieszny komcik spizgowego oszołoma, tudzież leminga smoleńskiego. Sio.

    • Andrew Ankwicz

      Lecz się, Piotrusiu, lecz!

      • Grzegorz Bajorek

        Andrew jest tak zrównoważony, logiczny umysł ścisły, że przez ten ścisk żadne alternatywne opcje nie wchodzą mu do głowy. Wszystkich tych którzy są otwarci na opozycyjne założenia, z góry nazwie oszołomami. Będzie się zapierał rękami i nogami, wyprze ze świadomości możliwość istnienia współczesnego rozbioru kraju bo ma po prostu kompleks i marną wiedzę historyczną. Kompleks niższości względem fikcyjnych autorytetów, znajomych obcokrajowców, których próbuje doścignąć w swej europejskości i kompleks biednego kuzyna w gronie państw zdrowych gospodarek.
        Wybaczcie mu bo on na siłę szuka w otaczającym syfie pozytywów. A tych jak na lekarstwo…

  • anuszka

    Już chciałam linkować na blogu, na fb i polecać tę notkę znajomym. Ale nie mogę tego zrobić. Nie polecę nikomu tekstu, w którym obok merytorycznych argumentów na temat niekompetencji „ekspertów” autor umieszcza sensacje na temat niechwalebnej przeszłości ich rodziców.

    Autorze, nie wiem, czy ty to widzisz, ale wrzucając do jednego wora argumenty merytoryczne oraz argumenty wstrętne – i usprawiedliwiając się, że „oni” też tak robią – strzelasz sobie w stopę. Jest to złe. Jest to niepotrzebne. Protestuję. Nalegam, żebyś wykasował tamten fragment.

    http://mlodyfizyk.blox.pl

  • rostredo

    A może Jacyna-Onyszkiewicz zbada jednak czas C koordynacji K sił Trójcy Świętej S(TŚ) i określi ich wektor W w działaniu w ostatniej fazie lotu Tu-154? W ten sposób dowiemy się, w którym momencie, jaka, jak skierowana i pod jaką postacią siła szatana S(Sz) spowodowała odchylenie przechwytującej WS(TŚ) i w konsekwencji katastrofę.

    A co do tezy prof. Gierasa, to pewnie miał on raczej na myśli to, że prawdopodobienstwo zapłonu paliwa w lewym zbiorniku trzeba badać, bo tego wymaga skrupulatność naukowa, ale de facto było ono tak niskie, że praktycznie można je wykluczyć, więc zgodnie z poważną hipotezą, musiał miast tego nastąpić wybuch bomby.

    • Andrew Ankwicz

      A skąd tam się wziął szatan skoro tylu kapelanów z wodą święconą tam leciało?

      • Grzegorz Bajorek

        Nie jestem wierzący i uważam że religia jest szkodliwa. Jest to jednak jedna strona medalu. Byś mógł tu dziś pisać swoje cyniczne uwagi, ktoś kiedyś oddał życie w walce o skrawek tej ziemi w Europie. Robił to z wiarą w Boga, z honorem, dla ojczyzny. Jesteś toksyczny…

  • wronski111

    Autorowi zostało jeszcze kilkadziesiąt sztuczek erystycznych do przetrenowania ( http://www.aniolkicharliego.republika.pl/erystykaliber.html )Tu akurat zastosował http://pl.wikipedia.org/wiki/Argumentum_ad_personam Artur Schopenhauer w swoim dziele Erystyka wskazuje, że jest to ostatni sposób nieuczciwej argumentacji, który stosuje się, gdy wszystkie inne sposoby zawodzą i nie ma szans na wygranie sporu.

  • jot-es49

    Na kanwie dyskusji o trzech naukowcach, przetaczającej się przez media, przez jednych określanych mianem ataku na naukę, przez innych uznających wolności wypowiedzi środowiska naukowego a przez jeszcze innych uznawanych za hochsztaplerów – moje pięć groszy.

    Po pierwsze uważam, że wolności zagwarantowane obecnie w Polsce dotyczą również wolności wypowiedzi. Nie uważam, że naukowcy nie mają prawa do własnego zdania – mają na takiej samej zasadzie jak i my wszyscy. Jest jednak jedno „ale”. Prezentując się jako naukowcy podlegają pewnym, nazwijmy to, rygorom wypowiedzi. A więc po pierwsze – rzetelność badań. Po drugie cel badań, którym powinno być, moim zdaniem, tworzenie nowych rozwiązań problemów ważnych dla ludzkości (bardzo to górnolotne określenie – innego nie znajduję jednak).

