Sprostowanie : Lecznicze zioła i witaminy w UE nie będą zakazane.

Miałem już nie pisać w tym roku. Miałem, ale w kilka godzin po ukazaniu się ostatniego artykułu, na Facebooku zaroiło się od artykułu z pewnego bloga, z którego grzmiano że Unia Europejska zablokowała nam, biednym ludziom dostęp do ziół , witamin i suplementów diety, a wszystko za sprawą wejścia w życie nowej dyrektywy. Pokuszę się więc o krótkie acz treściwe sprostowanie.

Przede wszystkim, nie jestem jakimś specjalnym euroentuzjastą czy przeciwnikiem fitoterapii. Nie mogę natomiast przejść do porządku dziennego, nad próbami paranoicznych postękiwań rzeszy ludzi związanych z biznesem nabijania w butelkę, mamiących nic nie świadomych konsumentów (a często przecież chorych konsumentów) wizją „naturalnych terapii zastępczych”. Artykuł z wyżej wspomnianego bloga notabene, jest w istocie  przedrukiem artykułu  z… 1 maja 2011 w szanowanym dzienniku „The Guardian„. Trochę późno się obudzili, jak na rozsyłanie tego, ale co tam! Darujmy sobie żenujący komentarz autora bloga i skupmy się na części merytorycznej:

„Według nowej dyrektywy UE, lekarstwa pochodzenia ziołowego będą musiały być rejestrowane.”

Proszę zwrócić uwagę na zwrot „lekarstwa”. Brzmi to nieco inaczej niż „produkt spożywczy”, prawda? W tym rzecz, bo np. leki nasercowe na bazie naparstnicy (np. Digoxin) już taką weryfikację przeszły. Dyrektywa 2004/24/EC, która właśnie wchodzi w życie ujednolica przepisy tak, żeby umożliwić wolny obrót preparatami ziołowymi w obrębie Wspólnoty Europejskiej, a ponadto, znacząco (o tym później) uprościć dopuszczanie do obrotu tradycyjnych preparatów. Leki ponad to, muszą wykazać się udokumentowanym działaniem leczniczym, co czytelnicy tego bloga z pewnością docenią, mając w pamięci chociażby popularną notkę o swawolach producentów kosmetyków czy ostatni wpis traktujący o odczuwanej różnicy przez Panią Prezydentową. Co więcej, jeśli tylko w przeciągu 15 lat preparat ziołowy był dostępny w sprzedaży(Artykuł 16a punkt 1d Dyrektywy), to dopuszczenie go do obrotu na podstawie nowej dyrektywy, następuje w wyniku przyspieszonego i uproszczonego postępowania (Artykuł 16a Dyrektywy),  a żeby pójść już kompletnie na rękę mitycznym babciom spod lasu sprzedających ziółka i nalewki, UE postarała się również o potężną bazę monografii na temat preparatów ziołowych (Artykuł 16f punkt 1 Dyrektywy), także producenci tradycyjnych  ziół, nic już w zasadzie nikomu udowadniać nie muszą.

„Dodatkowo wymogiem jest dołączanie do produktów informacji o możliwych skutkach ubocznych. Producenci preparatów ziołowych twierdzą, że nowe regulacje wypchną ich z rynku i zmuszą do zamknięcia firm.”

Dramat. Kilka lat temu, dostałem od swojego wuja bardzo interesującą książkę : „Rośliny lecznicze i ich praktyczne zastosowanie” – Ożarowski & Jaroniewski (w Scibd dostępna tu,  całkiem za darmo). Ten opasły tom kataloguje setki roślin leczniczych zestawiając ze sobą w przypadku każdej jednej : skład surowcowy, podstawowe związki czynne, dozowanie, zastosowanie, przetwory, oraz działanie niepożądane. W roku 1987, kiedy książka ujrzała półki księgarskie, polskim profesorom farmacji piszącym tą wspaniałą i użyteczną pozycję nie śniło się nawet by takich informacji nie zamieścić. W czym więc problem? Czy na prawdę kogoś dziwi, że zioła to takie same związki chemiczne jak każde inne, i mogą powodować skutki uboczne, działanie niepożądane, a nawet śmierć? W rzeczywistości wspomniane prawodawstwo ma uderzyć przede wszystkim w producentów wszelkiej maści parafarmaceutyków, cudowne lub magiczne mikstury dla wszystkich i na wszystko, mające jedną wspólną cechę: ich działanie biologiczne jest bliskie zeru, a o leczniczym nie można mówić poważnie bez naginania faktów naukowych. Producent już nie będzie mógł obiecywać na opakowaniach czarodziejskich efektów działania, będzie musiał to udowodnić. Także, drżyjcie homeopaci i szarlatani! Was na pewno ta regulacja zepchnie do podziemia! Czytamy dalej :

„Po wspomnianych badaniach stwierdzono, że 58% respondentów uważa te produkty za bezpieczne,  dlatego, że są pochodzenia naturalnego. Według oponentów ziołowe leki mogą powodować szkodliwe efekty uboczne.”

Oczywiście że mogą (patrz wyżej), z tym że jedna mała uwaga : ludzie zapominają że prawdy naukowej, efektów badań klinicznych, nie przegłosowuje się demokratycznie, a lekarstw nie wprowadza się na rynek, w wyniku badań ankietowych wśród królików doświadczalnych. Każdy kto zna pojęcia takie jak placebo, ślepa próba, może i nawet podwójna ślepa próba, wie  doskonale o co chodzi, i na nim histeryczne pokrzykiwania nie robią wrażenia, reszta kwituje to mniej więcej tak:

„Zastanówmy się, jakie będą konsekwencje regulacji delegalizujących ziołolecznictwo. Po pierwsze beneficjentem będą koncerny farmaceutyczne, które zapewne mają spory udział w lobbowaniu tej szkodliwej regulacji.

Kiedy czytałem sobie wczoraj te dyrdymały, naszła mnie myśl specyficzna, mam bowiem 100 metrów od domu sklep zielarski Herbapolu. Pomyślałem, że się przejdę przed zamknięciem i zapytam o nowe regulacje. Miła Pani z uroczym mężem, poinformowali mnie, że „nowa regulacja działa już mniej więcej od kwietnia tego roku, a do przedwczoraj mijał termin rejestracji tzw. specyfików tradycyjnych„. Nieco zdziwiony, wróciłem do domu, zaparzyłem herbatę i zacząłem googlować – chciałem wiedzieć, z czyjej inicjatywy panoszą się po internecie artykuły w podobnym, dramatycznym tonie . Przeszło mi bowiem przez myśl, że mogą to być właśnie, homeopaci, naturopaci, szamani i czarodzieje, którym nowa regulacja odetnie źródło finansowania i możliwość robienia ludzi w bambuko. I co? Bingo!

Życzę wesołych, rodzinnych i zdrowych Świąt, wszystkim czytelnikom.

Informacje o To nie przejdzie

Wieczny student, sceptyk, prześmiewca i cynik. Samozwańczy adiunkt w Instytucie Dziejów Najnowszych Pseudologii Stosowanej. Na blogu publikuję teksty związane z paranauką, pseudonauką, teoriami spiskowymi oraz papką informacyjną.
  • Sporo ludzi ufa preparatom naturalnym, bo to jest niby nie ta ZUA chemia, tylko coś bezpiecznego (bo naturalnego :)). A bywa różnie (i jak zwykle wkleję notkę): http://sporothrix.wordpress.com/2010/12/29/niekonwencjonalne-%E2%89%A0-naturalne-%E2%89%A0-bezpieczne/

  • Jarek

    Jesteś DEBILEM i przynajmniej farmaceutą!!!

    • Biorąc pod uwagę masę dowodów jakie przytoczyłeś, muszę się poważnie zastanowić nad sensem istnienia tego bloga.

  • Max

    A co w tym dziwnego że naturalne rzeczy są bezpieczniejsze? Natura za pomocą ewolucji wykształciła u ludzi zdolności do pozyskiwania substancji odżywczych z naturalnych źródeł właśnie…szeroko pojęta syntetyka tak nagminnie stosowana w żywności dzisiaj jest dopiero znaczkiem pocztowym na szczycie wieży Eiffla obrazowo przedstawiając czas w którym jest stosowana do czasu w jakim człowiek zdobywa pożywienie od początku istnienia gatunku ludzkiego. W przypadku niektórych osób żywienie się tylko z naturalnych źródeł jest kardynalnym wymogiem dobrego zdrowia…i jego brak jednocześnie przyczyną wielu destabilizacji w organiźmie na które przecież taki Baxter albo Bayern już mają złote remedium i recepty u lekarzy. Oczywiście nie każda naturalna substancja jest dla człowieka korzystna…ale żonglowanie pojęciami jakiego dopuszcza się autor przy takich rozważaniach jest znamiennym przykładem Goebbelsowskiej retoryki…

    • Toksyna botulinowa czy „jad” osy morskiej, jedne z najsilniejszych trucizn, są stuprocentowo naturalnymi produktami ewolucji.

      W przypadku niektórych osób żywienie się tylko z naturalnych źródeł jest kardynalnym wymogiem dobrego zdrowia…

      Żadne badania tego nie potwierdzają.

      • kola

        Potwierdzają :-) Poszukaj… Od wielu lat istnieje galąż nauki, która zajmuje się leczniczym lub nie wpływem diety na zdrowie człowieka. Dr Gerson z powodzeniem leczy guzy właśnie dietą i dopasowaną indywidualnie suplementacją.

        Po za tym proponuję z lekkim dystansem podchodzić do badań naukowych. Przeprowadzane są na bardzo małej (w stosunku do światowej populacji) próbie. I nagle okazuje się, że przebadane we wszystkie możliwe strony leki dla osób cierpiących na schizofrenię potęgują objawy u osób pochodzenia afrykańskiego. Medycyna międzykulturowa to bardzo ciekawa sprawa.

        Co do homeopatii… rzeczywiście istnieje coś takiego jak podawanie minimalnej dawki trucizny, żeby wyleczyć organizm. We wsiach mazowieckich (a może innych też ale nie mam potwierdzenia) gdy ktoś miał zapalenie korzonków na przykład przykładano mu pszczoły, które żądliły – czyli wprowadzały tuciznę, która to trucizna „jakimś cudem” leczyła ów stan zapalny. Oczywiście nie można ot tak sobie dać się pszczołom żadlić – na różne objawy były różne przepisy. Zresztą pszczelarze należą do najdłużej żyjących statystycznie ludzi na świecie :-)

        I na koniec: fajnie, że gasisz histerię :-) Najważniejsze to mieć otwartą głowę i nie zamykać się w jednym obozie. Bo nie ma jednej, jedynej słusznej prawdy…

        Pozdrowienia!