    Niestety, w przypadku trzech omawianych bohaterów publikacji, żadna z tych, moich, przesłanek nie była realizowana.

    I tak:

    Eksperymenty przeprowadzane przez prof. Biniendę, choćby w najlepszej wierze, nie wnoszą do nauki niczego nowego. Cała ta symulacja przeprowadzona „post factum” nie dość, że obarczona „GIGO (Garbage In, Garbage Out)” nie daje asumptu do rozwoju nauki i techniki (w odróżnieniu od innych prac tegoż naukowca) – jest całkowicie bezsensowna. Nie uwzględnia bowiem jednego z najważniejszych czynników – czynnika ludzkiego. Czynnik ten jest niemierzalny – nie da się go zapisać w postaci wzoru matematycznego. Wiedzą o tym doskonale wszyscy konstruktorzy, a konstruktorzy lotniczy w szczególności. Bowiem ich matematyczne wyliczenia konstrukcji weryfikowane są zawsze przez człowieka – czyli do wiedzy teoretycznej dodawany jest ten właśnie czynnik ludzki. Po takich działaniach – inżynierowie, naukowcy, technicy i technolodzy tworzą swoistą „instrukcję obsługi” uwzględniającą osiągnięcia myśli naukowców jak również zdania praktyków – ludzi ryzykujących swoim życiem dla dobra nauki właśnie. I to jest najważniejszy błąd (poza politycznym uwikłaniem) pana prof. Biniendy.
    Co do pozostałych panów – nie będę się wypowiadał z szacunku do samego siebie. Język polski jest zbyt ubogi abym mógł znaleźć słowa – nie uznawane powszechnie za obraźliwe – na określenie ich zachowania (nie tylko „naukowego” podejścia do tematu).

    Jeśli upolitycznienie katastrofy jest dla naukowców ważne (vide – propozycje prof. Kleibera) niech wypowiadają się profesorzy politologii, stosunków i prawa międzynarodowego…

    Pozdrawiam.

    • jot-es49

      No i proszę!

      Dowody, którymi pan Binienda podpierał swoją „naukową” i kosztowną pracę podrzucił mu jakiś Vlad Igorev bardziej znany jako FYM – Free Your Mind to dr Paweł Przywara – rzeszowski filozof, literaturoznawca, ekspert ds. mediów.
      Interesuje mnie również bardzo jaką rolę pełni w tym cały śledztwie Macierewicza – jego wycieraczka???

    • jot-es49

      Po raz kolejny dopisuję ciąg dalszy na temat upadku…

      I wcale nie chodzi mi o upadek tupolewa – on jest oczywisty.

      Natomiast upadek moralny naukowca pod tytułem Rońda (wybaczcie, że nie podaję tytułów naukowych lecz nie chcę ubliżać wszystkim innym, którzy tytuły takowe posiadają i wiedzą do czego one zobowiązują) widzialny i słyszalny w Polskim Punkcie Widzenia w TV Trwam w dniu 16 października br.

      Otóż Rońda (na zwrot Pan również należy zasłużyć) w pewnym momencie oświadcza z uśmiechem na ustach jak bezczelnie kłamał w TVP1 na temat posiadanego przez siebie dokumentu i w sprawie nieprzekroczenia wysokości decyzji przez pilotów.

      Całość:

      a powyższe od 7 minuty.

      Myślę, że to całkowicie dyskwalifikuje go jako człowieka posiadającego morale. Przynosi hańbę polskiej nauce…

      Przepraszam – nic więcej nie napiszę na jego temat – cała reszta bowiem nie nadaje się do publikacji gdyż składa się wyłącznie z samych obelżywych słów jakie tylko posiada język polski.

  • Monika

    Analityk ruchu dwukierunkowego na drogach dwupasmowych, specjalistka od paralotni i spadochronów, wreszcie psycholog dorabiający w salonie kosmetycznym jako ekspert od odchudzania – tacy fachowcy weszli w skład komisji badającej najpoważniejszą katastrofę lotniczą w dziejach Polski. Kierował nią Jerzy Miller, specjalista obróbki skrawaniem z doświadczeniem w zakresie świadczeń zdrowotnych i refundacji leków. W komisji nie było znawców konstrukcji tupolewa, wojskowych kontrolerów lotu ani specjalistów od wybuchów. Szesnaścioro członków komisji w ogóle nie pofatygowało się do Smoleńska, a ci, którzy tam pojechali, nie zbadali wraku ani pancernej brzozy – pisze „Gazeta Polska”.