        • Marc1n

          1. Zdefiniuj naturalne. Bo widzisz, taki BigMac też jest ws większej części naturalny.
          2. Terapia Gersona – skuteczność zerowa. Całkowicie nienaturalna bo jak lewatywa z kawy może być naturalna?
          3. Przypadki innego działania leków, prawdziwych leków, nie śmiesznych pseudo-terapii są wyjątkami, nie normą.
          4. Minimalnej dawki trucizny. Czyli minimalnej, nie zerowej, jak to robią homeooszuści.
          5. Jad pszczeli jest skondensowaną mieszanką substancji chemicznych. Nie jest wodą destylowaną bez jednej cząsteczki środka leczniczego.
          6. Prawda jest jedna jedyna. Zawsze. Mogą być tylko różne jej interpretacje.

          • @Kola :
            Zerknij chociaż do Wikipedii i nie powielaj bzdur: witaminy nie leczą raka, kawa w jelicie również. Próbowano, nie da rady. Gaszenie histerii jest do samodzielnego wykonania, wystarczy przeczytać to co się krytykuje, przecież Dyrektywa jest ogólnodostępna. Pozdrawiam!

            @Marcin:
            Zaraz będzie o tym, niestety jakimś cudem działa tylko w Meksyku, pod czujmy okiem Matki Bożej z Guadalupe.

            • Marylka S.

              A to ci dopiero…
              Witamina C (a dokładnie kwas L-askorbinowy, z naciskiem na „L”) w ilości 9 g/ dobę leczy raka…
              Jeśli będzie stowarzyszony z amigdaliną (pochodzenie roślinne) i kwasem elagowym (pochodzenie roślinne) można być w 90% pewnym, że pomoże organizmowi w niszczeniu komórek raka.
              Czy ktoś z Big Pharma się tym na poważnie zajmie? Nie, bo nie można opatentować i jest w miarę tanie.
              Nie mydlmy sobie oczu – wiekszość tego typu zarządzeń unijnych nie jest wprowadzane po to, by ludziom było lepiej.
              Kasa, kasa, kasa… „money makes the world go round”.
              A „wyniki badań”, no cóż – też mogę kupić paru naukowców, którzy udowodnią, że spożywanie gówna z melasą leczy z artretyzmu. Poproszę tylko o jakieś 5 mln $.

          • andrzejk

            „6. Prawda jest jedna jedyna. Zawsze. Mogą być tylko różne jej interpretacje.”

            Innych punktów nie skomentuję, ale tu mnie rozbawiłeś. Napisz może jaka to Prawda, jak poznać, że to Prawda, kto potwierdzi, że to Prawda (Bóg? Natura? Kosmici??). O i podaj może definicję Prawdy, jaką uznajesz, bo o ile mi wiadomo jest ich chyba z 7 (najpopularniejszych oczywiście) :)

          • PAK

            > 3. Przypadki innego działania leków, prawdziwych leków, nie śmiesznych pseudo-terapii są wyjątkami, nie normą.
            Parę lat temu modna była sugestia, by kurację dobierać do ‚rasy’ pacjenta. Jak dla mnie, to pomysł nazbyt zgrubny, ale uzależnienie działania niektórych leków (prawdziwych, ale wątpię by licznych) od genów pacjenta ma być faktem.

          • Smith

            Jestem homeooszustem – wyleczyłem kociaki za pomocą homeopatii, która również była stosowana przez lekarza weterynarii. Biedne koty nie wiedziały co dostają i z tych „nerwów” ozdrowiały. Tak więc bracie „nie pieprz bez sensu” a raczej bez wiedzy.

    • „Natura za pomocą ewolucji wykształciła u ludzi zdolności do pozyskiwania substancji odżywczych z naturalnych źródeł”

      To bardzo ciekawy problem i mam temat do następnego wpisu na swoim blogu. Otóż ewolucja przystosowała nas do przetrwania jako gatunku, a to nie zawsze przekłada się na długie i szczęśliwe życie osobnika jako indywiduum.
      Wręcz odwrotnie – choroby zwane „cywilizacyjnymi” tak naprawdę są to choroby wynikłe z braku przystosowania ewolucyjnego do życia w wielu średnim i starczym.

      Choroba zwyrodnieniowa stawów – jakaż tu wina cywilizacji? Miażdżyca – jeszcze lepszy przykład – gdybyśmy pili mleko prosto od krowy i jedli jaja prosto od kury – niewielu z nas miałoby szansę przeżyć 60 lat. Zresztą miażdżycę nazywano „chorobą drwali fińskich” bo żywili się śmietanką.

      Nowotwory – to dopiero przykład! Zapadalność na nowotwory w tych samych grupach wiekowych „wczoraj i dziś” była o wiele większa wczoraj – wpływ na to miała zapadalność na raka żołądka (w Azji kontynentalnej wątroby) z powodu „naturalnych” nitrozamin, pleśni i soli mineralnych. Dopiero konserwowana straszliwym benzoesanem sodu żywność zapobiegła tej pladze. Ewolucja nie wykształciła też całkowicie skutecznych mechanizmów obronnych przeciwko węglowodorom aromatycznym – najbardziej rakotwórczym z rakotwórczych czynników, obecnym w każdym ognisku, kurnej chacie, kominku, pieczonym ziemniaku i wędzonym mięsiwie – trzeba było czekać do wynalezienia lodówek.

      Reasumując – dopiero rozwój techniki, „sztucznych” metod żywienia i rozwój cywilizacji (zmniejszenie roli obornika i innego gnoju) zmienił bieg ewolucji i przyczynił się do zwiększenia przeżywalności w wieku 50+.

  • doriza tulen

    Ciekawe wnioski i wpis. Mam pytanie, z jakiego źródła korzystałeś i czy wiesz może czy i gdzie można znaleźć oryinalny zapis dyrektyw? ale pewnie takie pełne zapisy są utajnione…

  • agent bigpharmy

    @max: a zestaw sobie może czasy w których ludzie jedzą te niesamowicie szkodliwe syntetyki (?) ze średnią długościa życia, i porównaj sobie z z tym mitycznym czasem żywienia się naturalnie, goebbelsowski retoryku…

    @doriza tulen: tak, są utajnione. Przed półgłówkami.

    • doriza tulen

      @ agent… jesli nim nie jesteś to proszę podaj jakieś konkretne linki lub źródła.

    • Max

      Powiedz gdzie napisałem że są szkodliwe? Sam biorę sporo syntetycznych suplementów i czuję się świetnie ale niektóre substancje powszechnie stosowane w przemyśle żywieniowym nie zostały do końca przebadane albo badania użyte do zatwierdzenia ich w tymże przemyśle są wątpliwego źródła (np. Aspartam). Ciało posiada naturalny mechanizm który utrzymuje równowagę na rozmaitych płaszczyznach; nazywa się system immunologiczny, sprawdź sobie na Googlach może Ci być pomocna ta wiedza a każde podawanie niesprawdzonych syntetycznych zamienników substancji naturalnych w przypadku wystapienia już jakichś dolegliwości jest tylko desperackim chwytaniem się brzytwy i prubą swoistej amortyzacji destabilizacji w organiźmie. Pomijam iż niektóre z leków jak np. sterydy zapisywane ostatnimi czasy przez lekarzy beztrosko niczym witamina C pomagają na jedną przypadłość a niszczą 10 innych naturalnych funkcji obronnych…zwyczajne tworzenie sobie rynku.

      Szybko zaczynasz manipulować faktami…weź ochłoń może sprzedaż Ci już tak bardzo nie spadnie. I daruj sobie osobiste wycieczki…dać warchołowi komputer i odrobinę anonimowości i od razu widać jak płynnie prostak z niego wychodzi.

      • Piszesz:

        niektóre substancje powszechnie stosowane w przemyśle żywieniowym nie zostały do końca przebadane albo badania użyte do zatwierdzenia ich w tymże przemyśle są wątpliwego źródła (np. Aspartam)

        Dowody, Max, dowody…Tu spojrzałeś :
        http://informahealthcare.com/doi/abs/10.1080/10408440701516184 ?
        a tu : http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17828671 ?
        Wątpliwe źródło, czyli co, Tajna Komórka FDA do podtruwania obywateli USA? Zdefiniuj, chodzi Ci o reputację Instytutu publikującego? Co konkretnie masz na myśli?

      • PAK

        > Aspartam
        Zły przykład.
        Swoją drogą, ‚słodkość’ jest specyficznym odczuciem, a „odpowiedniki” mają prawo bardzo różnić się od oryginału.

        > Pomijam iż niektóre z leków […] pomagają na jedną przypadłość a niszczą 10 innych naturalnych funkcji obronnych
        Że akurat 10 :D
        Ale poważnie — tak, leki mają skutki uboczne. Ale skąd pomysł, że substancje ziołowe ich nie posiadają?
        Czytałem kiedyś popularną pracę brytyjskiego chemika, który twierdził, że jest wręcz gorzej — lek syntetyczny ma znany skład i jest przebadany. Zioło może posiadać wiele substancji aktywnych, z których nie wszystkie są dobrze zbadane.
        Może ów chemik przesadzał, ale (jak dla mnie) to argumentacja racjonalna. A omawiana tu dyrektywa jest w gruncie rzeczy substancjom ziołowym przychylna, stawia wymagania zupełnie oczywiste.

        PS.
        Jeśli człowiek jest przystosowany genetycznie do zjadania ‚dzieł natury’, to dlaczego szkodzi mu muchomor sromotnikowy? ;D

    • len

      To nie syntetyki pomogły, wykształciuchy ;), lecz postęp techniki i wypracowanie skutecznych metod leczenia = utrzymywania czlowieka przy życiu! Chyba nikt nie ma wątpliwości, że zachorowalność na nowotwory, cukrzycę i inne chroby tej wspaniałej, plastikowej cywilizacji nieustannie rośnie!!!

      • Chyba nikt nie ma wątpliwości, że zachorowalność na nowotwory, cukrzycę i inne chroby tej wspaniałej, plastikowej cywilizacji nieustannie rośnie!!!

        Ludzie żyją dłużej, więc częściej chorują, co proponujesz?

      • Maria Konieczna

        @len

        „To nie syntetyki pomogły, wykształciuchy ;), lecz postęp techniki i wypracowanie skutecznych metod leczenia = utrzymywania czlowieka przy życiu!

        Skuteczniejsze leczenie i postęp techniki to nowe, lepsze, skuteczniejsze leki. Czego nie rozumiesz?

  • agent bigpharmy

    @doriza: przecież masz linki do treści dyrektywy w treści wpisu, który komentujesz

    @max: zabawnie brzmia oskarżenia o warcholstwo napisane przez kogoś, kto rzuca tekstami o goebbelsowskiej retoryce, nie odnosząc się do żadnego konkretnego fragmentu komentowanego tekstu…
    Potem wypisujesz znowu długi komentarz, sypiąc bzdurnymi ogólnikami, z których nic nie wynika. Co to niby są „próby podawania syntetycznych zamienników substancji naturalnych”? Jakich substancji? W jakim celu? Długie zdanie o niczym.
    A na jakich to „rozmaitych płaszczyznach” system immunologiczny „utrzymuje równowagę”…?
    Poza tym – masz jakiekolwiek dane popierające Twoja tezę, że lekarze „beztrosko ostatnimi czasy zapisuja sterydy”? Czy tak sobie napisałeś z głowy czyli z niczego?