    Ci, którzy zarzucają ekspertom zespołu parlamentarnego, że nie są specjalistami od badania katastrof lotniczych (mimo że nigdy się za takich nie podawali – przeciwnie, do znudzenia powtarzali, że są fachowcami w swoich dziedzinach), powinni przyjrzeć się składowi komisji Jerzego Millera.

    Tyle, ile przekazali Rosjanie

    Na czele komisji stał urzędnik, minister spraw wewnętrznych, wcześniej wiceminister finansów i szef Narodowego Funduszu Zdrowia. Z wykształcenia inżynier automatyk, po studiach specjalizujący się w obróbce skrawaniem. Miller wsławił się tym, że trzykrotnie jechał do Moskwy po kopie nagrań z czarnych skrzynek. Za pierwszym razem przywiózł nagranie o kilkanaście sekund krótsze, za drugim razem – zaszumione. Miller faktycznie pełnił rolę komisarza politycznego komisji, jako polityk Platformy Obywatelskiej wykonywał polecenia otrzymane od Donalda Tuska.

    Sekretarzem komisji została mgr Agata Kaczyńska, specjalista w zakresie wyszkolenia, budowy i eksploatacji spadochronów i paralotni, prawniczka zajmująca się organizacją pracy w Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych.

    Szefem podkomisji technicznej komisji Millera był dr inż. Stanisław Żurkowski. Nie ma danych na temat pracy doktorskiej i okoliczności uzyskania przez Żurkowskiego stopnia doktora nauk technicznych. Jego zastępcą był płk mgr inż. Mirosław Wierzbicki – inżynier lotniczy, inżynier pokładowy, szef Pionu Techniki Lotniczej w Inspektoracie MON.

    Nie ma jasności, czy Żurkowski jako szef podkomisji był w Smoleńsku, z pewnością natomiast miejsce katastrofy obejrzał Wierzbicki. Oto, co można przeczytać o nim w wywiadzie rzece z Edmundem Klichem „Moja czarna skrzynka”:

    „Edmund Klich: – Wierzbicki odmówił wykonania planu badania wraku.

    Redaktor: – Wierzbicki w ogóle znał się na konstrukcji tupolewa?

    – Z tego, co wiem, w Smoleńsku nie było nikogo, kto w tej dziedzinie byłby specjalistą.

    – Czy to znaczy, że Polacy w ogóle nie chodzili do wraku?

    – Jeśli chodzili, to niewiele z tego wynikało. W czerwcu zrobiłem odprawę w Moskwie, na której omawialiśmy wyniki pracy. Wierzbicki przedstawił na niej tylko tyle, ile przekazali mu Rosjanie”.

    O wpływie sieci ulicznej

    Jedynym członkiem podkomisji technicznej z tytułem profesora był Ryszard Krystek, wykładowca akademicki z Politechniki Gdańskiej (Katedra Inżynierii Drogowej), podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury w rządzie Marka Belki. Jego specjalność to inżynieria ruchu drogowego, zajmuje się m.in. bezpieczeństwem transportu drogowo-morskiego, wpływem struktury sieci ulicznej na sprawność i efektywność funkcjonowania transportu indywidualnego w miastach, analizą zagrożeń bezpieczeństwa wyprzedzania na dwupasmowych drogach dwukierunkowych. W 2009 r. na konferencji pod patronatem marszałka sejmu Bronisława Komorowskiego wygłaszał referat „Badania losów ofiar wypadków drogowych”.

    W podkomisji technicznej znalazł się także ppłk dr inż. Sławomir Michalak – inżynier lotniczy z Instytutu Technicznego Wojsk Lotniczych, kierownik Zakładu Awioniki. Jak napisał „Nasz Dziennik”, Michalak to stypendysta sowieckiego Instytutu Inżynierów Lotnictwa Cywilnego w Rydze. Ppłk Michalak był w Moskwie przy odczytywaniu czarnych skrzynek. Tam miał sugerować odsłuchującemu nagrania rozmów z kokpitu tupolewa ppłk. Bartoszowi Stroińskiemu, by nie skupiał się na identyfikacji nierozpoznanego głosu, przypisanego niesłusznie gen. Błasikowi.

    – Zrobiły to już osoby, które „dobrze znały” dowódcę Sił Powietrznych – miał powiedzieć Stroińskiemu Michalak.