    No i na koniec, ciekawe jakimi to faktami manipuluję w poprzednim, dwuzdaniowym komentarzu…

    • Max

      Księżyc jeszcze nie w pełni a farmaceutyczne kojoty już wyją. Rozpatrywanie średniej długości życia w świetle stopnia syntetyzacji przyjmowanego pożywienia nie ma sensu bo to jest jeden z bardzo wielu czynników tylko który miał na tą długość życia wpływ… Dzisiaj mamy proszę Pana na świecie coś takiego jak cywilizacja, ponownie odsyłam do Googli, a cywilizacja eliminuje mam nadzieję w wystarczającym stopniu aby Pan się tym przejął ewentualność zjedzenia takiego średnio żyjącego cvzłowieka przez wyżej postawionego w łańcuchu pokarmowym drapieżnika tym samym średnią życia w jak ufam wystarczającym dla Pana metody statystycznej stopniu skracając. Próba rozpatrywania średniej długości życia człowieka dzisiaj w korelacji z tą sprzed tysięcy lat tylko w świetle przyjmowanego pożywienia i na tej podstawie snucie wniosków to jest zupełna demagogia i kompromitacja niegodna nawet homo-farmaceuticus. Ja Panu nie będę tłumaczył jakiego enzymu czy innej biologicznej substancji syntetyczny odpowiednik i wzór odkryto, Pan mnie nie musi rozliczać z wiedzy; do tego polecam jakiś dobry podręcznik do biochemii.

      • agent bigpharmy

        Słowa, słowa, słowa. Tylko konkretów jak zwykle brak.
        Przez ostatnie 150 lat średnia długość życia w Europie wzrosła z +/- 40 lat do +/- 75. Wpływ bycia pożeranym przez drapieżniki możemy tu śmiało pominąć. Za to wpływu rozwoju medycyny i farmacji – nie. Podobnie zresztą, jak wpływu łatwo dostępnej i nie psującej się zbyt szybko żywności.
        Na moje pytania już gdzieś odpowiedziałeś, bo jakoś nie zauważyłem…?

      • @Max :
        Podręcznika biochemii nie widział Pan na oczy, to pewne, i to jest raz. Dwa, to że Pan czemuś nie ufa, jest wyłącznie Pańską sprawą. Trzy, te homo-farmaceuticus udostępnia Panu, np glikozydy nasercowe, uzyskiwane z naparstnicy. Rozumiem że i te dobrodziejstwa Pan ignoruje. Zioła lecznicze nie będą zakazane w UE, takie są fakty.

        • Max

          Ooo…jestem pewien że niejeden homo-pharmaceuticus który pracował nad dyrektywami dotyczącymi żywienia przy UE czy Codex Alimentarius może popisać się wielkim doświadczeniem, nierzadko zdobytym podczas długoletnich praktyk w obozach koncentracyjnych III Rzeszy.

          Tak się składa że jesli czemuś nie ufam to mam prawo wyrazić swoje obawy czy się to komuś podoba czy nie a wiem że wiele osób jest podobnego zdania co moje; twory takie jak parlament europejski były, są i będą tylko narzędziem w rękach lobbystów którzy korzystając ze społecznej ambiwalencji i bezkrytycyzmu demagogię i szarlatanerię przedstawiają jako badania na poparcie swoich uwłaczających ludzkiej inteligencji, pseudo-naukowych, zarobkowych tez. Żywienie jest pierwszym etapem przemysłu farmaceutycznego… zaniżając wartości odżywcze produktów, napromieniowując owoce, dopuszczając do obrotu genetycznie modyfikowaną żywność bez obowiązku zamieszczenia stosownej informacji o tym przez jej producenta a także jak w tym przypadku – próba ustawowej eliminacji środków naturalnej suplementacji diety jest niczym więcej jak tylko dywersyfikowaniem swoistego potencjału zdrowotnego społeczeństwa i próbą wytworzenia sobie rynku zbytu na przyszłe lata przez wielką farmację która poprzez tak potężne organy ustawodawcze jak PE banując wszystkie skuteczne, często właśnie naturalne metody oferuje w zamian obniżające odporność leki sterydowe takie jak Metypred preskrybowane przez lekarzy na pierwszej wizycie niczym witamina C.

          • agent bigpharmy

            Ziew. Powtarzasz się.
            ale to jest niezłe:
            „próba ustawowej eliminacji środków naturalnej suplementacji diety jest niczym więcej jak tylko dywersyfikowaniem swoistego potencjału zdrowotnego społeczeństwa”

            masz w słowniku tylko tę część z hasłami, ale bez objaśnień…? Co Twoim zdaniem znaczy to zdanie?

            Przedstawisz jakieś konkretne dane na temat przepisywania przez lekarzy sterydów w porównaniu do witaminy C? Najlepiej z podziałem na konkretne wskazania?

          • „Metypred preskrybowane przez lekarzy na pierwszej wizycie niczym witamina C”

            A to pewnie o mnie – nie lubią mnie w internecie, a zdarza się, że muszę tak zrobić.

    • doriza tulen

      dzięki, to mi było potrzebne, chyba jednak głupio przeoczyłam :)

  • na Facebooku zaroiło się od artykułu z pewnego bloga

    Wielokrotnie wdawałem się w dyskusję o znaczeniu Faceboka i tego typu mediów. Dawałem przykład swój i wielu sąsiadów, przyjaciół, znajomych itd, którzy konta tam nie posiadają, a jezeli posiadają – to instrumentalnie jako reklamodawcy a nie poszukiwacze czegokolwiek. Nawet więcej – w ogóle mało „siedzą” na internecie”. Dlaczego? Bo zajmują się czymś innym, i co się okazuje – „pozainternetowa” działalność daje lepsze efekty w nabywaniu wartości materialnych i niematerialnych, niż internet.

    A co do „Codex Alimentarius” to sprawa jest oczywista: To uregulowanie prawne znacznie ułatwia rejestracje i obrót lekami pochodzenia roślinnego. Wystarczy zadeklarować, iż produkt jest zgodny gatunkowo z produktem już przebadanym i sprawa załatwiona. Rzecz w tym, iż produkt musi mieć jakieś działanie lecznicze, co nie podoba się niektórym producentom…

    Inne ciekawe informacje:
    http://biokompost.wordpress.com/2010/11/25/czy-unia-europejska-zabroni-herbaty-z-rumianku/

  • Meeijn

    Dzięki za link do książki Ożarowskiego i Jaroniewskiego.

    Przy okazji: rozważ moderowanie (prewencyjne) komentarzy. Czytać hadko.

    • Moderowanie? No nie wiem, będą darli japki że cenzura, że zamordyzm, póki co, chyba nie potrzebna.

  • badbeat

    zadziwia mnie kierunek w jaki rozwija się cały łańcuch komentarzy… Ludzie! czy wy naprawdę nie macie co robić?! Zajmijcie się dzieckiem, przejdźcie się do sąsiadki/sąsiada na piwo/kawę, poleniuchujcie z książką na otomance, zamiast wygrzebywać w internecie wszystkie te bzdury, które w najmniejszym stopniu nie mają wpływu na wasze życie. Pomyślcie sobie, że już nazajutrz pójdziecie do swojej roboty czyli w najlepszym przypadku do jakiegoś biura gryźć klawiaturę i to czy w żarciu są jakieś chemiczne gówna czy nie naprawdę nie ma żadnego znaczenia. W rezultacie będziecie żyli o parę miesięcy krócej albo dłużej, co dla starych grzybów i tak nie ma już znaczenia. Sam artykuł jest ciekawy, można nawet powiedzieć pożyteczny na amatorskim poziomie wiedzy przeciętnego obywatela. To taki fakt i fajnie, że autor zadał sobie trud przeczytania tego bełkotu, ale komentarze poniżej i zaciekłość obrony dziwnych racji to komedia. Pozdrawiam wszystkich napinaczy.

  • Ubojnik

    Przyznam, że po przejrzeniu tak zacnych, polecanych serwisów, lekko się skonfundowałem co do poglądów autora. Czemu wszystko musi być regulowane? Pozwólmy naturze działać, a idioci sami powymierają.

    • Jak pisałem we wstępie, nie jestem gorącym zwolennikiem regulacji i samej UE, ale mój artykuł miał na celu skonfrontowanie faktów z internetową histerią, która nie ma nic wspólnego z prawdą.

  • gutek

    Super.Od „X” czasu używałem do leczenia anginy , zapalenia gardła , zapalenia
    oskrzeli itp mieszanek ziołowych Herbapolu.Czyli – septosan , pektosan itp.
    Opis każdy znajdzie w necie.Z uwagi , widocznie na koszt wykonania badań
    – mieszanki ziołowe , zresztą bardzo skuteczne zostały wycofane z rynku .
    Herbapol zajął się produkcją herbatek i soczków.
    Moje pytanie brzmi – uważasz , że to co było sprawdzone od dziesięcioleci ,
    skuteczniejsze od antybiotyków ( wiem z autopsji) ,bez skutków ubocznych i możliwości
    przedawkowania ,musi przechodzić jakieś badania , które kosztują ogromne pieniądze ?
    Dlaczego te mieszanki , ziół muszę teraz sam zebrać , żeby to połączyć ?
    Na ziołach znam się bardzo słabo , a Ci ludzie (zielarze), którzy je zbierali
    i zarabiali tym na życie – zostali bezrobotnymi.Czyż to nie jest paradoks ?
    Chcę kupić , ale nie mam od kogo.
    Nie mąć w związku z tym i nie wprowadzaj zamętu , jeżeli nie rozumiesz
    o co chodzi.Jak zwykle chodzi o kasę .Duże koncerny farmaceutyczne wyprodukują jakieś
    namiastki „gówno” warte , bo stać ich na badania , zgarnie kasę za antybiotyki itd.
    Zwykłego człowieka i jego zdrowie mają „gdzieś” , pomijając skuteczność
    ziół , cenę oraz możliwość odstawienia po np. trzech dniach , a nie siedmiu.
    Tylko idiota nie zrozumie , o czym piszę .
    To co piszesz jest demagogią. Np. „Ja cię nie wyrzucam z mieszkania , ja ci tylko
    dwudziestokrotnie podniosłem czynsz – sam zdecyduj.”
    Przeczytałem poprzednie artykuły i niestety muszę stwierdzić , że myślenie
    sprawia Ci ból.Z uwagi na Twoje ograniczenie umysłowe , które widoczne
    było w poprzednich komentarzach – traktuj ten post , tak jak dwa –
    pierwszy i ostatni.
    Pozdrawiam , życzę powrotu , do zdrowia.