    Warto dodać, że głos gen. Błasika rozpoznał – jak podał „Nasz Dziennik” – płk rez. Wiesław Kędzierski, który zaraz po katastrofie smoleńskiej został wydelegowany do Moskwy jako tłumacz. Kędzierski, który pracował w Dowództwie Sił Powietrznych, ukończył Wojskową Akademię Lotniczą im. Gagarina w Moninie pod Moskwą. Ze znajdujących się w IPN dokumentów wynika, że płk Kędzierski w okresie PRL był delegowany na szkolenia wojskowe w Związku Sowieckim.

    Walka z otyłością

    Szefem podkomisji medycznej komisji Millera był płk dr Olaf Truszczyński – psycholog lotniczy z Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej. Równocześnie specjalista od walki z otyłością, w której to dziedzinie udzielał się dorabiając w salonie kosmetycznym.

    W komisji Millera byli także prawnicy. Najbardziej znany z nich to prof. Marek Żylicz, specjalista od prawa międzynarodowego. Jako członek komisji był zwolennikiem działań, które „nie będą drażnić niedźwiedzia”. Z kolei dr Agnieszka Kunert-Diallo to specjalista od kolizji praw w międzynarodowym transporcie lotniczym. Na uczelni Łazarskiego daje m.in. następujące wykłady: „Dokumenty przewozowe (kontrola dokumentów)”.

    Specjalista od mikrosamolotów ze skrzydłami machającymi

    Kluczową rolę w komisji Millera pełnił Maciej Lasek, wiceprzewodniczący podkomisji lotniczej – pilot samolotowy, inżynier lotniczy. Lasek pisał pracę doktorską pt. „Wpływ interferencji aerodynamicznej na ruch zrzucanych z samolotu zasobników”, ma też na koncie kilkanaście artykułów, których był współautorem – m.in. „Badanie wrażliwości strukturalnej modelu ruchu ornitoptera sterowanego”, „Modelowanie i symulacja lotu mikrosamolotu ze skrzydłami machającymi”, „Modelowanie i realizacja techniczna urządzeń wspomagających kaskaderskie efekty specjalne”. W latach 1993–2010 brał udział w próbach fabryczno-państwowych samolotów ultralekkich oraz jako pilot doświadczalny w próbach fabryczno-państwowych pięciu typów szybowców i motoszybowców.

    W 2003 r. Maciej Lasek został wiceprzewodniczącym Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Hania Archangielska z portalu Pl.Wolności przeanalizowała 147 wypadków, które zdarzyły się od tego czasu do lipca 2010 r. „Mamy 17 zdarzeń badanych pod kierownictwem doktora inżyniera Macieja Laska. Ciekawe jest zestawienie samolotów biorących udział w tych 147 badanych wypadkach. To cała seria samolotów An, malutkich Cessn, przedpotopowych Piperów, piękna rodzina Wilg, Kolibrów i Zlinów, czyli głównie jednosilnikowe, turbośmigłowe samoloty szkolno-treningowe, turystyczne i akrobatyczne, w tym jedna prawdziwa bestia – dwusilnikowy Let L-200 Morava. […] Co do samych zdarzeń, to mamy tu głównie awaryjne lądowania z powodu zakłóceń pracy silnika, nierzadko wskutek braku paliwa, za to na trawiastych podłożach lotniska lub okolic, z utratą podwozia lub tylko zaryciem w grunt i kapotażem. Zdarzyły się też niestety i takie wypadki, w których doszło do zahaczenia o przeszkody naziemne wskutek złej pogody lub utraty silnika, ale to wyjątki. Większość stanowią problemy z dobiegiem po przyziemieniu, czyli lotnicze pierwociny. Wszystkie badane wypadki dotyczyły samolotów o prostej konstrukcji z czasów braci Wright, nieposiadających skomplikowanej awioniki i aparatury. Ich badania polegały na oględzinach pola wypadku i analizie dokumentów samolotów.

    Jakie jest zatem realne doświadczenie badawcze wielce szanownych dżentelmenów i bardzo uczonych doktorów Laska i Klicha, jeśli nigdy nie badali żadnej katastrofy dużego, wielosilnikowego samolotu odrzutowego, skutkującej znaczną liczbą ofiar śmiertelnych?”.

    • Czyli jednak dr Lasek badał katastrofy lotnicze?