    • zresztą bardzo skuteczne zostały wycofane z rynku

      Powiadom o tym natychmiast apteki internetowe, które wciąż sprzedają np. Septosan – może łamią prawo!
      http://www.i-apteka.pl/product-pol-1441-SEPTOSAN-ziola-fix-x-20-torebek.html

      Moje pytanie brzmi – uważasz , że to co było sprawdzone od dziesięcioleci , skuteczniejsze od antybiotyków ( wiem z autopsji) ,bez skutków ubocznych i możliwości przedawkowania ,musi przechodzić jakieś badania , które kosztują ogromne pieniądze ?

      Ja nie wiem, jak wy altmedowcy to robicie, że potraficie nakłamać, naprzekręcać i nabredzić w każdym zdaniu. „Sprawdzone od dziesięcioleci” to typowy argument z długoletniej tradycji – już starożytni upuszczali sobie krew, już osiemnastowieczni szamani robili sobie lewatywy z kawy itd. Wiedza z autopsji to zwykły dowód anegdotyczny, mylenie korelacji ze związkiem przyczynowo-skutkowym – to, że wypiłeś herbatkę ziołową i przeszło ci przeziębienie, nie musi oznaczać, że przeziębienie przeszło ci od herbatki ziołowej. Brak skutków ubocznych i niemożliwość przedawkowania ziół? Serio? Idź spytać zielarzy i fitofarmaceutów: http://www.naturalark.com/safety.html

      Tylko idiota nie zrozumie , o czym piszę .

      Pełna zgoda. Ja np. doskonale rozumiem, o czym piszesz – i smutno mi, że sadzisz takie głupoty.

    • Bogdan

      Sprzeciw dla BARTA.
      Nie masz racji. Sam jesteś demagogiem. Sam lecz się czym chcesz, ale nie zmuszaj innych, czesto bardzo chorych i biednych.Widać, że nie przeczytałeś calego artykułu albo nie zrozumiałeś. Po co te złośliwości, albo i chamstwo, przecież tu nikt nie jest za koncernami?

  • andrzej

    Arogancja ludzi sięga zenitu. Poziom wiedzy o działaniu ludzkiego organizmu jest ledwie pyłkiem w skali wszechświata. To nie leki ani żadne inne substancje leczą lecz sam organizm. Jemu nie potrzeba leków lecz tylko składników pokarmowych i tlenu. To co ludzie jedzą to martwe śmieci. W przyrodzie tylko grzyby i bakterie gustują w martwym pokarmie. Zresztą do tego zostały powołane. Do tego chwalebnego towarzystwa dołączył człowiek ze swoją termiczną obróbką żywności. Żywność ma w swoim członie część słowa żywe, zatem prawidłowe odżywianie ( ten sam człon ) to dodawanie życia do życia. Tam gdzie się przestrzega tej powszechnie obowiązującej w naturze zasady nie potrzeba leków. Chyba, że jest wypadek. Ale nawet w takim przypadku chirurg zszyje ranę i nic więcej nie zrobi. Nie od niego zależy jej usunięcie czyli naprawienie uszkodzonych tkanek. W przyrodzie występuje też powinowactwo środowiskowe. Oznacza to, że dla wytępienia jakiegoś niepożądanego intruza zabieramy mu pokarm. Sam się usunie lub skończy żywot. Potraktowany lekiem szybko mutuje by przetrwać. Tak jest np. z grzybicami. Grzyby nie pojawiają się w organizmie człowieka jeżeli jest czysty, bez martwych lub bardzo osłabionych komórek. System immunologiczny od razu go niszczy. Jeżeli jednak środowisko obfituje w takie złogi a możliwości ich usuwania są za małe to organizm świadomie dopuszcza bakterie lub grzyby by to one wykonały tę pracę. Po skończeniu pojawia się gorączka i układ usuwa pracowników. Arogancja ludzi uzurpujących sobie bycia mądrzejszymi niż ciało doprowadza do walki z nim zamiast współpracy. Takim nagminnym przykładem jest walka z gorączką. Pomijam skrajne przypadki, które są rzadkie. Masowo jest zbijana. I na koniec. Nie ma pojedynczych chorób zawsze chore jest całe ciało. Czy jest możliwe, by przy dysfunkcji wątroby, która odpowiada za większość procesów biochemicznych dobrze działały inne organy? Ponadto parametry zdrowotne. Na jakiej populacji zostały zrobione? Ludzi zdrowych czy chorych. A kto ustala parametry zdrowia? Czy człowiek który ma próchnicę zębów jest zdrowy? Albo czy zęby psują się od środka czy od zewnątrz? Czy wnętrze układu pokarmowego to wnętrze organizmu czy świat zewnętrzny? Podyskutujmy o tym a nie tylko o świętym gralu medycyny – badaniach.

  • Anguis

    na stronce http://leczniczeziola.pl/ można spokojnie przeczytać o ziołolecznictwie

  • Tomek k

    Oj tam oj tam. Ja całymi dniami piję sobie lemuniady z naparstnicy i konwalii i nie mam skutków ubocznych. Wszak natura to natura ;)
    A swoją drogą to jestem przeciwnikiem klasyfikowania ziół i fitoterapii jako „medycyny alternatywnej” właśnie przez tak fatalne konotacje tej ostatniej. Zioła sobie na to niczym nie zasłużyły!

  • Tomek k

    A w ogóle nie rozumiem histerii o „pozbawianiu dostępu do ziół” – właśnie jako ich oddany miłośnik. Dostęp? Jest ciągły i nieograniczony. Nawet teraz (marzec) mozna iść nakopać kłączy pokrzywy, rdestowca czy lepiężnika – ich przetwory mają silne, pewne działanie. Kupujemy klucz do oznaczania roślin, profesorskie książki Mowszowicza i Ożarowskiego, parę litrów spirytusu – i jedziemy. Efekty przychodzą same i są spektakularne, serio – tylko trzeba ruszyć doopę.
    Oczywiście przede wszystkim nie zapominamy o WIEDZY i ROZUMIE. Bez tego zabawy z ziołami mogą się różnie skończyć. Ale eksperymenty są wspaniałe ;)
    We wrogą i złą wolę koncernów (bez wątpienia potężnych, mogących wywierać wpływy idt.) przechodzącą w spiski uwierzę do końca, gdy rządy zabronią zbierać rośliny ze stanu naturalnego. Wg mojego rozeznania i oceny nic takiego nie jest szykowane :)

  • Caterine

    warto wejść http://leczniczeziola.pl/ bardzo ciekawa strona

  • Jacek Wąsowicz

    Bez obrazy, artykuł wykazuje pewną dozę pragmatyzmu osoby go piszącej, niemniej cała jego wymowa i ewentualne znaczenie legnie w gruzach w świetle poniższego cytatu z jednego z komentarza Autora, CYT.:

    „Zerknij chociaż do Wikipedii”

    Tak więc mamy wszystko wyjaśnione: Wikipedia pisze prawdę.

    Skąd to wiadomo?

    Bo Wikipedia wie lepiej (a może nawet NAJlepiej!).

    A skąd wie lepiej?

    Bo Wikipedię pisze większość, a wszak wiadomo, że większość ma rację.

    I wszystko jasne!

PS: A że Wikipedię pisze okłamana część (będącej w większości, owszem) populacji, to już pikuś, więc to absolutnie nie podważa logiczności powyższej wypowiedzi Autora. Bo Wikipedia wie i już. ;-)
Może niech więc Autor zajrzy na swoją Wikipedię i sprawdzi czy mama Go tam na obiad nie woła.
A sprawa, co gorsza, jest poważna…

  • Jacek Wąsowicz

    …choć faktem jest, iż niektórzy z dyskutantów wpadli w (nieracjonalną) panikę, np. pan utrzymujący, że Herbapolowski Septosan został wycofany z obiegu. Byłem przed chwilą na stronie firmy – jest tam nadal. :-)

    • W B

      Co ty pierdaczysz? Pan pisał o mieszankach ziołowych, i wyraźnie to
      wynika z jego wypowiedzi, że nie może kupic bo musi sam zbierać. I
      napisał wyraźnie, że Herbapol teraz produkuje TYLKO syropki i soczki, np
      Septosan wlasnie. Wycofanie zobiegu dotyczy mieszanek ziołowych, ale czytasz tak jak Ci wygodniej..

  • Tom

    PAnie cynik, każda regulacja „państwowa” ingerująca w wolny rynek jest ograniczaniem ludzkiej wolności i złem, więc tym większym złem jest regulowanie rynku ziół . Udowadnianie że działają jest bhzdurą na resorach – – bo jak coś nie dziąła to inteligentny człowiek nie kupi. Masz pan zerowe pojęcie o tym czym jest wolność rynkowa i oprócz bycia cynikiem jesteś pan zwykłym krypto socjalistą. Regulacje nie są dobre, a te które są absolutnie konieczne – powinny być bardzo dokłądnie i dobidnie uzasadnione przez ustawodawcę. UE to nic innego jak przefarbowana USSR i tak samo skończy. Po drodze mieląc wszelkiego rodzaju bałwanów kryjących się za maską cynizmu.

  • Marcin Kabat

    No cóż UE powinna sie odpier***ić od ziół bo czego sie dotknie to popsuje widać to po programach nauczania lekarzy którzy coraz głupsi wychodza z uczelni, nie zbyt myslacy a już samodzielnie to wyjatki które w efekcie porzucaja medycyne akademicka na rzecz tradycyjnej np. chinskiej.
    Zablokować dostęp do ziół można na wiele sposobów bez oficjalnego ich zakazywania wystarczy narzucić wymóg ich badania pod kontem dbania o ich jakosc i cena rosnie dziesieciokrotnie, takich rzeczy mozna wymyslac dziesiatki, a rzekome korzysci z regulacji to czysta schizofrenia dobra dla dzieci. Farmacja niech sama zrobi u siebie porzadek bo co kilka lat wychodzą smrody że badanai były sfałszowane, że są skutki uboczne których miało nie być i tak jesli chodzi o leki jak i szczepionki….bałagan maja że hoho wiec nich nie sądzą po sobie samych. Zioła są i tak najefektywniejsze w leczeniu bo dobrane przez specjaliste nie niosa żadnego ryzyka ani powikłan tak jak te „leki” tłumiące jedynie objawy…..żenada poprostu żenada

  • Lechoslaw Bednarski

    W domu wszyscy zdrowi ?

  • gosc

    co za pedal pisze te artykuly cwelu , moj 4 miesieczny syn ma otopowe zapalenie skory nic nie pomagalo lekaze dawali mu masci sterydowe ktore pomogly na chwile a pozniej wysypka byl przerazajaca , homeopatka pomogla nam nie ma juz zadnych wysypek , wszystko idzie w dobra strone a ty padalcu piszesz takie bzdury , nasza homeopatka to takze lekaz medycyny z ktorej zrezygnowala