      To teraz ja :
      BIO : dr Maciej Lasek

      – Ogólnie : 51 publikacji naukowych od 1992, ostatnia w 2013. H-indeks=6.
      – W 2002 zakończył pracę w Instytucie Lotnictwa
      – Od końca 2002 pracuje w Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotnicznych (http://www.transport.gov.pl/2-4821a237de95c.htm)
      Zakończył badanie 93 wypadków, 16 poważnych incydentów i 333 incydentów.
      Odbył 2 kursy zarządzania badaniem dużych katastrof lotniczych organizowane przez SCSI (USA w 2005) i Singapore Aviation Academy (2006 r.)
      – Od dwóch lat jest adiunktem na MEiL PW (http://www.meil.pw.edu.pl/). Wykłada Mechanikę lotu i badanie wypadków lotniczych.
      – Doświadczenie lotnicze – wyszkolił ponad 70-ciu uczniów. Szybowce (instr. pil. dośw) i samoloty do 5700kg w tym wielosilnikowe.
      – Z publikacji: dotyczyły one techniki lotniczej (aerodynamika, mechanika lotu, identyfikacja, badanie wypadków lotniczych),

      Zespoł dr. Laska :

      1) Płk pil. mgr inż. Mirosław Grochowski – pilot wojskowy;
      2) Mgr Agata Kaczyńska – prawnik ze specjalizacją z prawa lotniczego;
      3) Ppłk pil. mgr inż. Robert Benedict – pilot wojskowy, pilot doświadczalny;
      4) Mjr lek. med. Bogusław Biernat – lekarz wojskowy, anatomopatolog;
      5) Mjr. mgr inż. Dariusz Dawidziak – inżynier lotniczy;
      6) Mjr. mgr inż. Leszek Filipczyk – inżynier lotniczy;
      7) Mgr inż. Bogdan Fydrych – specjalista z zakresu kontroli ruchu lotniczego;
      8) Mgr Wiesław Jedynak – pilot liniowy w PLL LOT, instruktor, wykładowca Prawa Lotniczego na MEiL
      9) Mjr mgr inż. Artur Kułaszka – inżynier lotniczy, kierownik Pracowni Badań Silników Lotniczych w ITWL;
      10) Mec Agnieszka Kunert – Diallo – prawnik ze specjalizacją z prawa lotniczego;
      11) Mgr inż. Krzysztof Lenartowicz – pilot liniowy w PLL LOT;
      12) Mgr inż. Piotr Lipiec – inżynier;
      13) Mgr inż. Edward Łojek – inżynier lotniczy, radiooperator, kierownik Działu Planowania i Nadzoru Operacji Lotniczych w PLL LOT;
      14) Komandor rezerwy pil. Dariusz Majewski – pilot wojskowy w rezerwie;
      15) Mgr inż. Władysław Metelski– inżynier lotniczy;
      16) Ppłk dr inż. Sławomir Michalak – inżynier lotniczy, kierownik Zakładu Awioniki w ITWL;
      17) Ppłk mgr. inż. Cezary Musiał– inżynier lotniczy, technik pokładowy;
      18) Ppłk mgr inż. Janusz Niczyj– inżynier lotniczy;
      19) Płk rez. mgr inż. Jacek Przybysz– inżynier lotniczy;
      20) Mjr rez. mgr inż. Jerzy Skrzypek– inżynier lotniczy;
      21) Mgr inż. Kazimierz Szostak– inżynier pokładowy;
      22) Ppłk rez. mgr inż. Waldemar Targalski – pilot wojskowy w rezerwie, pilot liniowy;
      23) Płk dr Olaf Truszczyński– psycholog lotniczy;
      24) Płk mgr inż. Mirosław Wierzbicki– inżynier lotniczy, inżynier pokładowy;
      25) Płk dypl. Rez. pilot dr Andrzej Winiewski– pilot wojskowy w rezerwie, prawnik, specjalista ds. funkcjonowania operacyjnego portów lotniczych;
      26) Mgr. inż. Wiesław Wypych– inżynier lotniczy w PLL LOT;
      27) Dr hab. Marek Żylicz– specjalista prawa międzynarodowego lotniczego;
      28) Dr inż. Stanisław Żurkowski – inżynier.

      Dziękuję za uwagę.

  • Gargi

    A czy autor wysłał powyższe wywody (bez urazy) do wiadomości zespołu parlamentarnego ??? Może warto

    • Nie wysyłałem, ale nie obrażę się, jak ktoś ich poinformuje ;)

  • Paweł Przybyłek

    Ile kosztuje taki artykuł? Pytam z ciekawości.

    • Tydzień wyszukiwania informacji, dzień i dwie noce pisania i korekty, paczke kawy i kilka paczek fajek. No i oczywiście coś na ból brzucha, ze śmiechu.

  • Paweł Przybyłek

    Kto najbardziej skorzystał na katastrofie pod Smoleńskiem ???

  • iluw

    Chylę czapkę.

  • tomek k

    Wyliczanka Autora w sposób oczywisty jest wyliczanką faktów – to jasne.
    Mnie Smoleńsk z założenia nie kręci, choć wiem że to była niewątpliwa tragedia itd. ale mimo wszystko zainteresowała mnie taka sprawa: iż podobno zespół ekspertów „rządowych” to taka sama zbieranina, jak zespół Macierewicza. Chodzi o ludzi Laska: przewodniczący jest astrofizykiem itd. Czy to prawda? Nie chce mi się sprawdzać, „wali mnie to” – ale jeśli to prawda, to jednak w jakiś sposób kłopotliwa ;)

  • Rinah Devi

    Bardzo ciekawa analiza. Czy wiadomo ilu licencjonowanych pilotów badało katastrofę Lockerby? Czy wszyscy fizycy, pirotechnicy, chemicy i inni eksperci posiadali wymaganą licencję pilota i doświadczenie w badaniu katastrof lotniczych?

  • Kamil Roman

    Stary ten wpis, ale kilka uwag po bardzo pobieżnym przeczytaniu, bo mijasz się z prawdą w co najmniej kilku przypadkach:

    1. TAWS#38 zarejestrował kilka awarii w samolocie, więc to nieprawda, że systemy działały do końca.
    2. Instytut Sehna nie badał ingerencji w taśmę, a w swojej opinii o autentyczności nagrań oparł się o ustalenia MAK.
    3. Powołujesz się na Szuladzińskiego, którego Artymowicz zainteresował KwS na potrzeby bicia nim Zespołu Parlamentarnego. Szuladziński po zapoznaniu się z katastrofą stwierdził, że ewidentnie doszło do wybuchów i przeszedł na drugą stronę mocy.
    4. ABSOLUTNIE NIKT(!) z tzw. apolitycznego zespołu, któremu przewodniczył czynny polityk, były minister spraw wewnętrznych, który obecnie za wierną służbę otrzymał synekturę wojewody województwa małopolskiego, NIE BADAŁ KATASTROF LOTNICZYCH. Z tych prostych przyczyn, że takich w Polsce od wielu, wielu lat nie było. Panowie są specjalistami co najwyżej badania awarii awionetek, uszkodzonych balonów i wypadków motolotni.

    Ale tak to bywa, gdy „prawda została już ustalona i żadne nowe fakty jej nie zmienią”, jak to przenikliwie powiedziała Kolenda-Zaleska

  • jacdom1

    Wielkie podziękowanie i ogromny szacunek za pracę włożoną w ten post. Obnażenie całkowite:) Pozdrawiam

  • Anna Oa

    CO prawda, to juz jakas prehistoria i chyba nikt tu nie zaglada, ale rozbawil mnie autor. Oczywiscie, specem nad specami jest Lasek, doktor z bodajze czterema kiepskawymi publikacjami. Niech mu jakies prosesory nie podksakujom!!! co tam profesory, liczom com, a przecież kazdy wie – jak walnelo to urwalo!!
    o taki ladny obrazek naryswal pan Lasek z Amielinem, prosze: Smoloto se leci, krzaczki sobie sobie stoja, woreczki lezom. od razu widac ze fahowiec!

    http://pskis.w.interii.pl/apr10/wersja_MAKolaja_Brzozenki.jpg

  • Pio, ja ju Ci mowilem jak to bylo z ta akcja i kto tu mysli co i komu ;)

    poza tym to dawno tu nic nowego nie bylo, czekam.

  • ~~żorek.pl

    Teraz Pis nie kilku a kilkadziesiąt profesorów zwoła aby tylko udowodnić wersje Macierewicza,Tusku i p.Komorowski miejcie się na baczności już możecie pakować przybory higieny cele są uszykowane dla was.Karzeł dotąd będzie wojował Smoleńskiem dopóki was nie wsadzi.

  • Boris Rossen

    No to teraz dla równowagi przedstaw proszę skład komisji Millera

  • Pingback: #PrzedsiębiorstwoSmoleńsk | Piotr Kupś – Blogi Liberté!()

  • Pingback: Pijani PISem.Piotr Kupś – Blogi Liberté! | Piotr Kupś – Blogi Liberté!()